Wysłany: 2009-12-01, 22:48 Udokumentowane przypadki kobiet w szeregach XW
Jeśli mamy propagować jakąś wiedzę o przeszłości i budować jej kształt uczciwie, to warto uściślić twierdzenia ogólne tak by móc choćby w zarysie poznać skalę problemów do tej pory sygnalizowanych, lecz niezbadanych.
Jednym z takich problemów jest obecność kobiet w szeregach żołnierzy Księstwa Warszawskiego. Nie jest sprawą istotną w tym temacie ile kobiet wogóle walczyło lub wspierało wojsko pracą, opieką, wszelkimi usługami jakie zresztą częściowo określa Regulamin Służby Obozowej. Wiadomo, że było ich mnóstwo, nawet wbrew temu regulaminowi. Kobiet markietanek, vivandierek, praczek, pielęgniarek, nierządnic, żon, matek było wiele. Wiele z nich dało dowody niepospolitego męstwa (niefortunne słowo ). Jednak im jak rozumiem poświęcone są już inne tematy, choćby temat "Markietanka":
http://arsenal.org.pl/forum/topics3/456.htm
Nie mówimy tu też o kobietach w rekonstrukcji, bo to odrębny temat:
http://arsenal.org.pl/forum/topics2/74.htm
Nie zajmujemy się też w tym temacie armiami i kobietami innych państw, bo wymagałoby to znacznego poszerzenia poszukiwań, które i tak nie są łatwe. Jednakże moim zdaniem skala zjawiska będzie zbliżona we wszystkich krajach europejskich, które dzieliły obowiązujący model kulturalny i obyczajowy. (Okresowo pewne kraje jak Francja albo Hiszpania wyłamywały się z kanonu, ale stosunkowo szybko wracały do tendencji ogólnoeuropejskiej).
Przykładem naczelnym Polki żołnierza jest Joanna Żubrowa. O niej wiemy praktycznie wszystko, więcej niż o wielu generałach. Spisała własne wspomnienia. Wymieniano ją w kilku pamiętnikach. Jest w spisie odznaczonych Virtuti Militari. Znamy nawet miejsce jej pochówku i dostepne są w internecie zdjęcia jej grobu odrestaurowanego ostatnio po latach zapomnienia.
Na pierwszy rzut oka nie mamy imion kobiecych w spisie oficerów Księstwa Warszawskiego z lat 1809-1814, podobnie w spisach oficerów Legionów Polskich z lat 1796-1807. Zawarte tam dane nie wymieniają kobiet wśród medyków. Oczywiście mamy utudnione zadanie bo przy niektórych nazwiskach nie podano imion, lub podane imiona są niespotykane dziś lub pochodzą z innych języków. Jednak, wydaje mi się, że nie ma powodu uważać, że były to kobiety. Wzmianek o kobietach w szeregach wykazy te nie zawierają. Do spisów żołnierzy nie mam dostepu.
Konstrukcja ówczesnego prawa i obyczajowości jasno określała, kto miał być wcielany do wojska. Na pozór nie ma wątpliwości, że byli to tylko mężczyźni. Zważywszy jednak na przypadek Żubrowej należy podejrzewać, że nie tylko ona mogła być liniowym zołnierzem Księstwa Warszawskiego.
Czy mamy udokumentowane inne przypadki kobiet służących w polskim wojsku tamtych czasów?
Ile znamy takich przypadków?
Bibliografia
"Polskie ordery i odznaczenia" Wanda Bigoszewska
"Wojsko Polskie 1807-1814" Bronisław Gembarzewski
"Dał nam przykład Bonaparte" Robert Bielecki, Andrzej T. Tyszka
"Wybór tekstów źródłowych z historii polski w latach 1795-1864" Stefan Kieniewicz, Tadeusz Mencel, Władysław Rostocki
"Korpus oficerski legionów polskich 1796-1807" Jan Pachoński t. 1
Konstytucja Księstwa Warszawskiego
Ustawa Królewska o Popisie w odpisie Sekretariatu Stanu z dnia 9 maja 1808
Wiek: 27 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 214 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-02, 09:17
... w zachowanej ewidencji osobowej Pułku 8go Ułanów takoż brak kobiecych imion ...
Ogólnie zgadzając się z rozumowaniem Niepija i uznając fakt, że służba kobiety w linii była raczej ewenementem, czymś wyjątkowym (nie twierdząc zarazem, że Żubrowa była sama jedna i nie miała "koleżanek po fachu"), chciałbym zwrócić uwagę na zasadniczą trudność tego typu poszukiwań;
-wedle przepisów z epoki kobiety nie mogły służyć wojskowo (w sensie liniowego żołnierza).
Jeśli więc takowa pani zdecydowała się wstąpić do wojska - musiała to czynić udając mężczyznę. Pisze o tym Bielecki w odniesieniu do kilku znanych Francuzek, pisze o tym i sama Żubrowa, która wstąpiła do wojska jako mężczyzna - brat swego męża.
"kobiecość" owych heroin wychodziła na jaw później, "w życiu", ale wydaje się, że poza wyjątkowymi przypadkami (vide Żubrowa) nie znajdowało to oficjalnego odzwierciedlenia w dokumentach i taka pani dalej służyła jako mężczyzna. A jej kobiecość była swoistą "tajemnicą poliszynela" w danym oddziale.
Sądzę zatem, że trudno byłoby, nawet mając pełne listy osobowe, doszukać się tą drogą kilku dalszych Żubrowych i Platerek.
pzdr.
O.v.K.
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Wiek: 45 Dołączył: 14 Mar 2009 Posty: 108 Skąd: Neumark
Wysłany: 2009-12-02, 11:07
To wstępowanie do armii w przebraniu to chyba normalna praktyka wszędzie w epoce, gdyż i te kobiety, które służyły w armii nowopruskiej (przepraszam, że robię OT mimo zakreślonych wyraźnie ram tematu) wstępowały w szeregi w przebraniu, zaś ich płeć wychodziła na jaw przy okazji np zranienia (jak Eleonory Prohaski). Koledzy w kompanii, nawet jeżeli wiedzieli, trzymali gęby na kłódkę. Więc pewnie się oficjalną drogą, jak pisze Owca, do niczego nie dojdzie.
Kobiety w armii były, to nie ulega wątpliwości i to nie tylko w epoce napoleońskiej, ale także wcześniej, jak i później. Problem polega na tym, że w naszej epoce podszywały się pod mężczyzn, bo będąc kobietą nie mogła służyć w armii jako żołnierz. Mimo to udawało im się dostać w szeregi. Więc sprawdzanie list osobowych poszczególnych pułków, bądź spisów oficerów nie ma sensu (były pod męskimi nazwiskami). Można także próbować szukać w pamiętnikach, bądź wspomnieniach, ale i tu, jeśli pojawia się kobieta w mundurze żołnierza to jest to najczęściej żona albo kochanka danego oficera opisującego swoje losy. Jest jeszcze jeden problem- jaką kobietę możemy nazwać żołnierzem? Na przykład w moim pułku jest znany przypadek kobiety, która brała czynnie udział w potyczce pod Yevenas. Będąc markietanką stanęła do walki jako żołnierz na koniu i z szablą, po czym dostała się do niewoli. Jej dalszy los jest nie do pozazdroszczenia. Więc powstaje następne pytanie- czy można ją nazwać żołnierzem? Ja uważam, że tak. Szkoda, że nikt nie podaje imienia ani nazwiska tej kobiety. Zresztą problem uczestnictwa kobiet w grupach rekonstrukcyjnych istnieje w każdej epoce. Najlepiej jest widoczny w grupach II wojennych. Koledzy z tej epoki bronią się, jak mogą przed tym, żeby kobiety na ich inscenizacjach nie strzelały, a już o byciu w oddziale kawaleryjskim nie ma mowy. A wiadome jest, że istniała pomocnicza służba kobiet i przechodziły one na przykład kursy przysposobienia wojskowego. Znany jest też przypadek kobiety ułana (ułan Tereska w oddziale majora H. Dobrzańskiego ps. „Hubal”) były sanitariuszkami, strzelcami, artylerzystami, pilotami, prowadziły pojazdy, dostawały nawet stopnie oficerskie. Znana jest kobieta generał. Lecz mimo, że wiemy, że walczyły są dalej dyskryminowane. Walczyły w kampanii wrześniowej, partyzantce, powstaniu warszawskim i na wszystkich innych frontach II wojny światowej. Były w pierwszej wojnie światowej, powstaniu wielkopolskim, wojnie 1920 r., powstaniu styczniowym, listopadowym, jak i wojnach napoleońskich. Nie jest ważne, jaki stanowiły procent sił wojskowych. Ważne, że mają prawo do pokazywania, że były i walczyły. Możemy tylko informować, że było ich mało, ale nie możemy mówić, że nie mogą w ogóle być. Powinniśmy tutaj pokazywać naszą wiedze w tym temacie i edukować innych. Na całym świecie kobiety biorą udział w rekonstrukcjach i nikt nic nie mówi. Dlatego i w Polsce powinno się im bardziej pomagać i zachęcać do pokazywania i propagowania historii.
Senatorze,
Z całym szacunkiem, jak tylko mogę najgrzeczniej, chcę Ci powiedzieć, że to wszystko co piszesz może być prawdą. Tylko jak to udowodnimy?
Poza tym przeoczyłeś, moją prośbę, żebyśmy zajeli się tylko Księstwem Warszawskim, tylko okresem 1807-1814, tylko kobietami w pułkach liniowych. Cała reszta tych dzielnych kobiet akurat w tym temacie jest nieistotna. Co nijak nie ujmuje im sławy i honoru. Mają swoje tematy, które podałem w poście inicjującym ten temat.
Temat brzmi: Udokumentowane przypadki kobiet w szeregach XW
Pytania, które pozwolą nam się do niego odnieść brzmią:
Czy mamy udokumentowane inne przypadki kobiet służących w polskim wojsku tamtych czasów?
Ile znamy takich przypadków?
Moja skrupulatność w powtarzaniu pytań nie wynika z chęci obrażenia Ciebie, a z chęci precyzyjnego ustalenia faktów dających się sprawdzić. Ja też jestem ciekawy ile ich mogło być.
Na całym świecie kobiety biorą udział w rekonstrukcjach i nikt nic nie mówi. Dlatego i w Polsce powinno się im bardziej pomagać i zachęcać do pokazywania i propagowania historii.
Dzięki Zacny Senatorze.
Bardzo piękne słowa. I bardzo mądre - choć dla poszukującego prawdy doskonałej to jest z pewnością za mało.
Obiecuję, że w czasie następnego pobytu we Francji pojadę do pewnego miasteczka i spiszę z tablicy nagrobnej coś co jest niepodważalnym dowodem - problem z wykonaniem fotografii, nawet "...cyfrówką..." jest to wewnątrz maleńkiej rodowej kapliczki nagrobnej.
I dotyczy osoby z Polski, z Warszawy.
Pozdrowienia
Pani Mario,
Czekam na ten niepodważalny dowód. Być może będziemy mieli dzięki Pani już drugi udokumentowany przypadek kobiety w liniowych szeregach Księstwa Warszawskiego.
Ponawiam uniżoną prośbę, skupmy się tylko na historycznych dowodach służby kobiet w szeregach liniowych wojska polskiego w okresie 1807-1814. O kobietach rekonstruktorkach mamy już odrębne tematy.
Jeden temat - jedno zagadnienie.
Mieszając wszystkie znowu osiągniemy bełkot i kłótnie jak w temacie przebierańców.
To nie jest moja złośliwość tylko próba celowego i efektywnego zużycia naszej poszukiwawczej energii.
Mam już odpowiedź z Aniche (Dep. Nord) Francja
Wdowa po Danielu Rostkowskim urodzona Józefa Mazurkiewicz ochrzczona w Warszawie 19 marca 1784 roku. "...aide - chirurgien I classe..." (asystent - z tytułem co najmniej "...magistra...") podczas kampanii rosyjskiej. Wyszła za mąż za "...capitaine adjudant-major au 6e Régiment de Ligne polonais..."
Uczestniczyła w kampanii 1813 jako "...chirurgien - aide major..." (to już funkcja samodzielna). Zakończyła służbę czynną w armii francuskiej w 1831 roku - uczestnicząc w sumie w dwunastu kampaniach. Wróciła do służby jako nauczyciel (przypuszczalnie felczerów) podczas wojny krymskiej. Odznaczona medalem Sw. Heleny.
...tyle z opisu. Obiecali mi znaleźć akta z księgi zgonów, to da asumpt do "...tropienia..." w Fort Vincennes gdy pojadę w przyszłym roku do Paryża.
Pozdrowienia
Pani Mario,
Czy może Pani wyjaśnić czytelnikom kim jest aide-chirurgien I classe oraz chirurgien -aide major i jaką funkcję spełnia w liniowym pułku piechoty/kawalerii/artylerii/saperów/inżynierów. Jaki nosi mundur i jaką broń? Wreszcie w jakim polskim pułku służyła i jaki polski stopień w polskim wojsku miała?
Ciekawy przykład, pani Mario Można snuć logiczne przypuszczenia, że nasza bohaterka niosła pomoc medyczną w oodziale męża, w mundurze chirurga, mogła mieć ewentualnie szpadę...
Jest to nomenklatura francuska - tak jest zapisane w ewidencji cmentarza w Aniche.
"...aide - chirurgien I classe..." to odpowiednik chirurga batalionowego, najniższy stopień zawodowy, ale zastrzeżony dla osób z conajmniej magisterium (różnica w stosunku do studiów obecnych polegała na tym, że po egzaminach często nazywanych "...I rigorosum..." zostawało się "...kandydatem..." z podziałem na mdycynę i chirurgię gdyż egzaminy były osobno, w zależności od uzyskanych globalnie not albo zostawało się "...kandydatem medycyny..." albo "...kandydatem medycyny i chirurgii..." - proszę sobie przypomnieć, bo cytuje to Brandys protokół stwierdzający zgon Jana Kozietulskiego, z lekarzem przychodzi jego asystent właśnie "...kandydat...", dla celów zawodowych szczególnie tam gdzie funkcjonowały jeszcze Kolegia Chirurgów jak chociażby w Gdańsku - aż do lat 20 -tych XIX wieku - czy Elblągu, że sięgnę do ziem obecnie polskich pod koniec XVIII wieku osoby po egzaminach kandydackich z notą "...bonam..." dostawały tytuł magistra, w odróżnieniu od tytułów nadawanych przez mistrza Kolegium, wiedzę miały zdecydowanie większą, chociażby normalny dwu - lub trzyletni kurs anatomii, do egzaminu mogli podchodzić studenci z wyższych uczelni np. w Krakowie, Wrocławiu czy Wilnie, ale również uczniowie poszczególnych lekarzy, którzy mieli tytuł profesorski przyznany przez kolegia starych uniwersytetów jak Pawia, Montpellier, Paryż czy Halle (FreiUniversitat) na co m. in. powoływał się Czerwiakowski egzaminując kandydatów na medyków w okresie Insurekcji Kościuszkowskiej) nie felczer czy cyrulik, choć tak czasami tłumaczony.
"...chirurgien - aide major..." to odpowiednik "...chirurga II klassy..." (za "Urządzenie Szpitalów" z 1809 roku) czyli bezpośredni asystent (miał - o ile miał dwóch) głównego chirurga pułku (zwanego w cytowanym "Urządzeniu..." - "...urzędnikiem zdrowia I klassy...").
Odnośnie obsady w pułkach - no cóż dokumentacja sobie: rzeczywistość sobie. Na ogół w piechocie był ów "...I klassy..." (albo jak nie "...stało..." z kwalifikacjami to właśnie ów "...aide - major...") plus trzech "...aide.." i sześciu "...sous - aide...". Mundury - uf... rozmaite, postaram się zebrać najbardziej charakterystyczne i zamieszczę. Generalnie - granatowy frak z czerwonymi wyłogami i mankietami (ale i tu już panowała dowolność), granatowa kamizelka "...do pracy..." i czerwona "...na galowo...". Jako broń osobista szpada, ale w formacjach kawaleryjskich szabla.
...co do dalszych informacji o naszej Madame - proszę o cierpliwość. Jeśli dostanę odpowiedź z merostwa prześlę dane do Fort Vincennes i powinni znaleźć to co się w aktach zachowało. Przypuszczalnie była związana z formacją męża albo generalnie z piechotą, gdzie permanentnie były wakaty jeśli chodzi o medyków .
Pozdrowienia
Czyli służyła ta kobieta jako ŻOŁNIERZ W LINIOWYM PUŁKU?
Czy służyła w POLSKIM WOJSKU?
W jakim wojsku otrzymała który stopień, bo pisze Pani o kilku rożnych stopniach, lub funkcjach?
Czy urzędnicy zdrowia są żołnierzami liniowymi?
Czy asystent chirurga jest żołnierzem walczącym i wydającym komendy bojowe?
Czy uczestniczy w codziennym życiu wojska podlegając obowiązkom ćwiczeń, wart, prac obozowych w stopniu większym niż markietanki lub praczki, piekarze, rymarze czy cała administracja wojskowa?
W spisie urzędników zdrowia armii Księstwa Warszawskiego (prawdopodobnie z roku 1812) w dziele Bronisława Gembarzewskiego nie wystepuje nazwisko Mazurkiewicz i nie ma imienia Józefa, ani posród Inspektorów Generalnych Zdrowia, ani pośród Urzędników naczelnych, ani pośród Urzędników I klasy, ani 2 klasy, ani 3 klasy.
(Jest natomiast nazwisko Hahn - co może być miłe dla Hahna)
W spisie oficerów znajdujemy Stefana Mazurkiewicza kapitana 8 pp i później szefa batalionu 1 pp galicyjsko-francuskiej w 1809 roku.
Nie musimy domniemywać jak była ubrana i uzbrojona, bo jasno opisują to regulaminy, jeśli faktycznie była w polskim wojsku. Mamy też doskonałe przedstawienie urzędnikow zdrowia wszystkich klas na akwarelach Sylwestra Zielińskiego. Jednak czy była choćby urzędnikiem zdrowia w polskim wojsku?
Z całym szacunkiem, ale moim zdaniem to sytuacja dosyć skomplikowana, bo Pani Mazurkiewicz nie jest żołnierzem w rozumieniu obowiązków bojowych ani obozowych, jest urzędnikiem zdrowia, a faktycznie pomocnikiem urzędnika zdrowia, do tego jest jeszcze żoną oficera, co sugeruje wielorakie możliwości wciągnięcia na listę płac pułku i jest w epoce praktyką nagminną. Do tego nie mamy jeszcze żadnej pewności w jakim wojsku faktycznie służyła a już umieszczamy ją w tym temacie, który z definicji miał dotyczyć udokumentowanych przypadków kobiet żołnierzy w szeregach wojska Księstwa Warszawskiego.
Jeśli mamy głosić teorie o wielkiej ilości kobiet żołnierzy, to niechże będą one oparte na faktach i niech dotyczą żołnierzy. Zważywszy, że urzędnikami wszelkiego rodzaju mogli zostać wszyscy niezależnie od umiejętności wojskowych, a służby medyczne często wogóle bazowały na doraźnej pomocy kogokolwiek, kto chciał i mógł pomóc (bardzo często były to kobiety jak wynika z pamiętników), to trudno rozważać przypadki kobiet sanitariuszek, czy nawet samodzielnie pomagających rannym jako wyjątki. Dla wielu szlachcianek punktem kobiecego i patriotycznego honoru było wspieranie wojska pomocą medyczną i troskliwą opieką, nie znaczy to jednak, że nazwałyby siebie żołnierzami.
Skupmy się na żołnierzach w rozumieniu ŻOŁNIERZACH OBLIGATORYJNIE WALCZĄCYCH W SZEREGACH BEZ FUNKCJI GOSPODARCZYCH, USŁUGOWYCH i innych.
Żołnierze w stopniach żołnierskich, podoficerskich, oficerskich niższych i wyższych.
Urzędnicy i administracja to trochę odmienna dziedzina, choć ówcześnie też zdominowana przez mężczyzn.
Bibliografia
"Wojsko Polskie 1807-1814" Bronisław Gembarzewski
A co, kiedy medyk wyciąga broń i odpiera atak? Zabija? A co, kiedy markietanka uczestniczy w walce? Co, gdy kobiety nie będące mundurowymi żołnierzami ponosiły ofiarę na polu, bo podjęły walkę? Czy nie stały się żołnierzami? Czyż nie zadawały śmierci i ran przeciwnikom...? Wiem, że to nie jest kwestia rozważana w temacie, odnoszę się do wypowiedzi kolegi Niepija powyżej. Acha. Kobiety w szeregach. Czyż medycy nie przynależeli do wojska, Pani Mario...? Sprawdziłam z ciekawości, za co był przyznawany medal Świętej Heleny: "odznaczenie ustanowione w roku 1857 przez cesarza Napoleona III dla uhonorowania żołnierzy walczących pod sztandarami Napoleona w latach 1792-1815". Voila!
...i znów czuję, iż coś jest w tej dyspucie "...nie tak...". Aż się prosi nazwac rzecz po imeniu i przypuszczalnie to zrobię. Po prostu tego rodzaju drążenie tematu to przysłowiowa "...gutta..." która ma wydrążyć skałę i odciąć kobiety od udziału w rekonstrukcji okresu napoleońskiego. Może za jasno, może za brutalnie, ale prawdziwie...
...dla mnie - no cóż, a przykład miałam nie dalej jak dziś podczas konferencji naukowej związanej z 200 rocznicą istnienia fakultetu medycznego w Warszawie gdzie z niezwykłym zainteresowaniem profesorowie, w tym Prof. Marcin Łyskanowski najlepszy żyjący znawca medycyny przełomu XVIII/XIX wieku słuchali moich "...gniotów..." nie wnosząc zastrzeżeń, co mam na sobie, dlaczego i temu podbnych, wręcz przeciwnie,bo konferencja była metodologiczna ze strony władz padło pytanie dlaczego na Święcie Nauki nie można było powtórzyć pokazu z Ursynowa z 2008 roku i znów nie było ani słowa odnośnie stroju w jakim tam byłam lecz co zostało poruszone - jest to postawienie przed alternatywą: albo wykład na uczelni, co najwyżej w muzeum albo wcale...bo nie było "...czegoś takiego..." i nie można kłamać...
...obym się myliła, że nie do tego zmierza ta dysputa na forum...
niepij napisał/a:
Czy urzędnicy zdrowia są żołnierzami liniowymi?
Czy asystent chirurga jest żołnierzem walczącym i wydającym komendy bojowe?
Czy uczestniczy w codziennym życiu wojska podlegając obowiązkom ćwiczeń, wart, prac obozowych w stopniu większym niż markietanki lub praczki, piekarze, rymarze czy cała administracja wojskowa?
Oczywiście, że nie, ale czy to oznacza, iż należy w rekonstrukcji ukazywać tylko oddziały liniowe nie dotykając już kwestii równie istotnych jak chociażby opieka nad rannymi (polecam tekst pióra Prof. Srogosza - "Pomoc weteranom, rannym i chorym w latach 1806/07" to jest wersja ze skryptu więc tytuł publikacji może być dłuższy, generalnie wydawnictwo Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie - tam mamy co to było gdy... nie było).
Ów "...urzędnik zdrowia..." tak samo walczył broniąc rannych i chorych - vide rok 1812 gdy to (a zdaje mi się o tym już pisałam) zapłacił taką cenę nawet Leopold Lafontaine, w Smoleńsku zginął Karol Voigtal ("Złota Księga Korpusu Sanitarnego - autorstwa Zembrzuskiego w pełnej edycji są ryciny mundurów akwarele Gembarzewskiego). Eichler - farmaceuta stracił nad Berezyną brata chirurga a o Borodino tak pisał "...a po nocy było wiadomo, że kilkoro z naszego grona ubito..." (za artykułem w "Archiwum Historii Medycyny i Farmacji" lata 80-te przepraszam za wszelakie usterki i braki bibliograficzne , tekst pamiętnika jest tam również).
To jest swego rodzaju puryzm dla puryzmu - owszem cenny, ale to co już podnosiłam - nie do końca twórczy.
Medycy - to zostało usankcjonowane, a wzmianki mamy u Giedroycia "Służba zdrowia w dawnem wojsku polskim" Warszawa 1927, który ubolewa nad zatratą w czasie pożaru jeszcze przed 1915 rokiem części archiwum Szpitala Ujazdowskiego - stawali z pułkami do przeglądu nawet mieli swoje miejsce dziesięć kroków za ostatnim batalionem, mogli przejść wzdłuż linii odsalutowując oficerów (to dla odmiany zanotował Zembrzuski - wiem, że "Lekarz Wojskowy" ale gdzieś zawieruszyłam rocznik czy 1926 czy 1928, w każdym razie przed opublikowaniem "Sł€żba zdrowia w pułku lekkokonnym" czyli szwoleżerów).
...więc - albo może już koniec...
A co do naszej Madame.
Tak to prawda. "Medaille de St. Helene" było przyznawane po udokumentowanym zranieniu, albo walecznym czynie - potrzebni byli świadkowie lub wpis w dawnej książeczce żołdu.
Ja czekam cierpliwie na odpowiedź z Francji - później poszukam trochę w Fort Vincennes.
...i już na zakończenie - Gembarzewski tworząc swoją listę wzorował się na "Słowniku lekarzów polskich" Kośmińskiego - jest w reprincie, a mamy jeszcze listy studentów szkół które później weszły w skład Uniwersytetu Warszawskiego, dość dokładną "Encyklopedię" z 1899/1900 tzw. Olgerbrandta, słowniki Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego no i na ostatek - a równie "...smaczny..." to "...kąsek..." i też jest w reprincie "Cmentarz Powązkowski w Warszawie" Wójcickiego (a i do samych pamiętników - szczególnie do przypisów warto zajrzeć).
Pozdrowienia
Nie rozmawiamy tu o rekonstrukcji. Nie rozróżniamy i nie wartościujemy dzisiejszych kobiet i mężczyzn. Nie odnoszę się do niczyjej obecności w rekonstrukcji, bo mnie ona nie interesuje po prostu. Każdy robi swoje. Nie o ofiarach wojen też, bo ginął każdy kto się napatoczył pod kulę, bagnet, lance czy cokolwiek. Jeśli mógł to się bronił. Broniły się kobiety i dzieci. Trudno dziwić się lekarzom, że także się bronili.
Mówimy o faktach udokumentowanych historycznie żołnierzy kobiet, żołnierzy w szeregach liniowych pułków Księstwa Warszawskiego.
Głosząc jakieś informacje o wybranej epoce musimy brać za swoje słowa jakąś odpowiedzialność. Mowiąc, że kobiet w polskim wojsku było wiele trzeba to twierdzenie na czymś oprzeć.
Żeby było uczciwie, to nie na przeciwnikach teorii spoczywa obowiązek udowodnienia, tak zresztą jak w całej światowej nauce. Ktoś kto głosi jakąś teorię ma obowiązek ją udowodnić.
Całość materiałów historycznych jednoznacznie mówi o tym, że kobiet wtedy w wojsku nie tolerowano oficjalnie. Są wyjątki, zresztą w każdym kraju europejskim. W Polsce wiemy o jednym żołnierzu, który okazał się kobietą (właściwie czytałem i o drugiej ale to nie ja mam zdobywać argumenty ).
Kilka kobiet zostało odznaczonych, ktoś utrzymuje, że słyszał o jakiejś, która się przebrała i szła za mężem. Niestety to są tylko opowieści i domniemania. W Polsce odznaczono jedną Żubrową. W sumie w czasie istnienia Księstwa Warszawskiego odznaczono Orderem Virtuti Militari 2569 osób, w tym jedną kobietę - Joannę Żubrową, która dostała Krzyż Srebrny za szturm Zamościa w 1809. Żubrowa była wtedy sierżantem w 4 kompanii 2 batalionu 2 pułku piechoty.
Jedyne co możemy wywnioskować bez ryzyka przekłamań to możemy ocenić TOLEROWANĄ ÓWCZEŚNIE skalę zjawiska. Tamto społeczeństwo zdecydowało się zaakceptować jedną kobietę żołnierza na 2568 mężczyzn. Jakkolwiek bardzo nam to nie pasuje, to wtedy tak wyglądał świat. Kobiet w wojsku oficjalnie nie było, nie chciano ich oficjalnie, wydawano wręcz dekrety i rozkazy zmierzające do zminimalizowania szans ich przenikania do oddziałów.
Kobiety żołnierze WTEDY to był ułamek procenta wojska. W sumie Księstwo Warszawskie wystawiło grubo ponad 100 000 żołnierzy. Jeżeli do dziś z tej całej liczby mamy pewność, że była jedna kobieta podoficer i jedna kobieta lekarz i to raczej w wojsku francuskim, to możemy w tej chwili mówić o braku kobiet w wojsku Księstwa Warszawskiego i dwóch wyjątkach mieszczących się w granicach błędu, poniżej 1 procenta badanych.
Pani Mario, podała Pani tytuły książek. Czy tam znajdę potwierdzenie Pani teorii, czy też są to tylko tytuły książek o lekarzach?
Może powinienem je przeczytać, jednak jeśli z nich także dowiem się, że oficjalnie nie było wiele tych kobiet żołnierzy w Księstwie Warszawskim to trochę żal mi czasu, bo ja domyślam się tego od dawna.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum