Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 135 Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2007-11-22, 15:06
Jeśli słyszeliście o filmie KOLBERG zajrzyjcie tutaj:
Hitlerowska propaganda, ale jaki rozmach!
(jak nic o filmie nie wiecie to też warto spojrzeć)
_________________ Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 889
Wysłany: 2007-12-14, 11:56 Filmowe mundury
Kolbergu jeszcze nie widziałem. Kiedy to uczynię, z chęcią wrócę, zwłaszcza, że film ponoć można obejrzeć w całości.
Brykiet o filmie "Ja i Napoleon" napisał/a:
Szwoleżerowie (a są, są...) maj dość poprawne wykończone mundury, ale niestety błękitne.
Może to wszystko trębacze? W końcu w całym pułku by się ich trochę zebrało... W Google znalazłem np. coś takiego:
Trailer oczywiście też łatwo znaleźć:
Co się tyczy mameluka-żuawa to zdjęcie można znaleźć na stronie poświęconej muzyce filmowej, Przyglądając się różnym innym obrazom ukazującym okres napoleoński w wielu przypadkach widzę raczej pełną swobodę twórczą, aniżeli rekonstrukcję. Chwalebnym wyjątkiem był bodajże The Duellists Ridleya Scotta. W innych, zwłaszcza coraz to nowszych produkcjach tej staranności braknie. Raz mundur pochodzi z zupełnie innego okresu (np. koledzy z LN w migawkach filmu "1805"), kiedy indziej głowię się jaki właściwie mundur mam przed sobą. Takim sztandarowym przykładem jest napoleońska kawaleria w serii o imć p. Sharpe. Mundur niby francuski, czapka zdecydowanie polska. Pokrowiec na nią oficerski niezależnie od stopnia. Kurtka w kolorach, która kojarzą się najwyżej z kolorem mundurów trębaczy w niektórych jednostkach lansjerskich. Rząd i siodło raczej współczesne. Ponieważ temat jest bogaty, myślę że warto również i pod tym względem dokonać przeglądu tytułów, o których dyskutujemy.
Może ktoś zaspokoi moja ciekawość i wskaże co to za mundur. Czy w książce jest coś na ten temat. Ponieważ widziałem ją w księgarni amerykańskiej w Warszawie zawsze jest szansa, ze ktoś wie co autor miał na myśli. Czy to nie jest przypadkiem jakieś podzwonne po Los Infernos Picadores?
Pozdrawiam!
_________________ "Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
Podejrzewam, że jest to jednak jakaś (jak tu celnie wspomniał Koroniarz) bitwa, o której nic nie wiemy, a w której walczyli sami trębacze.Pewnie wybili w szystkich co do nogi, zostali tylko trębacze "a na bezrybiu i rak ryba..."
_________________ Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń
Na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko...koń.
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 889
Wysłany: 2007-12-14, 13:56
Moja zgryźliwość jest połowiczna, bo jeśli przyjrzeć sie ilustracjom z Osprey'a i serii Sharpe'a, to pewne podobieństwa są, z tym że poprawnie cały szarżujący pułk trębaczy powinien mieć kaski jak ten:
_________________ "Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
Wiek: 24 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 169 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-12-14, 23:02
Spłowiałe eks-francuskie sorty mundurowe
Żeby nie było tak wesoło - to wg. Dempsey`a część szwoleżerów miała tak znoszone czapki (lub tak słabo wykonane?), ze w 1808 część z nich nosiła zdobyczne angielskie futrzane kołpaki huzarskie... hmmm?
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 889
Wysłany: 2007-12-14, 23:12
Biorąc pod uwagę, że z kampanii rosyjskiej zachowała się ilustracja szwoleżera w bermycy i spodniach a la Lasalle, jakoś nie uważam tego za zupełnie nieprawdopodobne. Wiem, że w Hiszpanii używali niekiedy angielskich szabel. Ponieważ była to jednostka gwardyjska zapewne były to wydarzenia incydentalne i starano się zachować regulamin. Z drugiej strony byli cały czas w walce i trudy kampanii pewno wymuszały swoje. Co do Dempseya to bardzo mi się podoba twórcze tłumaczenie tytułu.
_________________ "Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
Wiek: 24 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 169 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-12-14, 23:45
Hehe. Autor ma typowo angielskie wyczucie "kwestii polskiej" , ale z drugiej strony - to praca znakomita, niemal fundamentalna w polskich warunkach - kompilacja ogromnej bibliografii, źródeł, kompilacja wiedzy o jednostkach, o kórych coś tam słyszeliśmy, ale mało wiemy.
No, ale to offf, wracajmy do filmów... ponoć 22-go ma być start nowej "Wojny i Pokoju"?
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 889
Wysłany: 2007-12-18, 22:18
Krzysztof Polak napisał/a:
Autor ma typowo angielskie wyczucie "kwestii polskiej"
Rzeczywiście miejscami osobliwe. Jednak ową historię potwierdza również Kujawski pisząc: "Po kilku dniach odpoczynku i po wielkiej rewii wojsk zebranych 19 grudnia pod Madrytem pułk został z resztą armii rzucony przeciw Anglikom i po słynnym przejściu wśród niesłychanego zimna i śnieżnej zawiei przez przełęcz Guadarrama poszedł oddziałami na daleki rozpoznanie i w pościg. Jeden z tych oddziałów starł się 27 grudnia z kawaleria angielską i spędziwszy ją z pola zagarnął konwój furgonów i uniósł jako trofeum kilkadziesiąt dobranych szabel i czak angielskich, którymi pozwolono szwoleżerom zastąpić własne zniszczone czapki." (WOJSKA FRANCJI W WOJNACH REWOLUCJI I CESARSTWA 1789-1815, str. 365).
_________________ "Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
Wiek: 24 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 169 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-12-19, 00:55
Hehe. Ale ostatnio p. Kujawski zebrał kiepską opinię, bodaj na napoleon.gery Ogólnie w duchu, ze pociął fragmenty dwu książek i skleił
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 889
Wysłany: 2007-12-19, 07:57
Książka została wydana pośmiertnie z pracy nieukończonej, zredagowanej przez kogo innego. Trudno czynić z tego zarzut dla Kujawskiego. Prędzej do redakcji, ale to już kwestia kolejnych wydań. Wycięto z niej zresztą część poświęconą Legii Nadwiślańskiej, która jak rozumiem ma być wydana osobno. Tu będę ciekaw jej zestawienia z Kirkorem i książką p. Ziółkowskiego na ten sam temat.
Krzysztof Polak napisał/a:
No, ale to offf, wracajmy do filmów... ponoć 22-go ma być start nowej "Wojny i Pokoju"?
W czasie świąt obejrzałam sfilmowaną ostatnio, bo w 2007 r książkę Lwa Tołstoja "Wojna i pokój", no i zawiodłam się okrutnie. Z monumentalnego dzieła , w którym meandry uczuciowe bohaterów, były zaznaczone tylko lekką kreską, wyszło coś w rodzaju książek Jane Austin. Myślę, że reżyser chciał zrobić świąteczny prezent wszystkim paniom, no i nakręcił film w rodzaju "Rozważna i romantyczna". Film bardziej mi przypominał spektakl teatralny, ponieważ większość zdjęć kręcona była we wnętrzach. Liczyłam, że choć może bitwę pod Borodino i pożar Moskwy reżyser pokaże jak Pan Bóg przykazał, a tu nic... Jakiś ciągle i ten sam szwoleżer spadał z konia , coś gdzieś wybuchało, trochę dymu z kadzidełek i kilkudziesięciu żołnierzy na łące. Jeszcze tylko saren brakowało do całej tej sielanki.... W Moskwie spalił się dom i jakaś cerkiew.O animacji komputerowej nie wspomnę...
Aktorka grająca Nataszę bez wdzięku i urody, niestety. W filmie Siergieja Bondarczuka z 1968 r. rolę Nataszy wspaniale zagrała młodziutka gwiazda baletu - Ludmila Saweljewa. W wersji amerykańskiej - Audrey Hepburn , w której ogromnych oczach kochali się wszyscy panowie.....
Reasumując. Po Bondarczuku nikt już nie powinien filmować dzieła Tołstoja. On to zrobił najlepiej.
Całuję.
_________________ Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń
Na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko...koń.
Wiek: 52 Dołączyła: 12 Maj 2006 Posty: 222 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-12-31, 12:37
Czyli nic nie straciłam, że spędziłam Boże Narodzenie bez telewizora, laptopa i innych XXI wiecznych przyjemności, a 26 - go "...zaliczyłam..." blisko 40 kilometrów w Puszczy Kampinowskiej [na piechotę w "...epokowych..." butach z cholewami]. Było cudownie, a oparzelisko koło Cichowęża jak zawsze przywiodło mi na myśl Berezynę...
Pozdrowienia.
Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 135 Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2008-01-02, 10:52
Niestety, zgadzam się z Gwain, w pojedynku na "Wojnę..." Bondarczuk wygrywa 1:0. Ta ostatnia wersja zrobiona była, mówiąc dyplomatycznie, bardzo kameralnie. Teraz czekam na "jedno pokojową" wersję Indiany Jonesa...
Szkoda, że Natasza była taka nieudaną, zimną rybą. O wiele bardziej podobała mi się księżniczka Maria Bołkońska.
Na koniec złośliwości zagadka: jak zgadłem już po pierwszych scenach (nie patrząc na końcowe napisy), że kostiumografem ds. militariów był p. A. Szenajch?
_________________ Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum