Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Przedsięwzięcia rekonstrukcyjne: próba uporządkowania
Remigiusz Pacer 
bywalec
sierżant


Dołączył: 15 Lis 2006
Posty: 57
Wysłany: 2007-04-14, 18:08   

Masz rację Niepiju. Ze względu na na bardzo różne postrzeganie rekonstrukcji wspólny cel, ten główny, schodzi na plan dalszy. A jest nim (według mnie) udział w rekonstrukcji oblężenia miasta, którego nazwa jest wyryta na Łuku Ttyumfalnym.


Dziwi mnie tylko to, że akurat Gdańska się uczepiono. Wobec rekonstrukcji innych bitew, oferujących tyle samo, albo i mniej, nigdy nie było tyle ostrych narzekań.
 
     
szwoleżer 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 34
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 249
Skąd: Sanok
Wysłany: 2007-04-14, 19:42   

czołem!
Już pisałem to na forum Poniatowskiego, gdyby te informacje były znane wcześniej mielibyśmy trochę więcej czasu na "rozgryzienie problemu".
A tak zostałem zaliczony do "piknikowców" (bez urazy), bo wyraziłem swe ubolewanie z powodu braku żołdu a tym samym poważne utrudnienie z dostaniem się do Gdańska nie nadwyrężając budżetu domowego. :<
Remigiusz Pacer napisał/a:
Ze względu na na bardzo różne postrzeganie rekonstrukcji wspólny cel, ten główny, schodzi na plan dalszy.

Tzn. my "pikniowcy rozleniwieni kasą" mamy po prostu gdzieś 200 rocznicę, oczekujemy jedynie wyrazów uwielbienia za naprężenie klaty na końcowej paradzie?!
Dlaczego nie chcesz zrozumieć,że dla jakiejś części rekonstruktorów żołd na imprezie X lub Y jest JEDYNĄ, powtarzam JEDYNĄ możliwością uczestniczenia w danej imprezie.
bartek "piknikowiec" :]
_________________
Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 889
Wysłany: 2007-04-14, 20:08   

Remigiusz Pacer napisał/a:
Dziwi mnie tylko to, że akurat Gdańska się uczepiono. Wobec rekonstrukcji innych bitew, oferujących tyle samo, albo i mniej, nigdy nie było tyle ostrych narzekań.

Mam przemożne wrażenie, że nader wiele rozmów u nas opiera się tak naprawdę nie o kwestie merytoryczne, czy kryteria, lecz o środowiskowe sympatie i antypatie. One decydują co jest dobre, co złe, a nie samo przedsięwzięcie. Dalej: uważam, że rozmowa o standardach, czy kryteriach jest zawsze potrzebna, bo po pierwsze pozwala równać w górę, po wtóre pozwala unikać raf j.w. To, że w skład szeroko pojętego środowiska wchodzą ludzie o różnej motywacji i poglądzie na to czym ma być chodzenie w mundurze również mnie nie dziwi. Jakkolwiek (poza przypadkami, gdy może się zdarzyć ktoś niebezpieczny, lub ktoś komu sie rekonstrukcja myli z jasełkami), różnice mnie te nie rażą, to własny pogląd na szereg spraw mam i nie widzę przyczyny bym go nie miał przedstawiać. Podobnie jak nie widzę przyczyny by naturalne różnice poglądów miały się stawać kamieniem obrazy. W sposób dla mnie zupełnie niepojęty jednak każda próba ustalenia, co jest wspólne trywializuje się do dyskusji nad oznaczeniem literowym, które tak naprawdę jest dla całości wtórne. Lub do wymiany ciosów tam gdzie tak naprawdę wystarczy wymiana poglądów. Myślę, że ten sam niemerytoryczny mechanizm jest przyczyną emocji, o których piszecie. Jakkolwiek więc żołdem nie wzgardzę, to nie jest on pierwszą, ani nawet drugą przesłanką decyzji co do tego czy dane wydarzenie w historii jest dla mnie godne upamiętnienia. Faktem pozostaje, że nie wszyscy mają ten komfort.

Pozdrawiam i do zobaczenia w Gdańsku! :parm:
_________________
"Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
 
     
niepij
bywalec
Początkujący



Dołączył: 13 Lip 2006
Posty: 145
Skąd: KompaniaWoltyżerów
Wysłany: 2007-04-14, 21:54   

Dramat w całej sprawie polega na tym że wszyscy mają rację.
Ale też wszyscy mają rację tylko w realiach, które starają się propagować.
:<
Jak można przypuszczać, że grono obrażonych zaliczy Gdańsk do imprez najlepszych i wartych odwiedzenia, skoro za obrazę osobistą poczytują sobie, brak udogodnień, wypłat i założenie że istnieje limit zaproszonych.
Podobnie nie można oczekiwać od hardkorowców i miłośników rekonstrukcji w sensie dosłownym, a nie teatralno-krajoznawczym, że przedłożą "motłoch" obojętnych przebierańców nad uczczenie rocznicy bitwy w gronie zainteresowanych ściśle i z sercem odtworzeniem zdarzenia lub nastroju z ukochanej epoki.
Ocena ludzi balansujących po środku też będzie się wachała, bo widzą, że opinie są sprzeczne co oznacza, że może być słabo.
Nie można wystawić wiarygodnej dla wszystkich oceny.

Ci którzy minimalnym nakładem pracy, wdziewają uszyte im stroje i spodziewają się mile spędzonego czasu, oraz parad miłych im wojsk słusznie oczekują od bitwy - że zwrócą im się koszty, że spotkają masę towarzyszy do butelki, że będzie fajnie... i mają rację. To im się należy.

Ci którzy zgłebiają historię, odnajdują fragmenty pamiętników, które chcą sprawdzić w praktyce i wnieść coś do zasobu swojej i nie tylko swojej wiedzy, pragną odtworzyć ruchy, które dla innych mają znaczenie zgniecionego peta - oni jadą tam żeby pokonać swoje niedoskonałości, szlifować umiejętności, potwierdzić przypuszczenia, czasem udowodnić pseudohistorykom wierutne banialuki jakie można wyczytać z książek, forów i czasopism dlatego że nikt nie zadał sobie wcześniej trudu sprawdzić ile siły zostaje na walkę po 2 dniach niespania, jak ciężki faktycznie był regulaminowy plecak, ile czasu zajmuje odwrócenie frontu kompanii i dlaczego nie można walczyć z odwróconym nieumiejętnie frontem... i mają rację. Po to gromadzą wiedzę żeby mieć okazję ją sprawdzić.

Ci którzy chcą poczuć się jak statyści w wielkim filmie, a przy tym nie stracić zdrowia i dobrego nastroju - mają nadzieję że pozostali uczestnicy będą tym wielkim filmem i nikomu nie przyjdzie do głowy próbować ujęć gdy pada deszcz... mają rację. To ich prawo.

Tylko że czas i miejsce nie jest subiektywne, jako jedyne w tej zabawie, nie podzieli się na trzy, czy cztery nurty by dogodzić każdemu. Impreza zorganizowana ma pewien charakter i nic się z tym nie da zrobić. Mało tego, często ten charakter wynika w ostatniej chwili i jest niezależny od kogokolwiek, a jest wynikiem głupich przypadków, choćby takich jak niemiłosierni celnicy czy nagła zmiana przepisów o broni na skutek zamachów terorystycznych.
Dlatego uważam, że powinniśmy dążyć do klarownego podziału grup, tak by mogły świadomie się określić i pozwolić uczciwie na świadomy wybór swoim rekrutom.
Nie znaczy to bynajmniej że mamy rzucać się bananami z przeciwległych klatek.
Jak już wielokrotnie pisałem mamy wiele szans na bezkonfliktowe spotkania i wiele powodów do współpracy. Jednak powinniśmy zachować pewną higienę wzajemnych stosunków.
Nie można przyjąć rekruta i obiecać mu że nauczymy go musztry i pokażemy mu historię, po czym zabrać go na imprezę gdzie będą ludzie w nieokreślonych płaszczach, z nieokreślonymi samopałami, biegajacy w szykach a la Kibic. Bo to kłamstwo i żerowanie na cudzej niewiedzy.
Oczywiście...
Człowiekowi któremu obiecaliśmy że będzie mógł pić darmowe piwo i biegać z petardami też nie możemy się dziwić jeśli rozwścieczy go niezrozumiały język komend i niechęć do jowialnych pozdrowień o 5tej rano.

Moim zdaniem bardziej potrzebne jest uczciwe przedstawianie się grup. Nie może być tak że reklamy i debaty na forach pokazują grupy jako wszechstronnych i zdeterminowanych badaczy, a w rzeczywistości są grupką czytelników jednej książki i właścicielami namiotu w kolorze pomidorówki.
To apel straceńczy, bo wiadomo, że żadna z grup, które czychają na rekruta z własnej woli nie objawi swoich słabości.

Dlatego też ciągle będziemy mieli okazję śledzić "wojnę postu z karnawałem" w wykonaniu rekonstruktorówA z rekonstruktoramiB, których notorycznie podgryzać będą rekonstruktorzyC.
I nie dla tego, że chcemy zniszczyć innych. O nie! By być tak złym trzeba mieć charakter, albo chociaż móc zobaczyć swoją nieporadność. My się zmagamy bo nie chcemy sami zostać zadeptani w tym tłumie osobowości przeważnie pogmatwanych, despotycznych i egocentrycznych.

Prawda byłaby rozwiązaniem naszych problemów ale wszyscy by na tym stracili więc zostanie jak jest, a pojedyncze meteory działające z lepszych moralnie przesłanek, spłoną w tej nieprzychylnej rozsądkowi i szacunkowi atmosferze.

:pudency:
Zaznaczam, że mój post nie dotyczy ściśle imprezy w Gdańsku. Nie wiem jaka będzie i nie staram się nikogo nakłonić by tam jechał. Staram się przedstawić skrajności rządzące naszym środowiskiem, bo może jak coś jest napisane to można to łatwiej dostrzec i się do tego świadomie ustosunkować.

nipi
 
     
Remigiusz Pacer 
bywalec
sierżant


Dołączył: 15 Lis 2006
Posty: 57
Wysłany: 2007-04-14, 23:06   

Kolega Szwoleżer nie powinien czuć się zaliczony przeze mnie do grona piknikowców, chyba że sam się do niej zaliczy. Moje ostre i dosadne oceny wynikają z doświadczenia sześciu lat bardzo intensywnego uczestnictwa w rekonstrukcji, nie tylko w Polsce. Przez ten czas poznałem nasze środowisko prawie od podszewki i wydaje mi się, że wiem co jest grane.

Żołd może nam pokryć koszty podróży, jednak gdy ktoś uznaje to za standard i domaga się konkretnego żołdu na każdej imprezie, to coś jest nie tak. Idąc tym tropem pojawią się wkrótce naciski na organizatorów, by załatwili urlop, albo zwolnienie lekarskie. W końcu organizatorzy powinni zrozumieć, że ten urlop czy zwolnienie "jest JEDYNĄ, powtarzam JEDYNĄ możliwością uczestniczenia w danej imprezie."
 
     
niepij
bywalec
Początkujący



Dołączył: 13 Lip 2006
Posty: 145
Skąd: KompaniaWoltyżerów
Wysłany: 2007-04-15, 08:56   

Muszę poprzeć Remingtona w jego opinii.

Jeśli oczekujemy od tej zabawy jekiegoś rozwoju, sensu naukowego, podnoszenia kwalifikacji ponad te, które mieliśmy zanim trafiliśmy do tego ruchu - musimy czegoś od siebie wymagać.
To nie powinno być ZAWSZE formą dotowanej przez kogokolwiek "biblii pauperum", to nie ma być "książka dla nie umiejących czytać" złożona z samych obrazków, po to by mogli mieć poczucie, że trochę przeczytali a dotujący by mieli poczucie misji. W ten sposób zyskamy jedynie intelektualnych leniuchów i konsumentów parahistorii - czyli popularno naukowych książek i uszytych taśmowo kopii mundurów.

Miło jest jeśli się uda wspomóc rekonstruktorów, ale to na świecie jest sytuacja wyjątkowa. Od ośmiu lat jestem na bitwach w całej Europie i zapewniam, że przychylne warunki dla ubogich i bojących się o zdrowie zapewnia najwyżej 30% organizatorów.
Bitwy profesjonalne i niekomercyjne są pozbawine żołdu, a ludzie w słabych mundurach, niewyszkoleni i nie chcący zdać się na kaprysy pogody są zwyczajnie nie zapraszani.
To wydatnie ogranicza koszty nierekonstrukcyjne pomagając wynająć piękny teren wokół muzeów czy prywatnych posiadłości, bądź ufundować atrakcje kulinarne czy wynająć epokowe pojazdy i zapewnić transport dla pełnowymiarowych dział czy wozów amunicyjnych.
Najlepsze i najwięcej wnoszące w moje doświadczenie i wiedzę historyczną imprezy takie jak Jena2005, Grossgoershen, Bedollo czy Leeds nie zwróciły mi się w żaden materialny sposób, a koszty były porażające, tym bardziej że nie jestem człowiekiem bogatym. Jednak zysk ze spotkań z mistrzami rekonstrukcji Europejskiej w adekwatnym miejscu i starannie dobranych realiach jest dla mnie daleko więcej warty niż zwrot 50euro z tych 100-200, które i tak wydałem na podróż. Inna sprawa że teraz se kebaba nie mogę kupić...
Tak jak pisze Remington - żołd nie może być normą, podobnie współczesne kwatery... Trudno rekonstrukcja to pewien wysiłek i jeśli nas przerasta to musimy wybierać te imprezy, na które nas stać - zarówno materialnie jak i intelektualnie.
:$
I w żaden sposób nie determinuje to walorów Człowieka - bo nasze Człowieczeństwo nie zawiera się w ilości i jakości bitew.
Tak jak pisałem w innych tematach - rekonstrukcja powinna być procesem odbywającym się równolegle na polu materialnym ale może nawet bardziej wartościowa jest rekonstrukcja intelektualna... bo może nadejdzie dzień w którym dostaniemy KASĘ i wtedy pozostanie już tylko wykorzystywanie wiedzy, którą "mamy w małym palcu".

nipi
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 221
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-04-15, 13:53   

niepij napisał/a:
czasem udowodnić pseudohistorykom wierutne banialuki jakie można wyczytać z książek, forów i czasopism dlatego że nikt nie zadał sobie wcześniej trudu sprawdzić ile siły zostaje na walkę po 2 dniach niespania, jak ciężki faktycznie był regulaminowy plecak, ile czasu zajmuje odwrócenie frontu kompanii i dlaczego nie można walczyć z odwróconym nieumiejętnie frontem...

Znów "...miód na serce...(i pióro)...moje...". Cieszę się, jak zawsze z wypowiedzi P. Niepija [gdzieś tu już pisałam o mojej ubiegłorocznej przygodzie w Raszynie - jak wyglada oparzenie prochem gdy nie ma wody, by to zmyć, z Ciechanowa mam podobne doświadczenia].
I w pełni popieram, no a już nieomal "...skaczę do powały..." po:
niepij napisał/a:
rekonstrukcja powinna być procesem odbywającym się równolegle na polu materialnym ale może nawet bardziej wartościowa jest rekonstrukcja intelektualna... bo może nadejdzie dzień w którym dostaniemy KASĘ i wtedy pozostanie już tylko wykorzystywanie wiedzy, którą "mamy w małym palcu".
. Otóż ta KASA - mnie ona trochę dziwiła, gdyż jeśli rozpoczynam rozwijac swoje zainteresowania obojętnie na jakim polu - to muszę liczyć sie z pewnymi kosztami jakie wnoszę w to przedsięwzięcie [równie drogie jak broń czy mundury są dobrej klasy aparaty fotograficzne, sprzęt do nurkowania, a nawet modelarstwo]. I każda pasja wciąga i to jeszcze jak...
Ale historia - no cóż tu musimy równiez wymagać szacunku od otoczenia i to NAPRAWDĘ, bo znajomość realiów - ba dat - jest żenująca. Od organizatorów imprez również
Remigiusz Pacer napisał/a:
W końcu organizatorzy powinni zrozumieć, że ten urlop czy zwolnienie "jest JEDYNĄ, powtarzam JEDYNĄ możliwością uczestniczenia w danej imprezie."

Wstyd się przyznać, ale ja również "...lawiruję..." by móc być z Wami i bardzo brzydko - o tak powiedzmy :bad: - myślę o osobie przez którą nie mogłam być w ubiegłym roku w Pułtusku, a wiem, że byłabym przydatna nie tylko do pokazów.
Ciesząc się na każdy nowy obóz i batalię - szczególnie taki prawdziwy jak był tegoroczny Gołymin [właśnie wiem co "...się czuje..." gdy w styczniu na deszczu przemoknie i surdut i frak] oraz Jonkowo, bo Iława to już zupełnie inny temat - pozdrawiam jak zawsze serdecznie.
A może by tak własnymi siłami zorganizować jakiś biwak - na zamknietym terenie, bez "...mroku...", żałuję, że wyjazd pokrzyżował mi szyki i nie uczestniczyłam w zeszłorocznym, we Francji prawie w każdy weekend coś takiego sie odbywa dla niezbyt dużych grup [a bywa i dla dwustu osób].
Raz jeszcze pozdrowienia
 
     
szwoleżer 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 34
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 249
Skąd: Sanok
Wysłany: 2007-04-15, 19:37   

Remigiusz Pacer napisał/a:
Żołd może nam pokryć koszty podróży, jednak gdy ktoś uznaje to za standard i domaga się konkretnego żołdu na każdej imprezie, to coś jest nie tak. Idąc tym tropem pojawią się wkrótce naciski na organizatorów, by załatwili urlop, albo zwolnienie lekarskie. W końcu organizatorzy powinni zrozumieć, że ten urlop czy zwolnienie "jest JEDYNĄ, powtarzam JEDYNĄ możliwością uczestniczenia w danej imprezie."

Czołem!
Oczywiście,że żołd jest jak manna z nieba na pokrycie kosztów podróży, tyle tylko,że w dyskusji o Gdańsku nie padło z mojej strony żądanie żołdu od Horchego,bo jak nie to moje 4 litery za nic nie wsiądą do pociągu i "nie zaszczycą tej imprezy swoją obecnością".
Wbrew pozorom całkowicie rozumiem co "poeta mial na mysli", Horche chciał(chce) stworzyć spotkanie hist. na miarę tych zachodnich stąd brak żołdu,czy też miejsc zadaszonych do spania.
Dla mnie OK, rozumiem jego działania, tyle tylko gdyby w dziale "pomysły i projekty" podał to juz na poczatku to sądzę,że tej burzliwej dyskusji na poniatowskim by nie było.
Bo wszystko byłoby jasne już w październiku czy grudniu.
I ludzie kombinowaliby odpowiednio wcześniej jak tam się dostać.
Teraz juz wiem,że nie ma żołdu i w przyszłym roku(???-czy będzie to już coroczne wydarzeni, ja mam taką nadzieję) będę o tym pamiętał i działał pod tym właśnie kątem.
A co do imprez u nas, zupełn ie nie rozumiem czemu wydaje się gotowe posiłki a nie wydaje produktów aby samemu coś upichcić?
Przeciez można zbić z desek jakieś zadaszenie aby było tam miejsce do gotowania w razie złej pogody; drobny ale sądzę że wazny krok aby zbliżyć się do zachodnich rekonstrukcji.
pozdrawiam wszystkich serdecznie
bartek :lekkokonny:
_________________
Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
 
     
Horhe
początkujący


Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 15
Wysłany: 2007-04-15, 21:24   

Bartku,
Problem wyszedł w praniu. Między czasie od 2005 roku powstało wiele nowych grup i pojawiło się wiele nowych rekonstruktorów, dla których wielką rzadkością są imprezy bez żołdu, bez gotowych posiłków i bez noclegu w szkole na gumowym materacu. Gdańsk od 2005 roku z założenia miał być odmienny od wielu krajowych imprez.
Nasza kilkuwiekowa przywara "postaw się,a zastaw się" nadal jest aktualna, są organizatorzy którzy robią inscenizacje ponad stan, ale są też i tacy co wolą skromniej,ale na lepszym poziomie. Jak wyjdzie Oblężenie Gdańska 1807, to głównie zależy od uczestników, bo to my sami potrafimy stworzyć atmosferę z epoki.
Więcej rozwinąć tym czasem się nie mogę, bo czas pisać kolejny stos papierów do imprezy.
Pozdrowienia
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 221
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-04-16, 08:05   

Czcigodny Panie Szwolerzeże i jak zawsze Zacny Monsieur Horche.
Bardzo się cieszę, że docieramy do sedna - są ludzie, którzy wszędzie wietrzą (no to co nie smierdzi - czyli pieniądze) i są tacy, którzy wola zapach prochu. A Gdańsk w stylu epoki - TO JEST TO.
Juz przełożyłam, ku radości studentów "...zerówkę..." i z pewnością przyjadę (ale jestem po stronie oblegających - więc może być, biorąc pod uwagę długość historycznego oblężenia naprawdę minimum), no chyba, że Monsieur Horche, życzy mnie sobie w roli zacnego gdańskiego medyka (strój cywilny z tego okresu równiez mam) gdzieś na dnie kazamat gdzie byył słynny lazaret forteczny - odnosnikami służę.
Pozdrowienia
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
 
   






Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB Assistant
Template created by Qbs.
Template theme based on Unofficial modifications.
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 14