A. Gł. 2008. Sztab Gen
do Różnieckiego, Ciecierzyn 13 V 1809
" Le gal. Sokolnicki ayant envoye de son cote Mr. Wlodymir Potocki avec 2 compagnies de voltigeurs et 50 chevaux pour observer le San"
Włodzimierz Potocki był wtedy chyba podpułkownikiem...
Paszkowski do króla, Lublin 14 V. 1809
Sokolnicki 14 maja z Urzędowa wysłał ppłk. Suchodolskiego z 80 woltyżerami do Krossobud w celu pochwycenia transportu dział(...)"
cytaty za Bronisławem Pawłowskim "Wojna polsko-austricka 1809r." Bellona 1999, Warszawa
Zamieściłem tylko cytaty z fragmentów tekstów źródłowych z epoki, ale w samej treści książki wybitnego historyka wielokrotnie opisywane są wydzielone grupy kompanii wyborczych, jak zresztą i fizylierskich przeważnie pod dowództwem ppłk., czasem płk.
Czyli można chyba zaryzykować twierdzenie że wydzielone grupy wojska w sile mniejszej niż batalion bądź zbliżonej do liczebności batalionu, niezależnie od składu miały przydzielanego dowódcę ze sztabu pułku, czyli w stopniu powyżej kapitana i do pułkownika.
Chyba nie było potrzeby zatrudniać adiutantów generałów z zewnątrz pułków które dały swoje kompanie.
Wiek: 24 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 169 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-04-01, 14:02
Kolejnym przykładem byłobyw zmocnienie grupy jazdy gen Rożnieckiego dwiema kompaniami woltyżerów i dwu działami pod kpt. Schwerynem (wczesniej całą grupą gen. Biegańskiego w sile 3pp i dwu (?) dział), 18.IV.1809
Albo i to z tej samej okazji - Biegański miał się cofnąć do Michałowic "by zwolnić dwie kompanie grenadirów Pułku 8-go", z 17.IV.1809
Z jazda znamy: wysłanie jednej kompanii 5. jazdy pod ppłk Berkiem do Błonia celem osłony skrzydła pozycji raszyńskiej - 15.IV.1809
Albo i wysłanie 16.IV jednego szwadronu 6. jazdy z gen. Kamieńskim na czele do Piaseczna.
mjr. Hornowski zaś w rej. Grzybowa operował na czele 80 ludzi z IIIcich batalionów 1. i 2. pp, 24 ludzi z 5. jazdy.
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Coś dla medyka:
"Proch był głównym składnikiem wszelkich lekarstw, które żołnierze sporządzali dla siebie"
Elzear Blaze "La vie militaire..."
W drodze na Moskwę 17 lipca Henryk Brandt dotarł do Studzianki gdzie biwakowali w gęstym lesie. Zaproszono ich do pobliskiej posiadłosci:
"Z wielkim zadziwieniem zastaliśmy u nich, wśród zabudowań, dużo młodych niedźwiadków biegających swobodnie, albo trzymanych na łańcuchach(...)
Żołnierze należący do korpusu marszałka Davusta, którzy szli tędy od Wilna do Mińska, zabierali często młode niedźwiadki na swoje wozy i potrzeba było aż kilka razy powtarzanych rozkazów, żeby połażyć koniec tej swawoli. Mnie samemu zdarzyło się, że w obozie upadłem w nocy przez taką bestyę uwiązaną przez żołnierzy. mały potworek bardzo źle przyjął ten karambol i tylko przypadkowi zawdzięczam, że nie zapuścił we mnie pazurów."
Hihihihihihi odtwórzmy ten biwak! Odtwórzmy!
28 sierpnia zaś dotarł do Zemlewa:
"Rozłożyliśmy niedaleko od małego strumyka, nad którego brzegami leżały ciała pozabijanych koni, a gdzieniegdzie i trupy poległych.(...) Woda była zanieczyszczona i zła; żołnierze nasi spuszczali ją do dołków, wygrzebanych w piasku nadbrzeżnym i zostawiali tam dla oczyszczenia, żeby w ten sposób uczynić możliwą do picia.
Chleb był rzadkością i zastepowaliśmy go sparzonem zbożem."
Tego nie odtwarzajmy lepiej...
nipi
Wiek: 24 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 169 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-04-03, 21:48
nie mam pod ręką, ale u Austina jest znakomity fragment o... przydatności odchodów do rozpoznawania przynalezności do armii...
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 889
Wysłany: 2007-04-04, 08:05
...samo życie.
Z lektury Karpowicza i innych przypomina mi się znamienne wspomnienie Kozietulskiego, o tym jak WIncenty Krasiński nie douczył się komend, co zaowocowało zupełną kompromitacją pułku szwoleżerów podczas parady przed cesarzem w Schonbrunn. Jakiś czas potem major Dautancourt wziął szwoleżerów w obroty i orał nimi musztrę bez końca, co Kozietulski kwituje typowo kawaleryjskim "...nudził nas dziad."
_________________ "Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
"Bomba iedna w Garbarskiej ulicy z domu iednego wypadła oknem, wyrzyciwszy 22 szostaków gdańskich, które na stole leżały, a leżących w izbie ludzi nieuszkodziła.
Bomba iedna padła w dom gdzie wartę trzymali, iedni mówią w Szerokiej Bramie, inni na Fiszmarku w tę samą izbę gdzie wartuiący officerowie byli, którzy ledwie że wyszli pytaiąc się, gdzie ogień był, y stół ten na którym grali połamała."
Fragment z pamiętnika o skromnym tytule:
"Wizerunek nieszczęśliwości woyny
między Nayiaśn. Fryderykiem Wilhelmem III. Królem Pruskim
y Nayiaśnieyszym Napoleonem I. Wielkim Cesarzem Francuzów
y jego sprzymierzeńcami
w roku 1806 y 1807 odprawionej
na wsi Niestępowo
okazany wraz y oblężenie Gdańska
przez Walentego Stawisz Wolskiego
dobr tych dziedzicznego possessora
y wszystkiego świadka
opisane do roku 1810".
Jak widać W oblężeniu Gdańska posłużono się bombami selektywnymi, rażącymi głównie monety i meble...
Wiek: 52 Dołączyła: 12 Maj 2006 Posty: 221 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-04-05, 09:51
niepij napisał/a:
"Proch był głównym składnikiem wszelkich lekarstw, które żołnierze sporządzali dla siebie"
Elzear Blaze "La vie militaire..."
Zupełnie normalne, tchórze omijający ambulans dalekim łukiem bywali zawsze, tudzież "...znający się..." na wszystkim również. Zatrucia różnymi mieszankami - szczególnie na terenie Hiszpanii - opisuje Lewkowicz, a i u Larreya coś jest na ten temat [wypito "...coś..." w klasztorze po czym...wolę nie cytować
A a propos biwaków
Czemuż to nie ten z przecedzaniem wody - można to przecież pokazać, łącznie z kłotnią o zatrutą studnię.
Chlebek forteczny też jest "...zjadliwy..."
Pozdrowienia
"Gdy nie zdołali Austryacy nic zrobić, wzięli się jeszcze na nastepujacy sposób: oficer austryacki (Polak w ich służbie będący) wchodzi ze znacznym oddziałem do wejścia bateryi, a zasłoniwszy sobie lewą ręką twarz prawą podniósłszy z pałaszem do góry odzywa się głosem donośnym:
-Stój, nie strzelaj! Jesteśmy woltyżerzy 6 pułku!
Dowódca bateryi poznawszy udanie fałszywe zawołał:
- A palże do tych woltyżerów!"
Wspomina Antoni Białkowski obronę Sandomierza w 1809 roku. Ale to samo zdarzenie opisał również Jan Weyssenhoff, dowodzący wtedy tymże 12 Pułkiem, w którym Białkowski był jednym z oficerów...
"Jak przewidziałem, Austriacy, zaszedłszy z tyłu, prosto biegli na bramkę, która ich tym bardziej wabiła że była otwarta. Ogień oświecający z daleka nie pozwalał dokładnie rozeznawać, a oficerowie austriaccy, chcąc ułatwić sobie przystęp, przed samą bramą zaczęli wołać:
-Cicho, cicho! To woltyżery pułku 6!
Pan Białkowski, nie dowierzając tym głosom, przypatrywał się z największą bacznością, a dostrzegłszy, że to nieprzyjaciel, w momencie kiedy ten już wchodził w bramkę, zawołał głośno:
- A palże do tych k...! To nie nasi!"
hm... do tych kaktusów? karakanów? Co też pan Białkowski krzyknął? A może to nie on... jak sam twierdzi...
No ładnie...
Wiek: 24 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 169 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-04-05, 12:34
Bacz, iż Białkowski pisał po x latach, dla rodziny, pod namową przyjaciół (i bodaj córki??)... Pomyśl czy sam, we wspominkach na wpół "oficjalnych" i to dla rodziny, pisałbyś, ześ wołał "a palże do tych kur...!"? czy raczej dąłbyś formę złagodzoną?
Ostatnio robiliśmy na seminarium pamietniki Fredry i Grabowskiego - to sie zwie "kastracja" tekstu tu i ówdzie
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 889
Wysłany: 2007-04-05, 13:09
niepij napisał/a:
hm... do tych kaktusów? karakanów? Co też pan Białkowski krzyknął? A może to nie on... jak sam twierdzi...
Napoleony przeciw orzechom, że o kpów mu chodziło. To wówczas było dość dosadne, a w opisanej sytuacji jak najbardziej na miejscu.
_________________ "Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
Wiek: 44 Dołączył: 02 Lut 2007 Posty: 52 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-04-05, 14:09
Okreslenie sugerowane przez Owce bylo juz od dawna przeciez znane ale chyba jednak wylacznie w odniesieniu do konkretnego "fachu". Okreslenie meskich narzadow na "k" rowniez.
Natomiast ma pewnie racje Koroniarz ze slowem wlasciwym jest "kiep" - "kpow" - "kiepow"
Czytalem gdzies ze slowo takie w korpusie oficerskim, wypowiedziane wyraznie pod czyims adresem prowadzilo do nieuchronnego "rabania sie" czyli pojedynku.
Tomasz Rogacki w swojej ksiązce 'Bitwa pod Austerlitz' (Zabrze 2005) przytacza wspomnienia gen. Thiebault, który wspólnie z gen. Saint Hilaire obserwował przesuwające się opodal nierozpoznane kolumny wojska:
'Wkrótce jednak usłyszeliśmy ich doboszy i wtedy jeden z ich oficerów, zbliżywszy się na odległość taką, skąd jego okrzyk mógł być słyszalny, zawołał: "Nie strzelajcie, jesteśmy Bawarczykami".
"Co robimy, gemerale ?" zapytał Saint Hilaire. Odpowiedziałem z naciskiem, którego nie mogłem pohamować: "Ci Bawarczycy wyglądają mi bardzo podejrzanie, a ten oficer, który nie zaryzykował bliskiego podejścia do nas, jeszcze bardziej".
"Podjąłby się pan ryzyka otwarcia ognia do sprzymierzeńców Cesarza ?" - zapytał Saint Hilaire. "A jak pan przypuszcza, czy to sojusznicy Cesarza maszerują na nas ?"
Faktycznie, nie potrafiliśmy dostrzec ani bawarskich mundurów, ani ich dowódcy'.
Okazało się wkrótce, że udawanymi Bawarczykami byli Austriacy (tu także) z brygady gen. Jurcika. Niestety dosadnych komentarzy, jakie zapewne nastąpiły później autor już nie przytacza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum