Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Szkoła jazdy
Hubzal 
bywalec



Wiek: 42
Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 66
Wysłany: 2007-05-21, 10:46   

M.A.R.O. napisał/a:
A propos faktu ze konie nieprzyzwyczajone do lanc moga sie przestraszyc lopoczacych proporczykow....

wszystko już było, co najmniej po dwa razy...

Powtarzam po raz "setny": nie bedzie dobrej kawalerii rekonstrukcyjnej,jesli nie odtworzy się tego co było najbardziej istotne w wsławionych polskich pułkach: ZGRANIA ZESPOŁU: ludzi i koni. Mozna to osiagnąć jedynie wytrwałą i długotrwałą pracą.
 
     
Szyszkownik 
początkujący
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 40
Dołączył: 07 Cze 2006
Posty: 36
Wysłany: 2007-05-21, 11:24   

Witam Towarzystwo !!!
Cała dyskusja o typach jazdy , który bardziej epokowy , a który lepszy widać sprowadza się do naszej rodzimej mniemanologii stosowanej : „ O wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy”. Słusznie zauważamy , że jeżdżono na długich puśliskach i poniżej kilka smacznych przykładów z epoki nas interesującej , a wykonanych w technice rysunku. Szybko i z natury – jak dzisiejsza fotografia.
Pierwszymi niech będą dragoni francuscy Michałowskiego z okresu 1832-35

I jeszcze jeden


Nic dodać.
Ale żeby jeszcze coś z epoki :
J.Z.Frey Pojmanie szpiega – przełom XVIII/XIX

Ale jest jeszcze druga strona medalu ( konfliktu )
Oto i kozaki ze swoją specyfiką :
A.Orłowski szkice kozaków 1794

No i sprawa nam się skomplikowała – toż oni praktycznie kucają!!!!
Ja wiem, ktoś powie, inne siodła – mocowanie puśliska przesunięte do tyłu, itp.
No to proszę :
J.P.Norblin Pułkownik 1774 ( a jeżeli to ojciec któregoś z naszych szwoleżerów ?)

Powstaje pewien problem – tak jeździli Polacy ?
 
     
Hubzal 
bywalec



Wiek: 42
Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 66
Wysłany: 2007-05-21, 12:10   

KT napisał/a:
gdzie artysta namalował szwoleżerów wcale nie w kucanym dosiadzie.


Oczywiście, że nie ma mowy o tym, aby w inscenizacji jeździć w dosiadzie z torów wyścigowych, czy choćby, zawodów skokowych.

Nikt też nie neguje, że w XIX wieku jeżdżono inaczej, itd. itp.

Jak już pisałem, bardzo chciałbym abyś szerzej rozpowszechnił swoje doświadczenia z prac nad rekonstrukcją dawnego lansjerskiego dosiadu.

Usiłuję jedynie zwrócić uwagę wszystkich osób zaangażowanych w przedsięwzięcie, że dzisiaj, po 200 latach jeździ się na koniu inaczej, skuteczniej, bezpieczniej.
Instruktorzy posiadający uprawnienia państwowe, SĄ ZOBOWIAZANI propagować szkołę jazdy zgodną z wytycznymi instytucji za to odpowiedzialnych (w Polsce jest to Polski Związek Jeździecki).

Najpierw uczy się podstaw.
Potem przychodzi czas na doskonalenie.
Z czasem, pojawiają się możliwości specjalizacji w zależności od osobistych predyspozycji i zainteresowań.

Moim zdaniem, eksperymenty z odtwarzaniem wyglądu jeźdźca i sposobu dosiadu z pocz. XIX wieku powinny mieć miejsce wobec osób, które znajdują się na ostatnim etapie szkolenia jeździeckiego, a nie rozpoczynają dopiero swoją przygodę z koniem!
Innymi słowy: na eksperymenty z rekonstruowaniem dosiadu lansjerskiego możesz pozwolić sobie Ty czy ja. Początkujący jeźdźcy, powinni uczyć się metodycznie tego, co jest współczesną szkołą jazdy konnej i żadną miarą nie zasługuje na złośliwe określenie "dosiadu kucanego".

Sprawa ma jeszcze kolejne wymiary:

- Wiarygodność przekazu ikonograficznego.
Odnoszę wrażenie, że na obrazach Juliusza Kossaka, inaczej siedzi na koniu Lisowczyk, inaczej Kozak, jeszcze inaczej husarz. U Wojciecha zdecydowanie mniej tej różnorodności, (ale nie analizowałem tego zagadnienia, więc wolałbym nie wygłaszać zbyt pochopnych sądów).
Co do innych źródeł: wymagają one szczegółowej analizy pod kątem oceny na ile są odzwierciedleniem obiektywnej obserwacji a na ile subiektywną projekcją wiedzy jeździeckiej malarza czy grafika.

- Historia sztuki jazdy konnej na ziemiach polskich.
W Polsce od bardzo dawna, więcej niż od 200 lat ścierały się wpływy wschodu z zachodem.
W polskich pismach poświeconych jeździe konnej z XVII i XVIII wieku można odnaleźć nutę przeciwstawiania recept jeździeckich orientalnego pochodzenia ( dosiad na krótkich strzemionach, poszukujący jak największych możliwości ruchowych) doświadczeniom zachodnioeuropejskim (tzw. "niemiecka" szkoła "dresażowa") - szukającym z kolei stabilności i elegancji prezencji.

- Logika podpowiada mi, że rozważania teoretyków jazdy konnej poszły jedną drogą, zawartość regulaminów wojskowych wytyczyło drugą, a "tzw. życie" znalazło swoją. Bo przecież inaczej uczyli "oćce" po szlacheckich dworach, inaczej feldfeble zaborczych armii, jeszcze co innego wykładał "maestro" z magnackiej "rajtsztuli".
Dopiero po stukilkudziesieciu latach zostałoto wszystko (wzbogacone nowoczesnymi doswiadczeniami Capriolliego) uporządkowane w Grudziądzu a dziś owocuje olimpijskimi medalami Amerykanów, Australijczyków, Francuzów, Niemców i Anglików!

- Kolejna sprawa: Być może inaczej na koniu siadał imć pułkownik choragwi lekkiej z buzdyganem wręku, inaczej, gdy był jeszcze "tylko" towarzyszem a w ręku trzymał drzewce spisy, rohatyny czy innego protoplasty lancy?
Ja też "inaczej" siedzę na koniu, gdy szykuję się skakać oksery i stacjonaty, inaczej gdy "męczę" zagalopowania z właściwej nogi przy wyjściu z narożnika ujeżdżalni.
 
     
Krzysztof Polak 
bywalec
Pułk 3-ci Piechoty



Wiek: 24
Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 169
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-05-21, 13:31   

nie pomnę gdzie, alem czytał, że w poprawnym dosiadzie ułańskim powinno sie móc wsadzić sobie pod "siedzenie" pięść na sztorc. Znaczy, niezbyt wysoko mozna się było unieść.

Nie chcę wchodzić w dyskusje szczegółowem, bom lajkonik :lookdown: w te klocki, powiem tyle, że bardzo bym chciał zobaczyć wreszcie kiedyś na rekonstruktorskim polu bitwy kawalerie, kóra w szyku, równo w linii podjedzie na 200 m od npla, przejdzie w kłusa i na 80-50 m skoczy w galop. Owszem, rozleci się przy piechurach, żeby im nic nie zrobic, ale cała reszta szarży - jak z podręcznika.

tyle ja :confident:
_________________
Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
 
 
     
KT 
początkujący



Wiek: 49
Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 29
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-05-21, 20:17   

Witam,
Pisałem już że mogłem sobie pozwolić na eksperymenty bo jeżdziłem w miarę dobrze ale są elementy podstawowe takie jak twardy dosiad którego uczono na tzw.terlicach czyli były to tylko lawki i łęki z puśliskami, konia siodłano kładąc derkę, na nią terlicę bez bez mostka, na to baranicę, wszystko spinano obergurtem. Ten typ siodła opisuje ksiądz Kitowicz w "Opisaniu obyczajów za czasów panowania Augusta III" co już cytowałem w rekonstrukcji munduru, odpowiada to wypisz wymaluj systemowi przyjętemu przez amerykanów w xix wieku. Kitowicz sam był kawalerzystą i "zaliczał" rajdy w czasie konfedeacji barskiej, zatem konno jeździł dobrze wiedział co pisze. Współczesne przepisy i szkoły oficjalne są z założenia niedoskonałe gdyż jeździectwo to sztuka i jak każda sztuka będzie dla jednych dostępna a dla innych nie, sztuki nie można wtłoczyć w ramy przepisów, można próbować ale stanie się przez to kaleka. Sporo zależy od siodła, kupiłem kiedyś na Białorusi kulbakę, u nich nazywaną dragońską żołnierską jak nasza polska żołnierska wz.25, miała o 10 cm cofnięte mocowanie puślisk, praktycznie w środku ławki, doskonale się na niej kłusowało. W galopie była za "krótka", do zniesienia w półsiadzie, pozycja jak na rycinie "pułkownik". Poprzednio pisałem że można jeździć na wszystkim ale tak naprawdę do kawalerii historycznaj nadają się tylko siodła Hiszpańskie, amerykańskie i nasze kulbaki żołnierskie i oficerskie. Na początek: twarde siodło i nie trzymać się łydkami, o czym mówi jeden z punktów regulaminu kawalerii narodowej. Kolejnym przykładem niech będą spodnie ułanów, szwoleżerów czy lansjerow noszone na buty i to niezbyt wysokie, praktycznie jak dzisiejsze sztyblety, zachowane eksponaty często nie są podszyte skórą a musiały wystarczyć na 2 lata. Czyli że nie trzymali się konia nogami, jeśli już to udem do kolana. Wszystko co przyszło potem było lekarstwem na masowość i brak czasu, mieliśmy dobrą kawalerię bo od dziecka chłopcy byli szkoleni twardego dosiadu, dzisiaj adepci jeździectwa nawet nie rozumieją o co chodzi. Brak dosiadu kompensuje ręka ciągnąca za wodze, z własnego doświadczenia wiem że można szkolić początkujących metodami historycznymi i że zdecydowanie szybciej osiągają samodzielność jeżdziecką. Nie będzie kawaleri historycznej jeśli nie będziemy sięgać do wzorów historycznych.
Pozdrawiam wszystkich
KT
 
     
Szyszkownik 
początkujący
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 40
Dołączył: 07 Cze 2006
Posty: 36
Wysłany: 2007-05-22, 09:27   

Czołem,
to mamy problem z siodłem " pułkownika".
poniżej zdjęcie "rasowej" kulbaki z XVIIw. z tym , że strzemię jest typu wschodniego a nie polskiego a mocowanie puślisk przy przednim łęku(!?) - nie sądzę by nastąpiły przez wiek jakieś znaczące zmiany w budowie siodła.
 
     
Litwin 
początkujący



Wiek: 41
Dołączył: 14 Sie 2006
Posty: 16
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-05-22, 22:37   

Do Krzysztofa Polaka
Cwiczymy pilnie szyki XIX w, ale niestety z Frydlandu nici, więc żeby zobaczyc kawalerię w natarciu zapraszamy nad Bzurę (ale nie w dzień inscenizacji, tylko wcześniej kiedy do dyspozycji jest cała łąka) ale niestety będą to szyki wg regulaminu z 1936. A tu mała scenka, ja też mam nadzieję,że kiedyś pojedziemy tak na jegrów i armaty. http://esnips.com/doc/9b0...015a66/MOV04209
PS
Oby szybko nauczyli się formowac czworobok ;D
_________________
2 puGrochowskich
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 889
Wysłany: 2007-05-22, 22:55   

Panowie! Dwa wrażenia:
1) piękna jazda :victory: Bardzo mi sie podobają Ci pryskający Niemcy.
2) szarżujecie na czołgi.
Co do pierwszego to zastanawiam się jak by to wyglądało w wieku XIX przy szarżującej linii. Główny problem to ten, że o ile rojem można przejechać między jednostkami, to linia musiałaby albo dokonać zwrotu przed czworobokiem, albo wejść wcześniej w galop. Co do drugiego, to kiedyś na anglojęzycznej liście dyskusyjnej poświęconej II wojnie światowej straciłem parę dni by wytłumaczyć, że szarże na czołgi to mit. I tak mi pewno nie uwierzyli. Następnym razem pokażą film :-)
Na serio: zdaje się, że w Pelcie widziałem wczoraj jakąś pozycje o kawalerii królestwa kongresowego. Może coś dla Was, bo jak rozumiem, wyborem są jednak ułani grochowscy.

Pozdrawiam!
_________________
"Naprzód psiekrwie! Cesarz patrzy!" Kozietulski pod Somosierrą
  
 
     
Litwin 
początkujący



Wiek: 41
Dołączył: 14 Sie 2006
Posty: 16
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-05-22, 23:04   

Dlatego zapraszam na próby przed inscenizacją, można pocwiczyc rozwinięcia zgodnie z regulaminem. A poza tym czołg był popsuty.
_________________
2 puGrochowskich
 
     
Krzysztof Polak 
bywalec
Pułk 3-ci Piechoty



Wiek: 24
Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 169
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-05-23, 07:25   

Koroniarzu - to była książka Tomasza Strzeżka "Kawaleria w powstaniu listopadowym - podstawy funkcjonowania w wojnie" (lub jakoś tak), wydana b. niedawno (choć już trafiła n półeczkę BUW).
Praca jest poświęcona w b. dużej mierze organizacji, reorganizacji, rozbudowie jazdy pol. w czasie powstania, zawiera wyciągi z b. licznych dokumentów i pamiętników.
Mnie najbardziej ucieszyła wielce pozytywna opinia o dyonie karabinierów i fakt, że są o nich fragmenty w pamiętnikach (nawet pamiętnik dowódcy!). Ponoć byłe żandarmy nie znosiły tego miana i mówiono o nich wył. karabinierzy (użycie zwrotu per żandarm groziło rozpłataniem na pół!) a każdy, nawet szeregowy miał po dwa-trzy szewrony służby, siwe włosy i wąsy, kobiet szlo za dyonem bez liku (żony, konkubiny), a oddziałowi nigdy na niczym nie zbywało. I ponoć szli do szarży w szyku luźniejszym, niz inne pułki.
_________________
Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
 
 
     
Hubzal 
bywalec



Wiek: 42
Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 66
Wysłany: 2007-05-23, 11:06   

Co do filmowej scenki z Bzury;
Reżyserzy robią różne bzdury!
W.g. scenariusza miało to wygladać zupełnie inaczej.
Zostalismy wypuszczeni na wozy pancerne jak w maliny.
z drugiej strony - gdzie się koledzy z GRH der Wermacht mieliby chować jesli nie pod "wanny"? :bye:
Litwin: powinieneś mocniej zaznaczyć w swoim poscie, że to przykład negatywny!
Na próbie w sobotę podobnowygladało to lepiej.
(Zaznaczam, ze osobiscie nie uczestniczyłem i nie oglądałem - tym razem zajmowałem się "kuchnią").

z inscenizacji w Brochowie Za najbardziej udaną uwazam tę z 2005 roku, gdzie epizod szarży nawiazywał do Wólki Weglowej i 14 PU Jazłowieckich - scenariuszem i komentarzem.
 
     
gwain 
bywalec



Dołączyła: 11 Wrz 2006
Posty: 126
Wysłany: 2007-05-24, 13:51   

Powiem krótko.
Od pewnego czasu z uporem maniaka jeżdżę kłusem ćwiczebnym, w siodle płytkim, sportowym albo w kulbace, z w miarę wyprostowanymi nogami i powiem szczerze, że płakać mi się chcę, bo to ani bezpieczne, ani wygodne. Kiedyś w siodłach nie anglezowano (nikt nie wiedział co to za cudo) w związku z tym łęki przedni i tylny były wysokie, a siedzisko węższe. W takim siodle jeździec czuł się jakby tu powiedzieć bardziej "przygwożdżony", bardziej stabilny. Jak mu koń uskoczył w bok, albo zrobił coś czego jeździec nie przewidział, trzymały go łęki. Puśliska były bardziej z przodu, bo kiedyś tak jak w sredniowieczu jeżdżono na wyprostowanych , skierowanych do przodu nogach (tak myślę). Siodła turniejowe, te z XIV w miały łęki potwornie wysokie. Trudniej było za pomocą kopii takiego jeźdźca wysadzić z siodła. Musimy chyba naprawdę siodła zmienić ......... :<
_________________
Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń
Na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko...koń.
 
     
Hubzal 
bywalec



Wiek: 42
Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 66
Wysłany: 2007-05-25, 08:50   

Dla wszystkich teoretyków...
Jest parę książek, również o historii jazdy konnej. - zapytajcie
Po kilkudziesięciu godzinach treningów i przeczytaniu choć jednej książeczki - gwarantuję, że się wszystko w ... i głowie poukłada.
Zapewniam wszystkich, ze dzisiaj instruktorzy z uprawnieniami PZJ uczą jeździc lepiej, bezpieczniej i skuteczniej, niż w średniowieczu!
Właśnie po to, żeby było bezpiecznie - powinno się zaczynać od dosiadu współczesnego.
 
     
Szyszkownik 
początkujący
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 40
Dołączył: 07 Cze 2006
Posty: 36
Wysłany: 2007-05-28, 09:14   

Czołem,
I to jest bardzo dobry głos w naszej dyskusji. Pierwej trzeba nauczyć się jeździć , a nie "trzymać się w siodle",by sobie zacząć eksperymenty czynić .
A dla Gwain krzesło do jeżdżenia poniżej :haha:
 
     
gwain 
bywalec



Dołączyła: 11 Wrz 2006
Posty: 126
Wysłany: 2007-05-28, 12:57   

No i ku chwale Ojczyzny. Takie siodło to jest coś. I powalczyć ]:) i pospać można :shy: . Głosuję za tym ,co by takie siodła zamówić.
Pozdrawiam.
_________________
Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń
Na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko...koń.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
 
   






Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB Assistant
Template created by Qbs.
Template theme based on Unofficial modifications.
Strona wygenerowana w 0,31 sekundy. Zapytań do SQL: 15