Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 924
Wysłany: 2007-08-16, 12:04 Obóz historyczny
Kto czytał dowolne pamiętniki z epoki, tudzież przeglądał ikonografię przed oczyma mieć musi niekończące się rzędy obozowych namiotów, tudzież wojsko leżące wśród ognisk w płaszcze jedynie pozawijane, u kawalerii z siodłem, u piechoty z tornistrem pod głową. Obraz ten jest też doskonale znany wszystkim, którzy od krótkiego przynajmniej czasu uczestniczą w napoleońskich przedsięwzięciach.
Regulaminy tego dotyczące znaleźć można również u nas na stronie, by wspomnieć chociażby Regulament służby obozowey - wyjątki który znaleźć można w dziale VADEMECUM. Tu chciałbym, zwłaszcza z myślą o nowozaciężnych wymienić się poglądami i informacjami co do wyglądu, sprzętu i umiejętności koniecznych do zachowania historycznego obozu. Podstawowa zasad jest prosta: żadnych rzeczy współczesnych. W związku z tym trzeba się zaopatrzyć w stare sztućce, talerz cynowy, drewniany lub podobny (w żadnym wypadku aluminiowy, lub współczesna menażkę). Podobnie kubek. Manierki tylko epokowe. Ewentualnie butelka po winie z wodą. Do spania siennik, który najprościej wykonać z worka jutowego. Jeśli nie będzie worków odpowiednich rozmiarów, wówczas można kupić płachtę jutową i dratwę. Płachtę złożyć i zszyć z dwu boków. Koszt ok. 20 zł. Niektórzy oficerowie biorą drewnianą kanadyjkę. Do przykrycia płaszcz kawaleryjski, lub koc szary (jak na derkę dla konia). Również detale takie jak zegarek-cebula, można dostać w kioskach za niewielkie pieniądze. Większość widziałem w Cepelii (talerze, kubki) na ul. Marszałkowskiej 99/101 w Warszawie. Inne w sklepie powroźniczym na Pl. Grzybowskim. To wszakże wybrane tylko elementa. Bardziej wierni dawnym zwyczajom sięgają również po hubkę i krzesiwo do rozpalania ognia, a inni po brzytwę do golenia. Zagaiwszy zapraszam do dzielenia się uwagami i do rozmowy.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Jako, że uczestniczyłem już w podobnych dyskusjach na żywo i ostatnio na "forum poniatowski", muszę podzielić się pewną refleksją...
Uczestników naszych spotkań, ale i ich organizatorów, można by podzielić na tych, którzy przez historyczność rozumieją już sam fakt że przyjechali i mają mundury, oraz na tych, którzy w odtwarzaniu historycznego obozu, oraz oczywiście innych aspektów historycznego życia, znajdują cel badawczy i za razem ziszczenie swych marzeń o zaznaniu ówczesnych warunków, w taki sposób by porównać się ze swymi przodkami, docenić ich lub tylko poznać.
Dla pierwszej grupy cała dyskusja jest pozbawiona sensu i z zasady będą ją torpedować lub w najlepszym razie ignorować, jako zbedną i szkodliwą. Glównie z tej przyczyny, że wymaga gruntownych poszukiwań, a jak się w miarę tych poszukiwań okazuje wymaga dużych poświęceń i wyrzeczeń.
Dla grupy drugiej to wspaniałe pole do poszukiwań i małych odkryć w dziedzinie kultury materialnej, wiedzy o zwyczajach cywilnych i wojskowych, itd...
Jednak równocześnie na skutek dużych różnic w pojmowaniu przez uczestników naszych spotkań terminu "rekonstrukcja", nawet ci, którzy poświęcą swój czas na rozmowę, odkryją wkrótce, że największym problemem w całej zabawie jest to, że innym się nie chce, nie rozumieją, lub gdzie indziej wytyczyli granicę swoich poświęceń, redukcji współczesnych udogodnień lub chęci zdobywania i potwierdzania informacji.
Dlatego po pierwsze:
Należy jasno sobie powiedzieć zawczasu - to co robimy, robimy tylko dla siebie. Walory edukacyjne czy wychowawcze, na które wielu rekonstruktorów się powołuje nie mają żadnego znaczenia, o ile nie wynikają z naszej własnej wysokiej i pełnej edukacji... Uczyć można dopiero jak się samemu umie i to jedynie mimowolnie "świecąc" własnym przykładem.
Robimy wszystko tylko dla siebie - również dlatego, że przykładając się starannie do poszukiwań i odtwarzania przeszłości sami ją poznamy, a skoro z nas samych płynie potrzeba jej poznania to przecież efekt końcowy jest w gruncie rzeczy największą nagrodą dla nas samych... Z tego samego powodu nie możemy też liczyć na żadne wsparcie od innych uczestników. Daremne jest upominanie notorycznych użytkowników komórek, puszek, plastikowych butelek na biwakach. Oni też obozują tylko dla siebie i widocznie ich potrzeby ograniczają się do rzeczonych: komórek, puszek i plastików.
Nie mamy prawa ingerować w inne sposoby zbawy, o ile nie jesteśmy organizatorami czy inicjatorami jakiejś imprezy.
Ale nawet jeśli jesteśmy na imprezie promującej rekonstrukcję pozorną i polegającą tylko na towarzyskiej zabawie w przebraniu, mamy prawo i po trosze obowiązek wobec swojego sumienia swoją część pracy wykonywać po swojemu i dobrze.
Po drugie:
Jak zawsze w dziedzinach związanych z nauką, powinniśmy określić dlaczego uważamy że coś jest uzasadnione historycznie, a coś nie jest. czyli musimy określić co stanowi dla nas źródło informacji o odtwarzanej epoce.
Oczywiście możemy ustalić obiegowy spis zakupów dla rekrutów i napisać: kubek cynowy, worek płócienny, buty z gwoździami, itd... To im pomoże, ale nie pozwoli im odnaleźć się samodzielnie w sytuacjach nie przewidzianych naszą listą zakupów.
Dlatego ważne jest by uświadomić sobie i chętnym do biwakowania historycznego - gdzie są wiarygodne wskazówki co do sposobów biwakowania, rodzaju przedmiotów używanych ówcześnie etc...
Dla mnie podstawowe informacje to:
- pamiętniki z epoki
- ikonografia z epoki
- istniejące zabytki z epoki
- regulaminy z epoki
w dalszej kolejności są jeszcze
- opracowania późniejsze
- porady starszych stażem kolegów
ale w ograniczonym zakresie bo starszość nie zawsze oznacza mądrość, podobnie jak książka o czymś nie zawsze oznacza faktyczną wiedzę o tym.
Po trzecie:
Trzeba w tym wszystkim zdać sobie sprawę z możliwości wykorzystania swojej wiedzy w praktyce, biorąc pod uwagę rodzaj biwaków na jakich się bywa. Jak już wiemy są biwaki rozmaite. Warto za wczasu przemysleć, który rodzaj biwakowania jest naszym ulubionym i nie wzbudzać w sobie zbednych emocji jeśli trafiliśmy na inny niż się spodziawaliśmy.
Bolesne jest jak człowiek pozna i przeanalizuje kilka wartościowych ksiąg, a potem pełny dobrych chęci przyjedzie na biwak usytuowany przy autostradzie, na którym całą noc będzie pulsowała nowoczesna muzyka, a wiekszość rekonstruktorów będzie pląsało w dresach.
Jednak będzie mniej bolesne gdy jadąc tam świadomie, będziemy potrafili zachować swój styl i swoje cele, mimo tego "nieporozumienia rekonstrukcyjnego" - jakie jest na świecie normalne, choć bywają imprezy i środowiska, w których dba się by je zminimalizować.
Podsumowując
Biwakowanie historyczne najpierw musi mieć podstawę w postaci zrozumienia idei, później chęć do poszukiwań połączoną ze świadomością gdzie należy poszukiwać, a na koniec musi mieć cierpliwość i siłę, by pokonać słabość własną i przeciwności jakie mnożą się w miarę popularyzowania tej formy spędzania czasu.
To tak teoretycznie. Z mojego punktu widzenia.
nipi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum