Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 923
Wysłany: 2006-06-21, 22:40
Polecam artykuł p. Piotra Pacaka pt Szwoleżerowie z ciekawymi ilustracjami mundurów. Polecam również artykuł Wielhorskiego Lanca w tym samym portalu. Mundur polowy lansjera i trębacza jest dobrze przedstawiony na ponizszych modelach:
Nader interesujacy z naszego punktu widzenia jest tez artykuł kol. Tomczyka (w Raszynie dowodzil Austriakami) Mundur i oporządzenie ułana 7-ego pułku Lansjerów Legii Nadwiślańskiej.
Co się tyczy spraw przedstawionych przez kolegę:
ad. 1) Nie wiem jak w przypadku innych okresów, ale w odniesieniu do okresu wojen napoleońskich Hero Collection ma opinię fatalną. Ceny mundurów u innych wykonawców na ogół są zbliżone do podanych przez kolegę. Tak naprawdę będzie wiadomo jak pokażemy wzór.
Ad. 2) Karabinki kawalerii wisiały na pasach u prawego boku, lub też były troczone jak niżej:
Ad. 3) Myślę, że na początek to rozsądne rozwiązanie, zwłaszcza, że szabla podobna.
Ad. 4) O ile pamiętam sztyblety winny być wystarczające. Przy okazji dyskusji na innym forum podano mi taki adres szewca:
Sławomir Rokita
Kraków
slawekrokita@poczta.onet.pl
Należy przesłać fotografię butów i dopilnować by zrobił je ściśle wg. wzoru. Koszt to rok temu 330 zł
Ad. 5) Biorąc pod uwagę przewidywany kalendarz dzialań sądzę, że dopiero na koniec przyszłego roku, choć płaszcz jest znakomity jako kołdra. Mam w innym kolorze i nachwalic się nie mogę.
Ad. 6) Musimy zdobyć ESSAI SUR LE MANIMENT DE LA LANCE Krasińskiego. Są tam komendy, sygnały i rysunki. O ile wiem, było jego tłumaczenie na angielski i to chyba wydane ostatnich parę lat temu.
Ad. 7) Można zamówić, lub wykonać samodzielnie niewielkim nakładem sił i środków z rękawic spawacza. Ok. 20 zł jak mnie pamięć nie myli.
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Czołem Kolegom!
Właśnie się dowiedziałem, że cena materiału w Anglii to ok. 8 Ł za metr, na mundur potrzeba ok 4 metrów + 2(?) metry na lejbik i furażerkę, czyli trzeba liczyć jakieś 50 funciaków za materiał, czyli jakieś 250-300 zł, prosiłbym o komentarz w sprawie ceny wełny czy jest to cena w miare przyzwoita.
Tak jak wspominał kol. Koroniarz, co do szabli to na początek, choćby ze wzg. finansowych dobre będą szable wz.21. Potem w miarę możliwości przezbrajać się zaczniemy w szable takie, jakie być powinny.
Co do reszty jeszcze wszystko ustalimy dokładnie, aby było w jak najwyższym standardzie za jak najniższą mozliwą cenę!
pozdrawiam
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Wiek: 24 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 170 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-06-22, 08:45
W Warszawie ceny sukna wahają się miedzy 40-70 zeta, przy czym najtańsze jakie widywałem jest kiepskie - mam z niego zrobione portki zimowe i przy pierwszej okazji wymieniam. NAtomiast b. dobre al i nieludzko drogie mają sukna w sklepie z materiałami propagandowymi przy ul. Oboźnej. Kiedym rok temu zaczynał slużbę ku chwale Cesarza, to metr szeroki (90 cm) szedł tam po 76 zeta (!!!)
Licząc, ze funt to 4-5 zeta, to metr z Anglii wynosi 32-40 zeciaków ale do tego dochodzą koszta przesyłki...
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
to metr szeroki (90 cm) szedł tam po 76 zeta (!!!)
to w funtach wychodzi 12,5 za metr.
pamiętać jednakl nalezy,że cena nawet gdyby cena wraz z transportem wyszła tak samo jak cena sukna krajowego, to należy wziąć pod uwage fakt, że będziemy mieli materiał w 90-100% zgodny z tym jaki maja szwoleżerowie w Anglii a to też ma znaczenie, aby wygląd miały mundury zbliżony jak najbardziej.
Konkludując; cena 8 funciaków za metr jets w takim razie atrakcyjna, tak?
pozdrawiam!
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Marek Drabik bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 30 Maj 2006 Posty: 50 Skąd: Walewice
Wysłany: 2006-06-22, 09:23
Dalej małe co nieco:
1. Rekawice widziałem w sklepie z militariami, tyle że z czterema palcami. Dobrej jakości, trzeba jedynie przeszyć ostatnie palce aby z czterech zrobić pięć - cena 40 zł.
2. opinia o hero.... nie mam ich produktów dla siebie, ale biorąc często udział w rekonstrujcjach: Bzura, Krojanty, filmy fabularyzowane, wiem że oni nawet na sprzedaż bardzo się nie nastawiają - raczej na wypożyczanie różnego sprzętu i umundurowania - stąd zapewna słabsza jakość kosztem ilości. Wydaje mi się, że można pozyskać od nich jakieś poszczególne elementy umundurowania, np; guziki - ostatnio za 15 guzików + koszt przesyłki, zapłaciłem 35 zł. Robię to tak: wysyłam sms na nr, który zdobyłem (pracownik od tych spraw) a on gdzieś tak po dwóch tygodniach przesyła mi towar
3. buty - można poszukać i kupić nieraz bardzo tanio, (szczególnie na wsi) 30-50 zł. pytałem hero... za wysokie (kawaleryjskie) prod. ukraińskiej żądają 180 zł ale dopiero po sezonie inscenizacji czyli listopad-grudzień.
4. szabla - replika (tyle, że oficerska) kupiłem nową za 450 zł -wykonanie myślę, dobre (nie nadaje się do silnego cięcia)
5. a co z haftami? - gdy wykonywałem sobie jakiś tam ubiór to na całość 1300 zł, same hafty srebrną nitką kosztowały 500 zł
Następnym razem coś o rzędach i derkach.
Marek Drabik
Mon oeil d'epervier.
_________________ Braves Polonais!
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
W mundurze szwoleżerskim żadnych haftów nie było, jedynie srebrną taśmą obszywano wyłogi kurtki.
Guziki i taką srebrną taśmę zapewnią nam koledzy z Anglii, tak mnie zapewniali!
to na razie tyle;
pozdrawiam
[ Dodano: 2006-06-22, 11:15 ]
a propos butów;
oto co znalazłem na Allegro za 90 zł, dodam, że takie buty najlepiej by pasowały do spodni paradnych, bo buty do połowy łydki po prostu nie wejdą pod spodnie1
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Marek Drabik bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 30 Maj 2006 Posty: 50 Skąd: Walewice
Wysłany: 2006-06-22, 20:32
Skoro nie było haftów to jak Kolega mógłby zakwalifikować epolety? albo orły, albo sznury czy też literę N? (mowa także o otoczeniu siodła). Prezentuję pewien cytat: ...wszystkie kurtki i fraki, te białe i te granatowe, musiały mieć karmazynowe wyłogi, a wszelkie obszycia, epolety i sznury, prawdziwą srebrną nitką musiały być wyszywane... alors?
Salut!
Marek Drabik
Mon oeil d'epervier!
_________________ Braves Polonais!
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
epolety? albo orły, albo sznury czy też literę N? (mowa także o otoczeniu siodła).
wszystkie te elementy były i są robione z białej włóczki, a co do cytatu to chodzi zapewne o mundury oficerskie, tak jak już wspomniałem jedynym srebrnym elementem w naszym mundurze jest srebrna taśma wokół wyłogów kurtki.
pozdrawiam
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Szyszkownik początkujący I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Wiek: 40 Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 40
Wysłany: 2006-06-23, 11:18
Witam Towarzystwo !
dziś właśnie, wraz z Koroniarzem, zaniosłem swój mundur do krawca celem wyceny wszyskich elementów. Jak go odbiorę , porobię kilka fotek i Koroniarz zamieści wraz z wyceną. Mam nadzieję , że rozwiąże to wszystkie trapiące nas problemy z obszyciem.
Szwoleżer - będziemy mieli w Będominie wolne konie od Rocca więc daj znać , czy będziesz.
Do kolegi Drabika et consortes- cały mundur z dodatkami można obejrzeć u mnie w Warszawie lub możemy się spotkać w Twoich okolicach.
TERRA ES ROTUNDA
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
to Kolega kupił od Rocca wreszcie!
Co do Będomina, to dla mnie to kawał drogi, ale jeśli udałoby się jechać z Warszawy autem prywatnym np.Kolegi to chętnie dołożę się do benzyny, bo nie moge wyobrazić sobie jazdy do Gdańska z sanoka kursowym PKS !
Ale wszystko jeszcze jest do uzgodnienia!
pozdrawiam serdecznie
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Szyszkownik początkujący I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Wiek: 40 Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 40
Wysłany: 2006-06-23, 13:00
TAAAA, kupiłem od Rocca wraz z oporządzeniem....nie pytaj się o koszt
Podóż do Będomina możemy odbyć wspólnie - nie widzę przeciwskazań, ale to dopiero za 2 mce .
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Coś wspominałeś o cenie w Raszynie, ale cóż, ważne że masz!!!
A co do wspólnego wyjazdu do Będomina to byłoby super i w razie czego, jeszcze wszystko dogadamy.
Kol.Koroniar4z przesłał mi informacje o cenie koszuli i halsztuka, na "mój głupi umysł"(jak mawiał Ks.Poniatowski) to chyba "lekko" przesolili?!
pozdrawiam
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Wiek: 49 Dołączył: 20 Cze 2006 Posty: 58 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-06-23, 23:02
Czołem Koledzy,
na poprzedniej stronie było słowo o lancy, zrobiłem dwie , pierwsza z drzewcem pełnym z bukowego drewna, waży około 3,5 kg, w drugiej drzewce jest klejone z 4-ech pasków olchy, klejem wodoodpornym,przewiercone wzdłóż dla zdjęcia masy, taka lanca waży 2,5 kg. A do tego 25 drzewcy klejonych dla ochotniczego szwadronu RP.
Klejone drzewce jest bezpieczniejsze w użyciu z konia, sprawdziło się jakiś czas temu w praktyce gdy w pełnym galopie jeżdziec wypuścił lancę z drzewcem mojej roboty z ręki .
Oczywiście wpadła koniowi pomiędzy nogi. ... i połamała się w drobny mak nie szkodząc rumakowi.
Drzewce klejone wymaga sporo pracy, gdyż 4 kwadratowe listewki,wybrałem olchę bo jest lekka i krucha, owija się (w trakcie klejenia) z zewnątrz żyłką żeby ścisnąć je ze sobą a do tego zdecydowanie lepszy efekt końcowy uzyskuje się poptrzez ściśnięcie tyczki wieloma ściskami stolarskimi.Albo dociskając na równym podłożu obciążnikami, do tego tyczka musi leżeć prosto żeby po zaschnięciu kleju była prosta.
Do wiercenia wewnętrznej dziury dospawaliśmy do wiertła 3 m pręt stalowy, po to żeby przewiercić tyczkę na całej długości. Po czym końce trzeba było czopować drewnianymi prętami tak aby śruby mocujące grot i but lancy miały się czego trzymać.
Jestem pewien że 200 lat temu nikt nie bawił się w klejenie tyczek, ale wtedy jeszcze nikt nie słyszał o BHP. Nie chciałbym usłyszeć że przypadkiem lanca z pełnym drzewcem zrobiła komuś krzywdę. Nie wystrzeli ale raz do roku może się obudzić a wtedy oby nikt nie stał na jej drodze.Obie moje lance to bardzo okrutna i nebezpieczna broń, ostrze jest z założenia obosieczne i nawe nie zaostrzone przy szybkim pchnięciu lub cięciu z obrotu może zrobić w człowieku 20 centymetrową dziurę.
Koledzy pamiętajce że jest to bardzo niebezpieczna broń.
Na imprezy zabieram tę lekką, i raczej towarzyszy mi ona z grotem do góry, niż bierze
czynny udział jak karabiny czy pistolety.
Są we wspomnieniach dwie skrajne opinje o tej broni, jedni używali jej bardzo skutecznie inni wręcz nie lubili, gdyż trzeba mocmo i twardo siedzieć na koniu żeby nie przeszkadzała w samym jeżdrzeniu.W tym roku , pod Raszynem ułni z 11-go mieli lance bez grotów a i tymi dali sie austryjakom z szablami mocno we znaki.
Pozdrawiam wszystkich.
KT
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Czołem Koledze!
Korzystając z okazji chciałbym zapytać Kolegę o jedno, wciąż nurtuje mnie taka kwestia a nikt nie potrafi mi jej wyjaśnić.
Podczas odwrotu w 1812 kozacy nie wykazywali żadnego "szacunku" holenderskiemu 2 pułkowi szwoleżerów gwardii i prali ich na każdym kroku.
Doszło do tego, że polscy szwoleżerowie mieli na sobie płaszcze holenderskich szwoleżerów (granatowe), jednak podstęp się nie udał gdyż kozacy w mig poznali polaków po sposobie jazdy konnej!!!
Czy jest możliwe po 200 latach dowiedzieć się o co "w tym szystkim chodziło"?
Dziękuje za ewentualna odpowiedź!
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Marek Drabik bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 30 Maj 2006 Posty: 50 Skąd: Walewice
Wysłany: 2006-06-24, 13:19
Lance - bardzo ciekawie i oryginalnie... mój idol, por. A. Skarżyński był mistrzem w rzucaniu dzirytem (rozumieć lancą).
Mundury (odn. Szwoleżer) pisałem o oficerskich, teraz wszystko jasne.
O Holender! dopowiem jeszcze jedno, to Holendrzy bywało, że zakładali polskie mundury aby z kozakami mieć spokój, nie doczytałem natomiast nigdzie aby w takiej obcji kozacy rozpoznali sytuację. No ale może właśnie nie doczytałem... Jeśli mogę się odnieść do styku: Polak-Holender-Kozacy, Holender nie miał właściwie większego powodu aby się narażać, pewnie tej przysłowiowej fantazji też nieraz brakowało. Na styku ciągłych wzajemnych podjazdów, jedni i drudzy wiedzieli o sobie zapewne już sporo. Pewną rolę odgrywała też psychika, w wielu wypadkach oficerowie: Polacy - Kozacy znali się osobiście. Myślę, że powodów takiego, a nie innego podejścia jednych do drugich, było najmniej kilka
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum