Coś podróżnego Początek wyraźnie nawiązuje do Reisen - podróżować. Masz jakiś szerszy kontekst tego, np. jakiej partii wyposażenia to dotyczyło, lub z jakich materiałów są te notatki, cokolwiek co da trop ??
Sprawa dotyczy etatu armii Oboyga Narodów z maja 1792 roku, a konkretnie chodzi o komput i płacę Korpusu Inżynierów, w skład którego wchodzili 'MINIEROWIE', 'SAPEROWIE I PIONIEROWIE'.
W podliczeniu wymieniono cały balast należny żołnierzom.
Np. 40 pendentów dla 36 unterofficerów, 2 chirurgów, 2 doboszy,
(co miały podtrzymywać te pendenty jeżeli spis nie wymieniał pałaszy/tasaków?)
70 ledewerków minierskich złożonych z pendenta, flintpasa i futerału na pistolet z klamrami i sprzączkami,
119 bandolierów dla saperów i pionierów z pasami i klamrami,
118 flintpasów z fandeklami,
230 tornistrów z pasami,
188 kartuszów z insygniami,
118 flint krótkich,
16 sztuk pistoletów dla minierów i furierów,
2 siekiery dla majstrów ciesielskich z fartuchami.
NB to podsumowanie nie wymienia toreb prowiantowych, a już w arylerii wymienia w jednym pułku 1614 toreb chlebowych z rzemieniami!!! - a według regulaminu piechoty z bodajże 1775 roku piechota miała prowianttorby z żółtymi rzemieniami!
Pzdr - Darek.
Mam niejasne przeczucie, że te pendenty były do tych reyscengów cokolwiek to jest.
Zenge - to szczypce , ale po co podoficerowi szczypce, do tego w futerale
Fandekle to oczywiście skórzane kapturki na panewkę.
Fandekle to kapturki, ale nie na panewkę, a na lustro krzesiwa.
Mam teorię do tych szczypiec. Saperzy przy budowie swoich konstrukcji musieli przenosić spore bale. W poradnikach dla techników/mechaników widziałem takie specjalne duuuże szczypce do ręcznego przenoszenia wielkich rur, itp. (oczywiście przenoszenia w kilka osób).
Czołem Remik!
Widziałem kiedyś film o tym jak budowano kolej. No to tam faktycznie robotnicy mieli taaakie wielkie 'szczypce' do przenoszenia szyn. Ale takie badziewie to chyba było za duże do noszenia przy boku.
Pzdr - Darek.
Fandekle to kapturki, ale nie na panewkę, a na lustro krzesiwa.
Racja, użyłem kalki językowej.
CO do szczypców , tez mi się ten pomysł nie podoba. Zastanawiałem się czy końcówka słowa reysencengi nie wywodzi się od niemieckiego Saege - piła, mielibyśmy wtedy sugestie że było to coś w rodzaju Faschinenmesser Ale "Saege" powszechnie spolszczało się jako swojska "żaga" lub "zega" w zależności od rejonu. Tyle dywagacji językowych.
Pamiętać należy, że było to coś dla podoficerów i było w futerale ( pochwie ). Szczypce to nie dla podofa, no chyba że szczypce do wyciągania kul, a może te takie do odlewania kul ?? Ale na pendencie ?
szwoleżer bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
czołem!
znalazłem w słowniku nt. obcęg(-ów?):
Rundzange- okrągłe obcegi;
Beisszange- tnące obcegi.
pamiętajmy, ze to slowo sprzed 200 lat i mogło przywedrować z Saksonii lub Prus lub Austrii i mogą być różnice.Ale ogólnie i tak chyba chodzi o obcęgi.
Pozdrawiam
_________________ Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
Wiek: 42 Dołączył: 22 Sie 2008 Posty: 10 Skąd: Lublin
Wysłany: 2008-09-02, 20:55
A jak nazywano w owych czasach kokile alias kulolejki czyli przyrządy do odlewania kul? Mają one właśnie owcześnie kształt cęgów. Może to o nie chodzi?
Tajemnicze "rajzencengi" przyniósł pomocnik majstrowi, podczas naprawy samochodu w warsztacie w jednej z wiosek na ziemi chełmińskiej. Było to coś w rodzaju klucza nastawnego, z bardzo długimi rączkami a służyło do odkręcania rury o dowolnej (w granicach rozsądku ) średnicy.
Wiek: 52 Dołączyła: 12 Maj 2006 Posty: 239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-03, 17:54
I gwoli ścisłości z jednej strony mogło mieć ostrza, coś jak prototyp kombinererk, a rajze - to gwarowe od "...reise..." czyli do drogi lub do podróży: cos uniwersalnego dla saperów. Sam detal używany był bardzo długo, w armii francuskiej jeszcze podczas I Wojny Światowej [uniwersalne nożyce do drutu kolczastego: widziałam na Val - de - Grace].
A co tam na tym "...flintpasie..." nosili chirurdzy [lub jak sie wówczas pisało "...chirurgowie..."] azali nie małą ładownicę a w niej "...korcążki subtelne..." i "...szukadło...". Uwielbiam takie szarady językowe.
Pozdrowienia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum