Stowarzyszenie Regimentów i Pułków Polskich 1717 - 1831 Strona Główna Stowarzyszenie Regimentów i Pułków Polskich 1717 - 1831


Ulubione tematyUlubione tematy RegulaminRegulamin Powiadom znajomego o forum FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
Zabytki
Autor Wiadomość
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 923
Wysłany: 2008-01-29, 14:41   Zabytki

Niejako przy okazji szeregu naszych rozmów wspominamy rozliczne zabytki i ich losy. Pani Maria wspominała o kapliczce pod Pułtuskiem, gdzie mieścił się ambulans. Kol. Drabik wspominał losy dworu i grobu Skarżyńskiego. Nie tak dawno dyskutowaliśmy na temat miejsca pochówku Kozietulskiego. Kol. Brykiet wspominał w korespondencji tablice pamiątkowe w warszawskich kościołach... Często dostaję też adresowaną na stowarzyszenie korespondencję jak ta:
Cytat:
Witam serdecznie. Co prawda nie jestem związana z tym ale z jej wybiórczą częścią mianowicie interesuje mnie tematyka rekonstrukcji napoleońskich, ponieważ piszę pracę magisterską, może nie stricte na temat rekonstrukcji ale na temat śladów Napoleona w Polsce. Stąd też mój mail do Państwa z zapytaniem czy są Państwo w posiadaniu jakichkolwiek informacji na temat szlaków turystycznych wyznaczonych na waszym terenie tzn. na Mazowszu? Byłabym ogromnie wdzięczna za jakakolwiek pomoc.

Wraz z lekturą dzisiejszej Rzeczpospolitej: Dwory – bezpańskie skarby państwa w ruinie kolejny raz zgrzytałem zębami na sytuację, w której bezmyślność niszczy więcej niż wojna światowa, jak też i na brak środków własnych, które pozwoliłyby na samodzielne działania, bo marzeń mam bez liku. Może warto spróbować opisać co ciekawsze miejsca tutaj, a potem pomyśleć o wspólnej do nich wyprawie?

Pozdrawiam!
_________________
"Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
 
     
gwain 
bywalec



Dołączyła: 11 Wrz 2006
Posty: 133
Wysłany: 2008-01-29, 17:59   

Drogi Koroniarzu i mnie serce boli kiedy widzę obojętność i bezkresną jak miłosierdzie boże niemoc w ratowaniu zabytków.
Kiedyś, dawno temu razem z rodzicami, często włóczyliśmy się po Polsce i znajdowaliśmy takie "perełeczki" dwory, które odpowiednio zabezpieczone miały szansę przetrwać i doczekać "lepszych" czasów. Jednym z nich był XVIII wieczny modrzewiowy dwór , niedaleko Żelazowej Woli. Przez kilkanaście lat byłam świadkiem jego umierania. Często go odwiedzałam. Najpierw mieszkali "lokatorzy", czyli ludzie o powiedzmy sobie bardzo prostym podejściu do życia, którzy choć byli mieszkańcami dworu, nie inwestowali w budynek. Jak zrobiła się dziura w dachu-podstawiali miednicę. Dwór cierpliwie stał, choć rany miał coraz większe. Potem rodziny, które w nim mieszkały usunięto i dwór straszył pustymi oczodołami (pokradziono okna, powyrywano podłogi, stiuki...). Nie wiem jak teraz wygląda, czy coś po nim jeszcze zostało. Prawda jest taka, że nowe pokolenia tyle obchodzi historia i zabytki naszego kraju co"zeszłoroczny śnieg". Dzięki Bogu są jeszcze ludzie, którzy cały swój wolny czas i wszystkie pieniądze inwestują w ratowanie przeszłości, znam takich i to jest piękne.
Pozdrawiam.
_________________
Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń
Na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko...koń.
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-31, 16:48   

Moi kochani - strona znów wczoraj była "...zdechła...", a raczej witało mnie "...okienko..." o zagrożeniu dla mojego komputera.
Pozwólcie więc, że parę słów w temacie napiszę w dniu dzisiejszym.
Imc Panie Koroniarzu - jak zawsze dziekuję za komplementy, ale tak mnie nauczono - zanim zwiedzisz Rzym czy Paryż poznaj własną ziemię.
I teraz będzie niestety tak :bad: - to moja mina gdy chodzę po starych Powązkach, a szczególnie po katakumbach, gdzie tablice z początków XIX wieku znikają jedna po drugiej. Nic nie mam przeciwko epitafium Niemena czy innych twórców kultury - choć można by było stworzyć oddzielną nekropolię - ale "...diabli... :bad: ...mnie biorą..." kiedy widzę tam tablicę "...pan iksiński i pani igreksińska ze Stanów Zjednoczonych..." i to tam, gdzie pamiętam było coś z XIX wieku. Co się zachowało - ano już prawie nic ale jest i Różniecki [było by nie było inspektor jazdy o ile medyk dobrze pamięta] i zmarły z ran odniesionych w bitwie pod Iganiami podpułkownik "...ósmego pułku piechoty liniowey..." Karski [tu coś czuję prędko zniknie bo blisko sa właśnie takie nowe epitafia] zaś wiele innych można przeczytać "...po Brajlu..." czyli wodząc palcami po płycie [jest nawet: o ile jeszcze jest, bohatera legendy opisanej przez Gąsiorowskiego w "Sztafecie", polskiego przypuszczalnie szwoleżera, który ze strzaskaną ręką jako kurier przejechał całe pole bitwy pod Borodino aż do cesarza i tam dopiero padł, zajął sie nim Larrey, no i widać skutecznie skoro jako "...kawaler orderów..." zmarł w kilkanaście lat później tu w Warszawie]. Sarkofag Godebskiego się sypie - liście odmiotłam, mech zeskrobałam ale... :>
Okolice Warszawy obfitują w moc niezwykle ciekawych miejsc dotyczących szlaków i miejsc pobytu Napoleona - no powiedzmy, ze Jego samego, raczej Jego armii.
Sama ze starymi mapami przewędrowałam od przeprawy przez Bzurę, która nie wypadała bynajmniej w Sochaczewie lecz dalej na południe, az do Warszawy. Stoją ślady - figurka Św. Jana Nepomucena nieopodal stacji kolejowej Witanów i "...w polach..." przed Błoniem, tak musiał biec trakt i za Błoniem dzielił sie na trzy, ten prosto do Warszawy "...ku Woli...", ten skrajem Puszczy Kampinowskiej i ten ku południowi [omijano "...rozkoszne..." błotka nad Utratą, która do dziś pokazuje każdego roku co potrafi].
Podobnie jest na praskim brzegu - Okunin, "...morze trzcin..." miejsce nocnej bitwy na bagnety 23/24. XII.1806 roku w Czarnowie, dalej Nasielsk, Gołymin i droga z Nasielska do Gołymina oraz z Ciechanowa do Gołymina no i sam Pułtusk.
O tej kapliczce, czy raczej małym kościółku na skarpie, który Panom pokazywałam - jedynym murowanym obiekcie w okolicy pisze sam Larrey i tam był pierwszy ambulans "...półtorej mili przed miastem...".
A Jabłonna - to nie tylko książę Józef czy [jak chce Gąsiorowski] spotkanie Napoleona z Marią Walewską, ale i kapliczka na dębach - owszem mamy "...cud obwodnicę..." ale po dębach i po kapliczce ani śladu...
...z czym była związana - nie napiszę dla zaostrzenia apetytu - gdyż ja owszem "...wkuwałam..." daty, ale dziś nie pamiętam już dobrze połowy, za to legendy...no cóż wszystkie.
Pozdrowienia jak zawsze
 
     
Marek Drabik 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 50
Skąd: Walewice
Wysłany: 2008-01-31, 19:27   

Czytam to co pisze "gwain" i przykładam do sytuacji jaka rozgrywa się obecnie w modrzewiowym dworze Suserz - dawana posiadłość Skarżyńskich. Lokatorzy, w większość dawni mieszkańcy dworskich czworaków, nie bardzo interesują się tym co dostali. Miednica, foliowy worek, jakieś byle komórki dookoła, zdewastowany park... Lepiej rzecz jasna, że mieszkają bo te inne opuszczone, przegrały już z czasem. Niestety dbałość o nie swoje, jest taka nieco prowizoryczna.
Przypomniałem sobie historię innego dworu też związanego ze Skarżyńskimi, w Orłowie. Z "klanem" miejscowych smolarzy zadarł jeden z potomków Ambrożego - z zemsty któryś z rodziny o dźwięcznym nazwisku Bruhajzer, podpalił dwór. Też był ponoć modrzewiowy.
_________________
Braves Polonais!
 
     
Krzysztof Polak 
bywalec
Pułk 3-ci Piechoty



Wiek: 24
Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 170
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-31, 19:44   

Z Powązkami i tak jest lepiej, niż jeszcze niedawno bywało... Choć na podobne do przedstawionych wybryki i mnie pieść się zaciska, sacr... porca... etc.
O tyle się natomiast cieszę jako "trójkowiec", że od roku zeszłego do pełnego blasku przywrócono grobowiec gen. Blumera, a ściślej jego pierwszej małżonki, w którym złożono jenerała po śmierci od polskiej kuli. Przynajmniej tyle dobrego.
_________________
Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
 
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-31, 21:01   

A tak, tak...ale inne się "...sypią...", mało "...czcigodne..." bractwa od puszek kwestarskich każdy wyczyszczony pomnik natychmiast przypisują sobie. Grób rodu Lasockich - to jakiś procent mojej familii - wyskrobałam sama [z pomocą sąsiadów ze stacji benzynowej gdyż pożyczyli mi sprężarkę]. I co - i za miesiąc jest tabliczka, którą ostentacyjnie wyrwałam i cisnęłam w krzaki.
Co do dworków miły Marku - po dworku tychże Lasockich [to był prefekt łomżyński] w Płonce nie ma nawet śladu, bo spłonął "...sam..." w końcu lat 80 - tych.
Nic dodać - nic ująć
Pozdrowienia
 
     
Marek Drabik 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 50
Skąd: Walewice
Wysłany: 2008-02-01, 17:48   

Jeśli chodzi o Lasockich: obok mnie jest inny dwór, zadbany ale powstał z przerobionej gorzelni, bo jego drewniany poprzednik, spłonął. Lasoccy właściciele Dębowej Góry (ostatni właściciel Stanisław Kownacki - jaworczyk, pochowany ponoć obok swojej drugiej żony w Jabłonnie, brat Marii Kownackiej) parcelowali majątek i z tej parcelacji powstała wieś Lasota. - czy to ci Lasoccy?

Ten dwór, wręcz pałac, powstał w Orłowie w 1880 r. na miejscu dawnego drewnianego. Wygląd trochę mylący gdyż po przeróbkach była tu siedziba tzw. Gromadzkiej Rady Narodowej, później szkoły, a ostatnio niczego. Kilkadziesiąt metrów od pałacu płynie Bzura
_________________
Braves Polonais!
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-02-03, 21:52   

Nie - moi Lasoccy pochodzili z Rudy Malenieckiej [Malenickiej] w Świętokrzyskiem, w połowie XVIII wieku jeden z nich ożenił się z córką Jakuba Kamieńskiego z Wiktorów Kamieńskich niedaleko Łap - to Białostocczyzna - i zamieszkali w Płonce [majątek obejmował Płonkę Kościelną wsławioną wizytą w XVII wieku samego Jana III Sobieskiego i Płonkę Kozły dwór był w tych właśnie Kozłach] ich syn był w czasach Księstwa Warszawskiego "...prefektem łomżyńskim..." miał córkę Karolinę, która wyszła za mąż za napoleońskiego medyka o nazwisku Tauran [lub Touran - moje jest jeszcze bardziej zniekształconą formą gdyż "o" postradało dopiero tuż po II Wojnie Światowej, na zachowanym przedwojennym świadectwie szkolnym mojego Ojca jeszcze jest] który tam dowędrował spod Moskwy, swoje odchorował i został w Polsce na stałe.
ozdrowienia
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  





Support forum by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template snowSilver modified by Unholy Team v.1.0




Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 14