Stowarzyszenie Regimentów i Pułków Polskich 1717 - 1831 Strona Główna Stowarzyszenie Regimentów i Pułków Polskich 1717 - 1831


Ulubione tematyUlubione tematy RegulaminRegulamin Powiadom znajomego o forum FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat :: Następny temat
Medycyna wojskowa
Autor Wiadomość
Darek 
bywalec



Wiek: 39
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 348
Skąd: z garnizonu
Wysłany: 2007-09-23, 17:40   

Rota przysięgi medyków z 1791 roku.
Cytat:
Ja NN. przysięgam panu Bogu wszechmogącemu, że w zaświadczeniach słabości zdrowia, które wojskowym dawać będę, jedynie na istotną słabość, a stąd niesposobność do służby uważać będę, nie dając się bynajmniej uwodzić żadnemi względami, prośbą, obietnicą lub datkiem. Tak mi panie Boże dopomóż.
:greedy:
 
     
szwoleżer 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 34
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 250
Skąd: Sanok
Wysłany: 2007-09-23, 18:04   

Czy Kolega podał tę rotę a propos zwolnienia lekarskiego pewnego wicepremiera, pewnego rządu???;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
_________________
Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
 
     
Darek 
bywalec



Wiek: 39
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 348
Skąd: z garnizonu
Wysłany: 2007-09-24, 06:07   

Nie. Tamtym 'żentelmenom' przydałaby się dłuższa kuracja w szpitalach psychiatrycznych.
Cytat:
Rzeczywiście "...smaczek..." ale już mi znany. Czerwiakowski wówczas stworzył coś na wzór "...latającego ambulansu..." o czym pisze wzorując sie na "Sztuce cyrulickiey" Perzyny [tom III był wydany dwukrotnie raz w Kaliszu i drugi raz u Korna we Wrocławiu] aby "...rannym dać szybką pomoc..."

Szanowna pani Mario, można prosić coś więcej?
Lotne ambulanse, kto by pomyślał?!
 
     
szwoleżer 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 34
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 250
Skąd: Sanok
Wysłany: 2007-09-24, 16:28   

Czołem!
Oto link do informacji o pruskiej apteczce polowej:

www.grosser-generalstab.de/aufsatz/feldapot.html

Pozdrawiam
_________________
Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-24, 16:49   

Dzięki Darku za cytat - podobnie brzmiała rota przysięgi jaka składali medycy wojskowi w Księstwie Warszawskim - kto był przed rokiem 3 - go Maja na Placu Zamkowym to ją słyszał - gdzie mamy "...zaświadczeń niezdatności nie wydam innym jako tym, którzy dla ran odniesionych lub choroby dalej służyć nie będą w stanie..." [zróbcie coś z tą stroną, bo mam cały tekst ale nie "...otwiera..." mi się normalna "...odpowiedź..."].
Dzięki za ciekawy link - być może jestem jedną z nielicznych osób, która taka apteczkę widziała w oryginale, gdyż we Wrocławiu zachowała się taka [zniszczona została dopiero podczas owej katastrofalnej powodzi, kiedy muzeum w Arsenale uznano za "...mało ważne..." do ratowania :bad: ]. Były to raczej apteczki forteczne niż liniowe, albo dla wyższych oficerów [tu mogliby sie przyznać "...przebrzydłe Prusaczyska..." iż zwykłych gemajnów pozostawiano własnemu losowi - to zdziwiło m.in. Ślązaków służących w armii pruskiej, że francuscy lekarze po zajęciu twierdzy w Kłodzku i w Nysie również i im spieszyli z pomocą, co później owocowało życzliwością dla armii napoleońskiej w 1813 roku np. mieszkańcy Wrocławia wspomagali rannych i chorych po bitwie pod Budziszynem i później jeńców spod Lipska]. Na tych skrzynkach wzorowano zresztą śląskie apteczki kopalniane, a te poznałam bardzo dobrze.
Serdeczne pozdrowienia - o imć księdzu Perzynie cos napiszę tylko jak to wyekspediować.
To Jego słowa cytuje bowiem Czerwiakowski pisząc "...rad żołnierz do boju idzie wiedząc, że pomoc i opiekę po zranieniu mieć będzie..."
Raz jeszcze pozdrawiam.
 
     
szwoleżer 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 34
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 250
Skąd: Sanok
Wysłany: 2007-10-21, 17:10   

Czołem!
Ostatnio na kanale History na kablówce było o medycynie wojskowej poprzez stulecia i było tam wymienione nazwisko pewnego angielskiego lekarza z czasów napoleońskich, zwanego "angielskim Larrey'em", który zamiast amputować ucinał uszkodzone stawy (ścięgna???), proszę o wybaczenie ale nie zapamietałem.
Czy Pani Medyk cokolwiek to mówi?
Byłbym wdzięczny za "garść" informacji.
Pozdrawiam serdecznie
_________________
Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-22, 09:26   

Teraz zaprezentuję swoją minę po przeczytaniu tego co za La Manche powstało.
Oto ona :bad: :bad: :bad: - w wielu odmianach tudzież :> .
Takiego "...angielskiego Larrey'a..." praktycznie nie było, zas owe "...rewelacje..." pochodzą z 1816/17 roku kiedy w tejże Anglii, która nie stała wysoko [tu jako dygresja - w Hiszpanii ranni żołnierze angielscy wysoko sobie cenili opiekę lekarzy francuskich, a nawet i polskich m. in. Sykstusa Lewkowicza z pułku szwoleżerów gwardii] jeśli chodzi o medycynę wojskową przetłumaczono "Memoires" tego "...mojego..." czyli francuskiego Larreya. Odsyłam do mojego tekstu "Mroźne tchnienie Iławy Pruskiej" gdzie jest nazwisko tego tłumacza chirurga Royal Navy, który "...dobrał się..." [kiepsko tłumacząc, co zresztą widać do dziś w komentarzu] do techniki właśnie opracowanej przez Larrey'a polegającej na maksymalnym oszczędzaniu kończyny i resekcji [czy mam opisać szczegóły czy tyle wystarczy] tylko uszkodzonej kości w obrębie stawu najbliższego miejsca urazu. Była to technika po primo - a wszak anestezja sprowadzała się do laudanum, nalewki Sydenhama, wódki lub [jak pod Iławą] do zimna - skracająca czas zabiegu, po secundo wcale nie brutalna, oszczędzajaca kończynę a po tertio jednak pozwalająca na - oczywiście jak na owe czasy - całkiem przyzwoite protezowanie. Larrey operował w ten sposób nie tylko generałów jacy sie mu pod nóż nawinęli i ciekawa jest tu statystyka z Raveneck [po bitwie pod Wagram] gdzie miał duży procent ludzi wyleczonych, mało wracał z nimi do Francji i jak pisze do swojej "...la belle Laville..." wielu z nich umiało się zaadaptować do kalectwa [historia artylerzysty, który został kowalem jest przeurocza - cytuje ów list Triarie w swojej monografii "Larrey" z 1902 roku]
A jak bywało we flocie Royal Navy - no cóż.
Czy wystarczajaco czy to zaledwie "...zakąska..." przed tematem.
Pozdrowienia
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 923
Wysłany: 2007-10-22, 12:27   

Zakąska ^_^ Prosimy o więcej!
_________________
"Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-22, 15:43   

Czy to oznacza iż "...strona..." dojrzała do dość drastycznych opisów i ilustracji, czy mam poprzestać na korespondencji. Może zacznę tu czcigodny panie "Koroniarzu" - ale to nie będzie gładkie mniam...mniam....
Otóż Jan Dominik Larrey bedąc świetnym anatomem zdawał sobie sprawę jaką strukturą jest kość, zarazem wiedział, iż dokonywanie amputacji "...na chybił trafił..." - bo kość jest nie tyle pęknięta co rozkawałkowana [należy jednak brać pod uwagę energię kinetyczną pocisków okrągłych, szczególnie kartaczowych] i jest to potencjalne miejsce gangreny, szukał sposobu połączenia dwóch rzeczy - radykalnego [no niestety chirurgia wojenna do dziś jest ]:) o ile nie :bad: ]
usunięcia uszkodzenia i jednoczesnie zminimalizowania skutków urazu samej kości [swoja pierwszą "...these de doctorat..." w Tuluzie poświęcił procesowi niszczenia tkanek kostnych "De caries de osses"]. Tak można było - i to do dnia dzisiejszego jest wykorzystywane w przypadku procesu nowotworowego - jeśli cięło się w obrębie zdrowych tkanek. Stawy zaś, z racji na aparat więzadłowy [czy wykład z anatomii jest w planie zajęć naszego gremium] czyli owe "...(ścięgna???)..." po primo pozwalają to wykonać szybko - naprawdę w półtorej minuty a nawet krócej - a czas grał wówczas niebagatelną rolę i poza tym właśnie eliminują czynnik zakażenia jakim były odłamki kostne. To nie było wcale takie brutalne, gdyż pozwalało często zachować duży fragment zdrowej kończyny - jeszcze nie mamy dosyć co!!! - gdyż automatycznie odcinano uszkodzoną - no i zainfekowaną - skórę. Właściwie założony opatrunek pozwalał na w miarę sprawne poruszanie się rannego już w kilkanaście godzin po operacji - :!: . Tu dużo ciekawych materiałów dostarczają notatki J.D. Larreya z czasów Jego pracy w szpitalu Gros Caillou w Paryżu [już po 1816 roku] gdzie spotykał się ze swoimi pacjentami z tak nieprawdopodobnych miejsc jak brzeg Berezyny, Lipsk czy Montmirail, a jak sam pisał z podróży do Louvain spotkał przewoźnika obsługującego śluzę na kanale, który stracił rękę [i to On mu ją amputował] w Egipcie. Czy tyle - chwilowo - wystarczy...
Pozdrowienia[/i]
 
     
Brykiet 
bywalec
Sierżant


Dołączył: 20 Maj 2006
Posty: 137
Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2007-10-25, 12:21   

Szanowna Pani Profesor!
W opisach opatrywania rannych pojawiają się dość często "plastry" którymi oklejano rany. Czy mogła by Pani nieco wyjaśnić, co to takiego było?
M.In. takimi plastrami oblepiono w Egipcie Sułkowskiego gdy w jednej z bitew został poharatany przez mameluków.
Pozdrawiam i z góry dziękuję.
_________________
Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
  
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-25, 16:06   

Monsieur Briquet
Plastry to nic nowego. Były to na ogół kawałki ścisłego lnianego płótna nasączone kleistą substancją zasychająca na powietrzu [najbardziej dostępny przepis na "...lipki plaster..." - gdyż była to materia pilnie strzeżona przez cyrulików a później chirurgów jaki podaje Czerwiakowski to po prostu klej żywiczny "...Gummi arabici..." czyli "...po naszemu..." guma arabska, żywica z akacji właściwej plus wosk pszczeli plus mirra] doskonałe do zbliżania brzegów nawet dość sporych ran [do amputacji włącznie].
Miały działanie antyseptyczne - jednak, gdyż żywica jest środkiem o takim działaniu, zaś prawdziwy wosk zawiera cały "...owoc pracy pszczelego roju..." czyli to wszystko co jest w plastrze, a przestrzegano by był to wosk nie topiony, bardzo lepki z natury.
W Egipcie - właśnie mój Larrey mógł używać czegoś co znane tam było "...od zawsze..." gdyż zawijano w to jeszcze mumie za czasów faraonów czyli kawałków bawełnianego albo nawet pokrzywowego płótna nasączone winem a raczej winną nalewką na szeregu ziołach [teksty koptyjskie mógł czytać gdyż znał język grecki a Jego kolega Boyer tłumaczył nawet "De farmaka" Dioskorydesa] plus wyżej wymieniona żywica, która w oryginale pochodzi z Półwyspu Arabskiego. Zresztą sam pisał, iz nie miał kłopotów z ropieniem nawet rozległych ran, więc te środki były bardzo skuteczne. Taki oklejony plastrami delikwent mógł - to szczególnie dotyczyło oficerów - spełniać swoje funkcje, poza tym, że miał nieszczególną twarz, jeśli w nią "...oberwał...". Plaster mógł - choć tu są zdania może nie tyle podzielone, co potoczna interpretacja uznaje iż nie ruszano ran klatki piersiowej do końca XIX wieku [?!?] skazując tych ludzi na śmierć - służyć za ścisły opatrunek przy takich zranieniach, a że służył - są dowody również u Larrey'a ojca a już szczegółówe opisy u Jego syna. Ktoś musiał go tej techniki nauczyć.
Czy wystarczy - czy może jeszce jakąś "...perełeczkę..." co...
Pozdrowienia
 
     
Brykiet 
bywalec
Sierżant


Dołączył: 20 Maj 2006
Posty: 137
Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2007-10-29, 11:21   

Jak zwykle wyczerpująca (jak dla mnie) odpowiedź, pięknie dziękuję.
_________________
Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-29, 11:33   

Ze swej "...stroniczki..." serdecznie dziekuję. Widzę, chociażby z naszej korespondencji i popularności tejże witryny, iż przydałoby się coś więcej.
A tak a propos - niebawem Wszystkich Świętych i przed cmentarzami będzie można nabyc prócz kwiatów i zniczy coś, co z aptek "...powędrowało..." na stragany. Pierwotnie była to substancja do podawania leków, ktore były niejako w nią zatapiane np. "...massa pilularis de Cynoglosso..." w proporcji słabej czyli 1/132 [odpowiednik w początkach XIX wieku dzisiejszych paracetamoli, pyralgin i co tam jeszcze przemysł wymyśli] albo z nią podawane z racji na "...gorzkość...".
Cóż to jest - naprawdę smaczne i pożywne.
Któż odpowie - rzecz ową uwielbiał nasz ostatni król, a pewną "...słabość..." czuli wszyscy. Smacznego.
Pozdrowienia
 
     
Brykiet 
bywalec
Sierżant


Dołączył: 20 Maj 2006
Posty: 137
Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2007-10-30, 13:54   

Ja wrócę do do spraw drastyczniejszych:
Czy spotkała się Pani z takim faktem: W bitwie pod Małojarosławcem jeden z karabinierów francuskich miał nogę "przebitą kartaczem poniżej kolana" po czym "chirurgowi pułkowi" amputowali mu kończynę wprost na koniu. Podobno tak było dla niego lepiej...
Przy najbliższej okazji służę odbitką z pamiętnika J. Jaszowskiego.

Czy to pańska skórka?
_________________
Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
 
     
Maria J. Turos 
bywalec
Medyk



Wiek: 52
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-30, 17:14   

Monsieur Briquet
Ad primum - zupełnie normalne ponieważ, delikwent jeśli to było [a bez opisu mogę tylko przypuszczać że tak, poza tym większość chirurgów miała za sobą dość "...bolesną..." szkołę J. D. Larrey'a - walił nieuków trzcinką po palcach i nie tylko aż miło - i ów zabieg wykonywali "...perfectionnement..." ] wyłuszczenie w stawie kolanowym to trwało bardzo krótko [od 45 sekund do góra minuty], siodło z czaprakiem i olstrami było dosyć szerokie więc nasz pacjent siedział zupełnie spokojnie [no powiedzmy: ale mamy czynniki emocjonalne które jednak zmieniają percepcję bólu] i później odchodziło jednak dość brutalne przekładanie [mało kto wie, iż zgony po Pearl Harbour to w dużym procencie był nieumiejętny transport i szafowanie środkami usypiającymi u rannych, którzy pozornie zostawieni "...sami sobie..." jakoś by to wszystko znieśli]. Biedak - nie wiem co dalej - ale mógł przeżyć w dużo lepszej formie niż jego koledzy po nawet mniejszych zranieniach.
O ile mnie pamięć nie myli, gdyż nie ma tego bezpośrednio w "Memoires" za to jest w czymś w rodzaju statystyki wydanej już po śmierci J. D. Larrey'a przez Jego syna bardzo podobny przypadek operował właśnie sam Larrey i ranny w dobrej formie wydostał się z tego "...inferno..." mało wrócił do Francji. Podobną operację - dotyczyło to wyłuszczenia w stawie ramieniowym, przeprowadził również Larrey tuż przed Borodino - i jak sam notuje "...ranny na koniu jechał tak długo, aż zwierzę padło, a było to pod Wilnem (weźmy pod uwagę, że to jest to koniec września lub początek października - są przymrozki: no ale chyba nie będę robić wykładów z chirurgii wojennej) i przed nami wrócił do domu..." (owa statystyka powstawała w czasie gdy Larrey po 1816 roku pracował w Gros Caillou dawnym szpitalu gwardii teraz niejako "...za karę..." zamienionym na przytułek i szpital dla podoficerów i "...półżołdowców..." oraz inwalidów, więc stykał się z wieloma ludźmi, których sam operował). Ciekawe - prawda: z punktu widzenia klinicznego ten drugi zabieg jest i trudniejszy i powodujący większy uraz.
I co - jeszcze nie dosyć...
Co do książki - oczywiście z przyjemnością cós bym sobie poczytała tym bardziej, że dobrej - bez "...sitka..." (chyba nie musze pisać jakiego) - literatury memuarystycznej jest bardzo mało.
Ad secundum - rzeczywiście "...skórka panieńska..." [bo takie miano nosił ów apteczny specjał]. Drugim była "...andżelika..." czyli gotowany w cukrze nie tylko korzeń arcydzięgla (to nazywało się czasami "...cykata...") ale i młodego zielonego tataraku.
Bardzo smaczne - sama próbowałam.
Pozdrowienia - i czekam na kolejne zapytania...?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  





Support forum by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template snowSilver modified by Unholy Team v.1.0




Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 12