Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Virtuti Militari
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 924
Wysłany: 2006-04-13, 21:45   

W Legionach Polskich we Włoszech było szereg kawalerów orderu Virtuti Militari, lecz za udział w wojnie o konstytucję 3 maja. Wielu stanowiło później kadrę wojsk Księstwa Warszawskiego, w szeregach którego ponownie mieli okazje sięgac po to najwyższe odznaczenie.

Mundury żolnierzy Legionów Polskich we Włoszech

Nie przyznawano go jednak za czyny dokonane we Włoszech, czy podczas walk na Santo Domingo. W tym drugim przypadku polskie półbrygady działały jako 113 i 114 francuska demi-brygada. Odznaczenie przywrócono dopiero staraniem księcia Józefa Poniatowskiego, mocą dekretu króla saskiego i księcia warszawskiego Fryderyka Augusta. Virtuti Militari było natomiast nadawne żołnierzom oddziałów polskich w Hiszpanii. Wyłącznie jednak za zasługi bojowe. Kirkor pisze na przykładze Legii Nadwiślańskiej:

Cytat:
Wieści o sukcesach Polaków w Hiszpanii dotarły oczywiście do Księstwa Warszawskiego i francuski minister Wojny duc de Feltre w piśmie z 19 czerwca 1810 r. zawiadomił gen. Chłopickiego, że król saski jako książę warszawski przyznał dla każdego pułku Legii i dla pułku ułanów po sześć krzyży kawalerskich, cztery złote krzyże i sześć srebrnych orderu Virtuti Militari. Wnioski imienne w oparciu o propozycje dowódców pułków zostały przesłane przez Chłopickiego 10 sierpnia 1810 r. i minister Wojny przy piśmie z 25 stycznia 1811 r., tytułując nadal gen. Chłopickiego dowódcą Legii Nadwiślańskiej, przesłał mu dla wręczenia odznaczonym 48 krzyży dla trzech pułków piechoty Legii, prócz tego 1 krzyż komandorski dla gen. Chłopickiego i 3 krzyże dla oddziału ułanów płk Klickiego. Te wszystkie odznaczenia Virtuti Militari były przyznane 26 listopada 1810 r.


Legia Nadwislańska

Wykaz odznaczonych niżej.

Cytat:
NADANIA KRZYŻY VIRTUTI MILITARI

Przyznane 26 listopada 1810 r. oficerom, podoficerom i żołnierzom Legii Nadwiślańskiej
w Hiszpanii
Krzyż komandorski

gen. Józef Chlopicki

Krzyże kawalerskie

płk Mikołaj Kąsinowski
płk Sykstus Estko
mjr Hipolit Falkowski
mjr Michał Kosiński
mjr Józef Michałowski
mjr Józef Chłusowicz
szef bat. Józef Regulski
szef bat. Paweł Fądzielski
szef bat. Maciej Bayer
szef bat. Franciszek Schiitz
szef bat. Wojciech Godlewski
kpt. Adam Bieliński
kpt. Henryk Milberg
kpt. Stanisław Rechowicz
kpt. Konstanty Mutrecy
kpt. Jan Osiecki
kpt. Stanisław Broszkowski
ppor. Henryk Brandt

Krzyże złote

kpt. Ludwik Żukowski
kpt. Kajetan Wysocki
kpt. Wincenty Markowski
kpt. Michał Mądrzykowski
kpt. Mikołaj Lechnowski
kpt. Franciszek Kintzel
kpt. Ludwik Krukowski
kpt. Ignacy Lupichius
kpt. Ignacy Zarzycki
por. Feliks Gieysztor
por. Michał Kupść
por. Adam Lebrun

Krzyże srebrne

st.sierż. Gabriel Ludkiewicz (z 1. p.)
sierż. Ignacy Matek (z 1. p.)
kapral furier Aleksander Kempski (z 1. p.)
kapral Mateusz Kupniewski (z 1. p.)
grenadier Paweł Szulec (z 1. p.)
woltyżer Antoni Kowalczyk (z 1. p.)
st.sierż. Kasper Michulski (z 2. p.)
st.sierż. Jan Porzych (z 2. p.)
sierż. Antoni Stolarczyk (z 2. p.)
sierż. Józef Wałek (z 2. p.)
kapral Kajetan Maik (z 2. p.)
grenadier Jan Pasek (z 2. p.)
st. sierż. Jan Krynicki (z 3. p.)
st. sierż. Teodor Sawicki (z 3. p.)
st. sierż. Jan Sieczek (z 3. p.)
st. sierż. Paweł Rybczyński (z 3. p.)
kapral Franciszek Błocki (z 3. p.)
woltyżer Jan Krygier (z 3. p.)

Oddział pulku ułanów Nadwiślańskich w 3. korpusie

płk Stanisław Klicki krzyż kawalerski
kpt. Michał Oyrzanowski krzyż złoty
ppor. Fortunat Bogusławski krzyż złoty

(Zestawione na podstawie Arch. Chłop., t. 8, k.279-281 i 491.)


Krzyży w żadnym przypadku nie nadawano za dzialania pacyfikacyjne.

Co się tyczy Haiti (San Domingo), to warto sięgnąć po książkę Jana Pachońskiego "Polacy na Antylach i Morzu Karaibskim" (Wydawnictwo Literackie Kraków 1979). Ponieważ jednak nie jest łatwa do dostania, polecam: artykuł "Polacy na San Domingo" opublikowany w portalu napoleon.gery.pl .
Najkrócej rzecz biorąc: wyjechały dwie półbrygady w sile ok. 6000 ludzi. Wróciło kilkuset. Wśród Francuzów polskie jednostki cieszyły się dużą sławą. Wśród powstańców, paradoksalnie też. Być może dlatego, że Polacy bili się z musu i nie czuli do nich wrogości.

Mundury żołnierzy polskich na San Domingo

Tyle tytułem krotkiej odpowiedzi na Twoje ostatnie pytanie. Do kwestii będących osią naszej rozmowy wrócę osobno.
 
     
Gość

Wysłany: 2006-04-14, 05:58   

Dziękuję za odpowiedź.

Chciałbym tylko którciutko przypomieć (choć mam nadzieję, że rozumiemy to tak samo), że chodzi mi o możliwość przyznawania VM za zasługi bojowe i męstwo w czasie misji pokojowych i stabilizacyjnych, nie za służbę na misjach.

Pozdrawiam
Krzysiek
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 924
Wysłany: 2006-04-14, 14:27   

Dziekuję za całość wypowiedzi. Jakkolwiek podtrzymuję w całej rozciąglości swój pogląd, to niewatpliwie podniosłeś szereg istotnych dla dyskusji elementów. Rozumiem, że

Cytat:
chodzi (...) o możliwość przyznawania VM za zasługi bojowe i męstwo w czasie misji pokojowych i stabilizacyjnych, nie za służbę na misjach.


Moja zasadnicza wątpliwość zasadza się tu na pytaniu, czy natura misji stabilizacyjnej dopuszcza działania bojowe? Wydaje mi się, że nie. Na ogół mandat ONZ, na który nieodmiennie staramy się powoływać wskazuje na działania o naturze, nazwijmy to "policyjnej". W regularnych działaniach bojowych nasze jednostki stabilizacyjne raczej udziału nie biorą (był o to zresztą dość gorący spór). W kontekście historycznym, o którym pisaliśmy wcześniej porównałbym to do niektórych działań Legionów Polskich we Włoszech, kiedy musiały zapewnić bezpieczeństwo na terenach zajętych przez już przez Francuzów. Jak to było wspomniane, za żadne z tych działań VM nie było przyznawane (za inne też zresztą nie, a order przywrócono dopiero za Księstwa).
Dalej piszesz, że przesłanka przyznania VM za dokonania podczas wojen, w ktorych udział miala znaczenie dla niepodległości Polski nie ma tak w istocie tego odznaczenia zastosowania:

Cytat:
Prawo jest prawem. skoro zapisów nie było, to chyba jednak nie można napisać, że było to oczywiste.


Myślę, że umyka w tym ujęciu sprawa zupełnie zasadnicza. VM nie mogło być a priori ustanawiane za wojnę o niepodległość, gdyż w czasie jego ustanowienia, Polska, choć ograniczona po pierwszym rozbiorze terytorialnie, wciąż (nominalnie przynajmniej) była jeszcze państwem niepodległym. Praktykę przyznawania orderu miały przynieść dopiero kolejne lata. Oddzielanie znaczenia najwyższego z polskich odznaczeń od praktyki jego przyznawania jest równoznaczne z oddzielaniem ducha od litery. Zważ też, że przyjęty obyczaj jest kategorią prawną i stanowi podstawę do interpretowania przepisów. Również tych przytoczonych wcześniej. Ustawę zresztą może zmienić dowolna większość sejmowa. Praktyki szczęśliwie nie. Przy złych doświadczeniach lat powojennych, gdy odznaczenie to wręczano często osobo zupełnie go niegodnym, może czas najwyższy przywrócić mu dawną rangę i zastosowanie? W pełni więc podzielam zdanie Szwoleżera, o oczywistości interpretacji.

Cytat:
Hiszpanie nie byli oczywistymi przeciwnikami Polski, podobnie z resztą jak Anglicy.

Ponownie zgadzam się z tym twierdzeniem. Uważam jednak, że wysnuwasz z niego błędne wnioski. Nie mieliśmy bowiem swobody dobierania sobie przyjaciół (i wrogów też zresztą nie). Jak pisał Norman Davies: "To cud, że Polska istnieje". Używając przenośni mieliśmy te karty, które nam przypadły z rozdania i tylko nimi mogliśmy starać się coś ugrać. Podobnie zresztą było i podczas I wojny światowej, gdzie chyba tylko Piłsudski zakładał, że państwa centralne pobija Rosję, a zachód państwa centralne "...i to wyznacza nami kierunek działań". Zresztą i on tej swobody nie miał. Podobnie jak i w drugiej wojnie światowej tej swobody tak naprawdę nie było. Sowieci dla nas naturalnym sojusznikiem nie byli. Niemniej Rydz-Śmigły nakazał 17-ego września 1939 powstrzymywać się od działań zaczepnych, a podczas operacji "Burza" w 1944 r. przyjęta została formuła "sojusznik naszych sojuszników". Naturalnym wrogiem nie byli dla nas wówczas ani Włosi (za czasów Legionów tez zresztą nie), ani Węgrzy, a zdarzało się nam z nimi walczyć... Nie ulega chyba jednak wątpliwości, że Legiony, II Korpus Polski, AK i polscy żołnierze podejmowali walkę o niepodległość właśnie.

Jakkolwiek ze względu na obowiązki nie mogę teraz dokończyć myśli, dodam na zakończenie, że w brak mi w Twoim wywodzie uzasadnienia dlaczego nie inne odznaczenia. Dlaczego nie Krzyż Walecznych? Dlaczego nie Krzyż Zasługi z mieczami? Dlaczego wreszcie nie nowe odznaczenie? Wyznam, że argument, że VM musi być w użyciu uważam za niewystarczający.

(Ponieważ pisałem powyższą wypowiedź w dużym pośpiechu, było tam sporo literówek, które poprawiłem. Dodaję też zestawienie przepisów od 1944 r. do 1992 r.)
  
 
     
Gość

Wysłany: 2006-04-14, 19:31   

Muszę powiedzieć, że trudno mi się nie zgodzić z argumentem mówiącym o działaniach policyjnych prowadzonych przez wojsko. Jeśli przyjmiemy, że misja stabilizacyjna jest misją policyjną i powstałe w wyniku niej boje są tylko starciami z przestępcami, to rzeczywiście nadawać VM za takie działania nie wolno.

Niemniej jednak, misja stabilizacyjna nie jest dokładnie działaniem policyjnym. Jest troszkę czymś więcej. Wszak jak wykazuje praktyka pojawiają się w niej bardzo poważne starcia zbrojne, znacznie przekraczające to co przyjęło się traktować jako starcia z przestępcami - w niektórych momentach mamy do czynienia ze starciami z wojskami nieregularnymi.

Nie chciałbym jednak ograniczać się tylko i wyłącznie do misji w Kosowie, czy tej nieszczęsnej misji w Iraku. Chodzi mi o generalną zasadę ograniczania nadawania VM do czasu prawnie uznanej wojny. Wydaje mi się, że praktyka nadań takiego wymagania nigdy nie stawiała. I tutaj oprócz samych regulacji zapisanych w ustawach, ponownie podniosę prawne aspekty działań przeciwko Ukraińcom w 1918-1919, Litwinom w 1920, czy Hiszpanom i Włochom.

Nawet przyjmując, że misje w Iraku i Afganistanie są misjami policyjnymi, należy zauważyć choćby udział jednostek GROM w pierwszej fazie II wojny Irackiej - tutaj o działaniach policyjnych mowy być nie może, były to działania ściśle wojskowe. Dalczego nie dać prezydentowi możliwości odznaczenia VM uczestników tego rodzaju misji?

Oczywiście trudno się nie zgodzić z argumentami dotyczącymi wyboru przyjaciół i wrogów. Sam musisz jednak przyznać, że był wybór kogo i za walki przeciw komu odznaczać Virtuti Militari, za walki przeciwko Hiszpanom odznaczano, choć trudno powiedzieć, aby Hiszpania zagrażała naszej niepodległości.

Chciałbym też zasugerować Ci pewną hipotetyczną wycieczkę w przyszłość, aby lepiej poczuć ducha Virtuti Militari... załóżmy, że w latach 30 XX wieku dochodzi do wojny z którymś z naszych sąsiadów. Nawet nie chodzi mi o wojnę prewencyjną z Niemcami, bo to zawsze można określić jako walkę o niepodległość (choć, byłaby to dość dowolne tłumaczenie), ale np. hipotetyczną wojnę z Litwą, po naszym ultimatum dot. nawiązania stosunków dyplomatycznych. Jak sądzisz, tak szczerze, czy wtedy Naczelny Wódz odznaczyłby zasłużonych żołnierzy VM? Wydaje mi się, że odpowiedź musi być twierdząca, choć w żadnym wypadku takiej wojny nie nazwalibyśmy dziś wojną o niepodległość.

Z resztą cała wojna 1919 roku była swego rodzaju wojną prewencyjną - walką o granicę wschodnią. Walką o przetrwanie, o niepodległość, stała się dopiero w połowie lipca 1920 roku.

Pytasz dlaczego nadawać... dla mnie argument utrzymania tradycji Wojska Polskiego jest argumentem kluczowym. Wiem, że można go stosunkowo łatwo odrzucić, ale jednak bardzo potrzebujemy teraz potwierdzenia, że nasze wojsko tworzy swego rodzaju jedność z armią Rzeczpospolitej z XIX i XX wieku. Bardzo niechciałbym, aby VM było tylko muzealną pamiątką. Potrzebny jest dowód, że dzisiaj też, są godni spadkobiercy najdzielniejszych naszych żołnierzy.

Ta dyskusja przypomina mi coś, co znalazłem dzisiaj na stronach Polonia Militaris - informację o liście otwartym kawalerzystów na temat nieuprawnionego używania mundurów i stopni wojskowych przez grupy jeździeckie. W sprzeciwie dzisiejszych weteranów widzę echa ciągłego sporu o "prawdziwe" VM nadawane przez Rząd w Londynie i te "nie prawdziwe" nadawane przez Rząd w kraju. Weterani okopali się odrobinę na swoich pozycjach i w pewnym sensie chcą zawłaszczyć odznaczenie, które tak naprawdę do nich nie należy. W ich interesie powinno być, aby pewna tradycja nie wymarła.

Pozdrawiam
Krzysiek
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 924
Wysłany: 2006-04-19, 06:47   

Cytat:
misja stabilizacyjna nie jest dokładnie działaniem policyjnym. Jest troszkę czymś więcej. Wszak jak wykazuje praktyka pojawiają się w niej bardzo poważne starcia zbrojne, znacznie przekraczające to co przyjęło się traktować jako starcia z przestępcami - w niektórych momentach mamy do czynienia ze starciami z wojskami nieregularnymi.


Wojsko Polskie w regularnych walkach podczas misji stabilizacyjnych udziału nie bierze. Kiedy Amerykanie zwrócili sie do nas o udział jako przyczyny odmowy wskazano ograniczenia wynikające z mandatu ONZ oraz wynikajace stad ograniczenia w uzbrojeniu. Więcej nawet, kiedy dany teren stawał się strefą walk regularnych, nasze jednostki teren ten opuszczaly przekazując go jednostkom obcym (Bremer to w swoim pamiętniku dość zgryźliwie wypominał). Wystarczy porównać oryginalną "strefę polską" z obecną. Starcia, również krawe zdarzają się także policji. Również i tam policjanci muszą wykazac się odwagą. Tak było np. w Magdalence, gdzie do rozprawienia się z przestępcami (byłymi żolnierzami specnazu) ściągnięto jednostki specjalne policji, wóz bojowy piechoty, a nawet helikopter. Gdyby złagodzić wymogi przyznawania VM, trzeba by go również przyznawać i za takie akcje. Niestety również pośmiertnie. Życie i odwaga policjanta nie są bowiem mniej warte od życia i odwagi żołnierza, a obaj służą Polsce, choć na różne sposoby.

Cytat:
Chciałbym też zasugerować Ci pewną hipotetyczną wycieczkę w przyszłość, aby lepiej poczuć ducha Virtuti Militari... załóżmy, że w latach 30 XX wieku dochodzi do wojny z którymś z naszych sąsiadów. Nawet nie chodzi mi o wojnę prewencyjną z Niemcami, bo to zawsze można określić jako walkę o niepodległość (choć, byłaby to dość dowolne tłumaczenie), ale np. hipotetyczną wojnę z Litwą, po naszym ultimatum dot. nawiązania stosunków dyplomatycznych. Jak sądzisz, tak szczerze, czy wtedy Naczelny Wódz odznaczyłby zasłużonych żołnierzy VM? Wydaje mi się, że odpowiedź musi być twierdząca, choć w żadnym wypadku takiej wojny nie nazwalibyśmy dziś wojną o niepodległość.


Koncepcja wojny prewencyjnej nie wzięla się z nikąd, ani też z mocarstwowych ambicji Polski. Piłsudski twierdził, że (cytuję z pamięci) "nazizm to bolszewizm przeniesiony na grunt europejski". Nie jest tajemnicą, że bolszewizm uważał za bezpośrednie zagrożenie dla niepodległości. Czas pokazał, że w obu przypadkach miał rację. Co do Litwy to był już precedens w postaci zajęcia Wileńszczyzny. Jeśli dobrze pamiętam, VM zań nie przyznawano. Powiem więcej, nie przyznawano go też za zajęcie Cieszyna, a w dobie wojen napoleońskich za walki z Włochami (o czym po wielekroć wcześniej). Dalej, skoro wracasz do przykładu Hiszpanii wskazując, że nie była naszym naturalnymn wrogiem (z czym się zgadzam, patrz wcześniejsza korespondnecja), to pomyślmy do jakiego stopnia naturalnym wrogiem Francji była w owym czasie Rosja?

Cytat:
argument utrzymania tradycji Wojska Polskiego jest argumentem kluczowym. Wiem, że można go stosunkowo łatwo odrzucić, ale jednak bardzo potrzebujemy teraz potwierdzenia, że nasze wojsko tworzy swego rodzaju jedność z armią Rzeczpospolitej z XIX i XX wieku. Bardzo niechciałbym, aby VM było tylko muzealną pamiątką. Potrzebny jest dowód, że dzisiaj też, są godni spadkobiercy najdzielniejszych naszych żołnierzy.


Ja tego argumentu nie odrzucam. Uważam, że ma wręcz zasadnicze znaczenie. Podobnie jak inny, przewijający się w tej dyskusji: o zmianie natury wojny, z którą Wojsko Polskie może się mierzyć. Rzecz w tym, że jak wskazalem wcześniej naszą tradycję pośród wyróżnień tworzą i inne odznaczenia, rozważenie przyznawania których uważam w tych wszystkich okolicznościach za właściwe. W przypadku Virtuti Militari, duch odznaczenia jest ścisle związany z czymś innym jeszcze niż męstwo. Pozwól, że sięgnę tu przemówienia Piłsudskiego w dniu pierwszego posiedzenia kapituły Virtuti Militari:
Cytat:
Moi Panowie!
Dzień wprowadzenia w życie orderu "Virtuti Militari" związałem z dniem wybuchu powstania styczniowego. Zrobiłem to rozmyślnie i to dlatego, aby związać życie nowoczesnego żołnierza Polski ze wszystkimi walkami przeszłości, które dla jej swobody toczono."

Myślę, że te słowa można odnieść wprost do bieżącej dyskusji publicznej. "Swoboda", "niepodległość" można używać wymiennie. W każdym przypadku chodzi o związanie krzyża z czymś więcej niż odwaga. Jakkolwiek więc zgadzam się z Tobą co do zawłaszczenia tradycji, to zważ, że w przypadku Virtuti Militari listę tych do których owo odznaczenie nie należy winno się w pierwszym rzędzie rozszerzyć nie o kawalerów orderu, lecz o tych, którzy w walkach udziału nie brali. Ważne jest bowiem nie tylko to, aby ta tradycja nie nie wymarła, ale również i to by się nie zdewaluowała.
 
     
Gość

Wysłany: 2006-04-19, 08:00   

Przyjmuję argument dotyczący misji stabilizacyjnej. Trudno się z nim nie zgodzić. Jeśli przyjmiemy, że jest to misja policyjna, to naprawdę zgadzam się z Tobą.

Nie odpowiedziałeś natomiast nic na temat Gromu i odznaczeń dla nich, a przecież była to misja wojskowa i walki tam toczono.

Argument dotyczący zajęcia Wilna jest chybiony w dwójnasób: po pierwsze walk w czasie zajęcia Wileńszczyzny praktycznie nie było, po drugie, "zbuntowane" wojska utworzyły w rzeczywistości formalnie niepodległe i niezależne państwo, Litwę Środkową. Dopiero potem Sejm Litwy Środkowej podjął decyzję o wcieleniu jej do Polski (była też koncepcja federacji z Polską, ale upadła w głosowaniu). Litwa Środkowa miała własne odznaczenia, własne dowództwo wojsk i o ile mi wiadomo nie nadawano tam polskich odznaczeń.

Hiszpania wraca nieustannie, bo jest w pewnym sensie pokrewna sytuacji w Iraku. Czy potrafisz przekazać uzasadnienie, dlaczego za walki we Włoszech nie nadawano VM, a za walki w Hiszpanii nadawano? Czy nie było po prostu tak, że po intensywnych walkach w Hiszpanii problem odznaczania żołnierzy pojawił się jako sprawa kluczowa? Coś czego nie widziano we Włoszech?


Trudno będzie nam uzgodnić wspólne stanowisko - ja osobiście uważam możliwość nadawania V klasy orderu osobom cywilnym, za złamanie charakteru odznaczenia (daną chyba w 1933?). Chciałbym, aby polscy żołnierze biorący udział w walkach (oczywiście z wyłączeniem misji policyjnych) byli odznaczani VM, bez konieczności zaistnienia faktów dyplomatycznych.

Będę musiał zapoznać się z przemówieniem Piłsudskiego. Zważ jednak, że w pewnym sensie retoryka polityków (a Piłsudski był politykiem) lubi ubierać toczone wojny w pióra "walki o wolność i niepodległość".
Dzisiaj, z perspektywy II wojny światowej widzimy, że wojna prewencyjna bylaby uzasadniona. Gdybyśmy jednak takiej perspektywy nie mieli, to czy przypadkiem nie słyszelibyśmy, utrzymując to w podobnym tonie jak wypowiedzi przeciwników interwencji w Iraku o "bestialskiej i zbrodniczej napaści na miłujące pokój Niemcy"?

Mamy w Polsce odznaczenia przewidziane za walkę o niepodległość. Natomiast za męstwo mamy tylko Krzyż Walecznych i VM. Ich charakter i status jest jednak całkiem inny.

Dla mnie najbardziej dewaluujące odznaczenie nie byłoby nadawanie go za rzeczywiste akty męstwa, co postępowanie innego rodzaju: nadawanie za ogólnie przyjęte zasługi. Takim, niezrozumiałym dla mnie nadaniem, które bardzo nadszarpnęło prestiż VM jest nadanie go (w pewnym sensie przez Rydza Śmigłego, bo to była jego decyzja) VM wszystkim uczestnikom walk o Westerplatte. Przecież tam, jak wszędzie byli tchórze i bohaterowie, oraz Ci, którzy walczyli "w sam raz". Takie nadanie, równające wszystkich, jest czymś co więcej szkody wyrządza niż odznaczenie jednego wyjątkowego żołnierza.

Jeszcze raz - nie upieram się przy Iraku, ale czy masz pewność, że nasze wojska nie pojadą walczyć w Iranie? Bez wypowiadania wojny, bo wojny dziś już nikt nie wypowiada...

Pozdrawiam
Krzysiek
 
     
szwoleżer 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 34
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 250
Skąd: Sanok
Wysłany: 2006-04-19, 09:25   

Czołem!

Gość napisał/a:
Hiszpania wraca nieustannie, bo jest w pewnym sensie pokrewna sytuacji w Iraku.

Dla mnie jedyne pokrewieństwo to walka poza Polską, wojnę w Hiszpanii należy traktować w szerszym kontekście, ta wojna to po prostu kolejny front walki z Albionem, o ustanowienie Blokady Kontynentalnej. Zwycięstwo w tej wojnie to porażka Anglii i utrwalenie władzy cesarza w Europie a tym samym przetrwanie naszego państwa. Co do walk we Włoszech, jak sądzę nie przyznawano za walki VM bo jednostki były na służbie francuskiej i nie było wtedy jeszcze państwa polskiego.
Legia nadwiślańska była na żołdzie francuskim z powodu biedy Księstwa Warszawskiego i była "oddelegowana" z kraju do armii Cesarza, tak jak tzw. Dywizja Ks.Warszawskiego złożona z 4,7 i 9 pp.
Co do Westerplatte to był to przecież symbol walki z niemcami i w czasie wojny, chcąc zjednoczyć ludzi przy takim symbolu nie będzie się przecież "babrać" w ludzkich życiorysach, sami dobrze wiemy, że ten świat nie jest idealny.
Pozdrawiam

[ Dodano: 2006-04-19, 11:12 ]
Czołem!
Gość napisał/a:
Ta dyskusja przypomina mi coś, co znalazłem dzisiaj na stronach Polonia Militaris - informację o liście otwartym kawalerzystów na temat nieuprawnionego używania mundurów i stopni wojskowych przez grupy jeździeckie.

W którym miejscu to sie znajduje, bo chetnie to przeczytam.
Być może chodzi o niezrozumienie idei rekonstrukcji historycznej przez kombatantów?
I boja się, że ktos chce sie pod nich podszyć???
Pozdrawiam!
_________________
Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 924
Wysłany: 2006-04-20, 12:30   

Krzysiek napisał/a:
Argument dotyczący zajęcia Wilna jest chybiony w dwójnasób: po pierwsze walk w czasie zajęcia Wileńszczyzny praktycznie nie było, po drugie, "zbuntowane" wojska utworzyły w rzeczywistości formalnie niepodległe i niezależne państwo, Litwę Środkową.

Biorąc pod uwagę, że sam przykład Litwy przywołałeś widzę pewną sprzeczność wywodu, zwłaszcza, że:
1) dokładnie to o czym teraz piszesz mam na myśli i
2) to właśnie dlatego VM za zajęcie wileńszczyzny nie nadawano.
Nadawano jedynie Krzyż Litwy Środkowej. Skoro nie robiono tego w tym przypadku, nie ma podstaw by sądzić, że inaczej postąpiono by w przypadku Litwy Kowieńskiej. Biorąc pod uwagę uwarunkowania tak historyczne jak i międzynarodowe "Wodzu prowadź nas na Kowno" nie jest dobrym przykładem na możliwość nadawania tego odznaczenia.
Cytat:
Hiszpania wraca nieustannie, bo jest w pewnym sensie pokrewna sytuacji w Iraku. Czy potrafisz przekazać uzasadnienie, dlaczego za walki we Włoszech nie nadawano VM, a za walki w Hiszpanii nadawano?

Tą kwestię omawialiśmy wcześniej. Zwięźle te uwarunkowania podsumował również Szwoleżer. Co się tyczy uzasadnienia, to było ono omówione przy okazji historii odznaczenia: w przypadku Wloch było to ograniczenie instytucjonalne, w przypadku Hiszpanii "Niezależnie od ocen Cesarza Francuzów (...), pozostaje (...) faktem, że to on przywrócił państwowość Polską w ograniczonej formie Księstwa Warszawskiego, a nasz udział w wojnach napoleońskich służył jej utrzymaniu i rozszerzeniu. Była to więc walka o niepodległość sensu stricte.".Myślę więc, że nie ma potrzeby powtarzania się. Nie widzę więc podobieństwa do udziału naszych wojsk w misjach stabilizacyjnych, gdyż te mają zupełnie inny wymiar i z naszą niepodległością związane nie są (na szczęście!). Co do GROMU (i Formozy dodam), to jest to argument o tyle chwytliwy co nie poddający się dyskusji. Są to niewątpliwie najbardziej elitarne jednostki Wojska Polskiego i już za sam ten fakt, należny jest im szacunek. Z drugiej strony ich operacje są utajnione i tak na dobrą sprawę nie wiemy nic o ich przebiegu, choć jestem przekonany, że na nagrodę za waleczność zasłużył tam więcej niż jeden żołnierz. Przypomnę wreszcie: nie dyskutuję odwagi naszych żołnierzy, gdyż tę uważam za oczywistą i ta dyskusja nie tego dotyczy. Dotyczy natomiast kryteriów przyznawania Virtuti Militari i tu stoję na stanowisku, że te ugruntowane długą tradycją walk o wolność Polski winny pozostać bez zmian.
Cytat:
za męstwo mamy tylko Krzyż Walecznych i VM. Ich charakter i status jest jednak całkiem inny.

Z tego co piszesz daje się odnieść wrażenie, że ten pierwszy godnym odznaczeniem nie był. Myślę, że wręcz przeciwnie. Zgodzimy sie bowiem chyba, że o randze każdego odznaczenia decydują przed wszystkim czyny, za które było przyznawane. Za co był przyznawany Krzyż Walecznych, mówi tak jego nazwa, jak i jego kawalerowie. Widocznym tego wyrazem było m.in. to, że było to jedyne obok Virtuti odznaczenie, które nosiło się w pełnej wersji, wraz ze wstążką (biało-czerwoną). Spełnia też wszystkie z wymienianych przez Ciebie przesłanek: "ustanowiony w celu nagradzania czynów męstwa i odwagi dla oficerów i szeregowców, wyjątkowo dla osób cyw. współdziałających z armią oraz dla cudzoziemców; mógł być nadawany 4-krotnie."
Cytat:
Jeszcze raz - nie upieram się przy Iraku, ale czy masz pewność, że nasze wojska nie pojadą walczyć w Iranie? Bez wypowiadania wojny, bo wojny dziś już nikt nie wypowiada...

Nie wiem. Nie wiem nawet czy powinny. To jest jednak temat na zupełnie inną dyskusję.

[ Dodano: 2006-04-20, 13:34 ]
szwoleżer napisał/a:
Być może chodzi o niezrozumienie idei rekonstrukcji historycznej przez kombatantów?
I boja się, że ktos chce sie pod nich podszyć???

Dokładnie o to chodzi. Część środowisk kombatanckich uważa rekonstrukcję historyczną za rodzaj uzurpacji. Tak munduru jak i stopnia. Jakkolwiek środowisk odtwarzających okresy wcześniejsze to nie dotyka (inne stopnie i mudnury), to w wielu przypadkach przyjmuje się i tam zasadę, że stopień uzupełnia się o słowo "GRH" lub "stowarzyszenia".
 
     
Gość

Wysłany: 2006-04-20, 14:01   

Klarując jeszcze raz sprawę Litwy - wojska zbuntowane formalnie przestały być wojskami polskimi, a zaczęły być wojskami Litwy Środkowej. Nie było powodów dla których Rząd Polski miałby dekorować żołnierzy innego państwa walczących z innym państwem, a jednocześnie Rząd Litwy Środkowej z oczywistych względów nie mógł nadawać polskich odznaczeń.

Jeśli mówię o walkach z Litwą Kowieńską, to mam na myśli wojnę np w roku 1934, czyli już II RP z Litwą. Jestem przekonany, że niezależnie jak propaganda polska nazwałaby taką wojnę, i tak ordery VM by przyznawano.

Nie można porównać takiej wojny do wojny Litwy Środkowej z Litwą Kowieńską, pomimo tego, że obywatele Litwy Środkowej zostali potem obywatelami RP.

Mogę zgodzić się z Tobą, jeśli chodzi o różnice pomiędzy interwencją w Iraku, a wojną w Hiszpanii. Szerzej patrzyłem na to jak na realizację pewnych zobowiązań sojuszniczych.

Natomiast w dalszym ciągu nie widzę poważnej różnicy co do odznaczania uczestników walk we Włoszech a uczestników walk w Hiszpanii. Istota naszego udziału była chyba taka sama?

Różnice pomiędzy Krzyżem Walecznych a VM są oczywiste. Po pierwsze VM jest Orderem, a co za tym idzie ma kapitułę. KW takiej kapituły nie ma. To świadczy o randze odznaczenia.

Jeśli chodzi o regulamin mundurowy, to tylko Krzyż VM można nosić przy mundurze polowym. Krzyża Walecznych już nie. Dodatkowo wstążkę VM nosi się przewleczoną przez guzik płaszcza.

Pozostaniemy chyba przy swoich zdaniach. Nadal uważam (przynajmniej na bazie walk w latach 1918-1920 roku), że tradycja nadań i wymagania prawne nie wymagała walki o niepodległość ani stanu wojny pomiędzy stronami.

Z resztą bardzo trudno jest zdefiniować wojnę o niepodległość, nie uważasz?


Tutaj jest odnośnik do listu i dyskusji na temat tradycji kawaleryjskiej:
http://www.e-sochaczew.pl/npk/news.php?id_news=332

Pozdrawiam
Krzysiek
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 924
Wysłany: 2006-04-20, 15:14   

Cytat:
wojska zbuntowane formalnie przestały być wojskami polskimi, a zaczęły być wojskami Litwy Środkowej. Nie było powodów dla których Rząd Polski miałby dekorować żołnierzy innego państwa walczących z innym państwem, a jednocześnie Rząd Litwy Środkowej z oczywistych względów nie mógł nadawać polskich odznaczeń.

Jak po wielekroć wcześniej zgadzamy się co do faktów, wysnuwamy z nich nieco odmienne wnioski. Tak jak ja to widzę: stosunki z Litwą były w owym okresie złe, bardzo złe lub jeszcze gorsze. Naszym najdalej idącym posunięciem było zajęcie Wilna. Nie zdecydowano się wówczas na zajęcie Kowna. Skoro nie zrobiono tego wtedy, nie zrobiono by tego i później. Dlatego uważam, że w sytuacji gdy najdalej idącym posunięciem było zorganizowanie "buntu" części wojsk polskich, konflikt z Litwą nie jest dobrym przykładem na możliwość nadawania tego odznaczenia.
Cytat:
w dalszym ciągu nie widzę poważnej różnicy co do odznaczania uczestników walk we Włoszech a uczestników walk w Hiszpanii. Istota naszego udziału była chyba taka sama?

To trafne spostrzeżenie. Odpowiedź wynika z historii Virtuti Militari (o której wcześniej w tym wątku), które było przyznawane do czasu rozbiorów, a potem wznowione po ustanowieniu Księstwa Warszawskiego. Legiony Polskie we Włoszech powstały po upadku Rzeczpospolitej i efektywnie zakończyły swoje istnienie przed powstaniem Księstwa Warszawskiego. To jest właśnie ta różnica instytucjonalna.
Cytat:
Pozostaniemy chyba przy swoich zdaniach. Nadal uważam (przynajmniej na bazie walk w latach 1918-1920 roku), że tradycja nadań i wymagania prawne nie wymagała walki o niepodległość ani stanu wojny pomiędzy stronami.
Z resztą bardzo trudno jest zdefiniować wojnę o niepodległość, nie uważasz?

Stan wojny był: ze względów, o których mowa na początku naszej dyskusji. Szczerze mówiąc, sądzę że tak naprawdę trudne były wybory związane z wojną o niepodległość. Z Napoleonem we Włoszech, Santo Domingo, czy Hiszpanii. Może z carem przeciw Napoleonowi? Dość ciekawie pisał o tym Kukiel w artykule o unii w starym stylu. Od upadku Rzeczypospolitej kierunek działań wyznaczały niewątpliwie odtworzenie państwa Polskiego w jakiejkolwiek, chociażby ograniczonej formie i jego późniejsza odbudowa i rozwój terytorialny w kierunku przedrozbiorowym. Zwłaszcza, że wówczas naród utożsamiano z państwem, a koniec państwa postrzegano za koniec narodu. Osobiście sądzę, że wybory które były dokonywane okazały się summa sumarum trafne. Co do okresu 1918-1920, to uważam, że nie ma państwa bez granic. Walka o granice była wówczas walką o byt. O niepodległość właśnie. Z tych i innych poruszanych wcześniej względów dla mnie Virtuti Militari jest jej symbolem i dlatego zapewne mamy inny pogląd. Niemniej cieszę się z rzeczowej dyskusji i zapraszam jak najczęściej. Myślę, że osobny wątek o tradycjach Wojska Polskiego byłby jedną z rozlicznych po temu okazji.

Pozdrawiam!

Marcin
 
     
Owca - goscinnie
Gość
Wysłany: 2006-04-21, 07:43   

Obserwuję niniejszą dyskusje od jakiegos czasu i zebrałem się wreszcie do krótkiego wyłuszczenia mojego stanowiska.

Status VM jako odznaczenia bojowego/wojennego powoduje, ze nie można go nadawać bez formalnie uznanego stanu wojny. I tu leży mały problem, bowiem praktyka dzisiejszego uprawiania polityki mnar. uznaje zasadę "niestosowania" siły. Pod względem formalnym interwencje ONZ (czyli nawet akcje w Afganistanie czy Iraku i pobicie regularnej armii irackiej) mają w istocie charakter... hmmm... półwojenny? Osobiscie natychmiast odznaczyłbym zołnierzy z GROMU za akcję w porcie i szybach naftowych, sami Amerykanie przyznali, że dzięki polakom wszystkie te urządzenia przetrwały oraz uniknieto poważniejszych strat. Choc mimo wszystko mam pewne wątpliwości, czy kwalifikowałoby sie to do VM, skoro są to "standardowe" zadania tego typu formacji, tym razem, trzeba przyznac, wyjątkowo udane.
Okres po ofensywie nie budzi juz wątpliwości, z ramienia ONZ i wszelkich umów itp. jest to okres "misji pokojowej", zatem nie ma mowy o stanie wojny, nawet, jeśli dochodzi do walk z partyzantami. Tutaj (stety-niestety) ruchu nie ma, VM jako order wojenny przyznany być nie może. Niestety, KW i, o ile wiem KZ, są także odznaczeniami wojennymi, stąd i one zastosowane być nie mogą.
Trzecią drogą, chyba najlepszą ze względu an możliwość dostosowania statutu odznaczenia, form jego nadawania, wymagań itd. jest utworzenie nowego odznaczenia, mozliwego do nadania za wybitne zasługi w słuzbie/odwagę w wypełnianiu swych zadań itp., z zaznaczeniem, ze chodzui tu o służbę w polu, ale zarówno an wojnie jak i misjach pokojowych. Uważam, ze szczególnie ważne jest to, aby odznaczenie takie maiło właśnie taki charakter - mozliwe do andania na misjach ale i na wojnie.
Podniosłoby to range odznaczenia, a między innymi o to przecież i chodzi. Nie ma sensu, a wręcz uważam za szkodliwe, nadawać odznaczenie, które nic nie znaczy, byłaby to tylko kolejna blaszka/baretka na mundurze. Uważam za rzecz zasadniczą, zeby takiemu odznaczeniu nadać od początku stosowną range i prestiż, przez odpowiednie wyśrubowanie wymagań, ceremoniału nadania/formy samego odznaczenia. Byłoby to szczególnie potrzebne, póki z biegiem czasu samo odznaczenie nie wyrobiłoby sobie odpowiedniej "marki" wśród zołnierzy.
Tak czyu owak, my tu mozem sobie gadu-gadu :wink: , a zołnierze nadal nie moga być nagrodzeni za swoją służbę : :? Osobiście uważam, ze jednak VM powinno pozostac zarezerwowane dla "prawdziwej, chocby małej" wojny, ale już bez zaznaczenia formy "niepodległościowej". Zołnierz służbę gwarantuj krwią, niezależnie, czy broni Warszawy, czy Bombaju.
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 924
Wysłany: 2006-04-21, 08:46   

Gość napisał/a:
Obserwuję niniejszą dyskusje od jakiegos czasu i zebrałem się wreszcie do krótkiego wyłuszczenia mojego stanowiska.

Witam kolegę :D Niesprzeczne jest
Cytat:
zołnierze nadal nie moga być nagrodzeni za swoją służbę
i że jest to stan rzeczy, który wogóle nie powinien mieć miejsca. Oczywistym jest, że stan ten wynika z uwarunkowań formalnych. Oznacza to, że nie mogą być odznaczeni (niezależenie od wyrażanych w dyskusji różnic w poglądach) ani VM, ani KW. Z pewnością nie adekwatny jest
Cytat:
Art. 15. 1. Ustanowiony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dekretem z dnia 19 października 1942 r. Krzyż Zasługi z Mieczami jest odznaczeniem wojennym i stanowi nagrodę za czyny męstwa i odwagi dokonane w czasie wojny nie bezpośrednio w walce z nieprzyjacielem, a także położone w czasie wojny zasługi względem Państwa lub jego obywateli w warunkach szczególnie niebezpiecznych.
2. Krzyż Zasługi z Mieczami dzieli się na trzy stopnie:
I stopień - Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami,
II stopień - Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami,
III stopień - Brązowy Krzyż Zasługi z Mieczami.
3. Krzyż Zasługi z Mieczami może być nadany tej samej osobie w każdym stopniu dwukrotnie.

Mamy tu dwa ograniczenia: stan wojny (jak słusznie wskazywane: obecnie już właściwie nie wypowiadanej), oraz czyny dokonane nie bezpośrednio w walce z nieprzyjacielem. Gdyby upadła przesłanka pierwsza pijawiłoby się wciąż pytanie jak kwalifikować czyny na misjach stabilizacyjnych w świetle przesłanki drugiej.
Podobne wątpliwości odnoszą się do kolejnego odznaczenia:
Cytat:
Art. 17. 1. (2) Ustanowiony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej rozporządzeniem z dnia 7 marca 1928 r. Krzyż Zasługi Za Dzielność nadaje się policjantom, funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Straży Granicznej, Straży Pożarnej oraz żołnierzom za czyny spełnione w specjalnie ciężkich warunkach, z wykazaniem wyjątkowej odwagi, z narażeniem życia lub zdrowia, w obronie prawa, nietykalności granic państwowych oraz życia, mienia i bezpieczeństwa obywateli.
2. Krzyż Zasługi Za Dzielność może być nadany tej samej osobie wielokrotnie.
3. Krzyż Zasługi Za Dzielność może być wyjątkowo nadawany także innym osobom nie wymienionym w ust. 1.

choć tutaj mamy ograniczenie tak przedmiotowe (obrona prawa, nietykalności granic państwowych oraz życia, mienia i bezpieczeństwa obywateli), które jednak przy szerokiej wykladni nie powinno stanowić problemu, oraz podmiotowe, które bez nowelizacji przepisu nie dopuszcza odznaczania żołnierzy.
Przywoływany przykład Krzyża Walcznych wydaje mi się najoczywistszym rozwiązaniem ze względu na jego rangę, przedmiot, jak i unormowanie:
Cytat:
Art. 14. 1. Ustanowiony przez Radę Obrony Państwa rozporządzeniem z dnia 11 sierpnia 1920 r. Krzyż Walecznych jest odznaczeniem wojennym i stanowi nagrodę za czyny męstwa i odwagi wykazane w boju.
2. Krzyż Walecznych może być nadany tej samej osobie czterokrotnie.
3. Krzyż Walecznych może być nadany także formacji walczącej lub miejscowości.

Zgadzam się co do tezy, że
Cytat:
VM powinno pozostac zarezerwowane dla "prawdziwej, chocby małej" wojny,

natomiast ze względów, o których wcześniej, mam wątpliwość, czy
Cytat:
bez zaznaczenia formy "niepodległościowej".

Jakkolwiek bowiem
Cytat:
Zołnierz służbę gwarantuj krwią, niezależnie, czy broni Warszawy, czy Bombaju.

to mam zasadnicze wątpliwości co do sytuacji, w której (w dającej się przewidzieć przyszłości) Polska wypowiadałaby wojnę krajom geograficznie odległym. Nasze interesy, pozycja i możliwości nie są pozycją światowego mocarstwa, a pełne zaangażowanie wojenne daleko wykracza poza to znane nam z misji stablizacyjnych. Nie widzę więc praktycznej możliwości nadawania VM za czyny dokonane w działaniach wojennych na antypodach. Warto jest tu przypomnieć, że
Cytat:
3. Order Wojenny Virtuti Militari może być nadany:
1) Krzyż Wielki Orderu Wojennego Virtuti Militari - Naczelnemu Dowódcy Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej za zwycięską wojnę lub dowódcy armii albo wyższemu dowódcy za całokształt działalności w czasie wojny,
2) Krzyż Komandorski Orderu Wojennego Virtuti Militari - dowódcy armii lub innemu wyższemu dowódcy za śmiałe i pełne inicjatywy prowadzenie operacji wojennej, mającej duże znaczenie dla przebiegu wojny,
3) Krzyż Kawalerski Orderu Wojennego Virtuti Militari - dowódcy jednostki bojowej za nadzwyczajne czyny bojowe lub wybitną inicjatywę, połączoną z umiejętnym i skutecznym dowodzeniem, a wyjątkowo oficerowi sztabu za współpracę z dowódcą, jeżeli współpraca ta w sposób wybitny przyczyniła się do zwycięstwa w bitwie,
4) Krzyż Złoty Orderu Wojennego Virtuti Militari - oficerowi za umiejętne i skuteczne dowodzenie jednostką bojową lub za inny czyn zapewniający sukces bojowy; podoficerowi lub żołnierzowi posiadającemu już Krzyż Srebrny za czyn wybitnego męstwa, połączony z narażeniem życia,
5) Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari - dowódcy lub żołnierzowi za śmiały czyn bojowy lub osobiste męstwo, a także osobom cywilnym za okazanie niezwykłego męstwa.

Pomysł ustanawiania drugiego VM jest dla mnie zupełnie nie zrozumiały. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest rozwiązanie trzecie:
Cytat:
utworzenie nowego odznaczenia, mozliwego do nadania za wybitne zasługi w słuzbie/odwagę w wypełnianiu swych zadań itp., z zaznaczeniem, ze chodzui tu o służbę w polu, ale zarówno an wojnie jak i misjach pokojowych
, lub nowelizacja przepisów w odniesieniu do Krzyża Walecznych.
 
     
Krzysztof Polak 
bywalec
Pułk 3-ci Piechoty



Wiek: 24
Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 170
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-04-21, 09:03   

Juz odpowiadam:

co do Bombaju - tak mi się rzuciło :wink: . Chodziło mi raczej o ewentualną sytuację, kiedy Polska stanie sie stroną wojującą, np. na zasadzie układu sojuszniczego (chocby NATO), przy jednoczesnym braku zagrożenia niepodległości kraju. Może sie tak zdarzyc, że np. operacja o znaczeniu decydującym bedzie dowodził polski generał (w sumie tak często działa NATO, że generałowie z x kraju dowodza wojskami, którego gros pochodzi z y kraju). I cóż wtedy? Nie będzie on bronił, podobnie jak żołnierze, scisle rozumianej niepodległości kraju, ale za to będzie walczył w ewidentnej i formalnej wojnie. VM za czyny wybitne będzie mu się zatem należało. Podobnie KW.
O ile się zorientowałem, to w statucie VM nie ma zapisu o literalnym rozumieniu "za obrone niepodległości Polski"

Jesli idzie o 2. kl. VM, to rzeczywiscie, była to klasa, o ile wiem, najrzadziej nadawana (no, za wyj. i. klasy, ale to chyba zrozumiałe :) ) swego czasu inetesowałem się tym co nieco.
I kl. VM miał o ile wiem, tylko Piłsudski i Foch (obaj wygrali samodzielnie wojnę)
II kl, sam nie wiem, zapewne Piłsudski.
III kl. VM otrzymał Piłsudski, chyba Sosnkowski i Rydz. W 20-leciu zaledwie kilku oficerów otrzymało III kl. VM.

Rozdział wynikał tu z gradacji znaczenia dajej zasługi;

Ikl. - samodzielne wygranie kampanii lub wojny, stąd i Xiążę miał I klasę za 1809 rok.

II kl. Decydująca operacja, ale nie wygranie samodzielne wojny. Np. I klase za 20 rok i tak dostałby Piłsudski, ale np. gdyby nad Niemnem dowodził Sosnkowski, mógłby dostac II kl. VM. Wygrałby realnie decydującą operację, ale Piłsudski jako WN nadal samodzielnie wygrałby kampanię.

III ważna, ale nie decydująca batalia.

IV i V klasy dla zołnierzy i oficerów, którzy nie mają szans na samodzielne wygrywanie kampanii :D
 
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 924
Wysłany: 2006-04-21, 13:31   

Krzysztof Polak napisał/a:
Chodziło mi raczej o ewentualną sytuację, kiedy Polska stanie sie stroną wojującą, np. na zasadzie układu sojuszniczego (chocby NATO), przy jednoczesnym braku zagrożenia niepodległości kraju. Może sie tak zdarzyc, że np. operacja o znaczeniu decydującym bedzie dowodził polski generał (w sumie tak często działa NATO, że generałowie z x kraju dowodza wojskami, którego gros pochodzi z y kraju). I cóż wtedy? Nie będzie on bronił, podobnie jak żołnierze, scisle rozumianej niepodległości kraju, ale za to będzie walczył w ewidentnej i formalnej wojnie. VM za czyny wybitne będzie mu się zatem należało. Podobnie KW.
O ile się zorientowałem, to w statucie VM nie ma zapisu o literalnym rozumieniu "za obrone niepodległości Polski"


Poruszyłeś tu bardzo ciekawą kwestię. Zgodnie z artykułami 5-6 Traktatu Półonocnoatlantyckiego
Cytat:

Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.
O każdej takiej zbrojnej napaści i o wszystkich podjętych w jej wyniku środkach zostanie bezzwłocznie powiadomiona Rada Bezpieczeństwa. Środki takie zostaną zaniechane, gdy tylko Rada Bezpieczeństwa podejmie działania konieczne do przywrócenia i utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.
(...)
W rozumieniu artykułu 5 uznaje się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej Stron obejmuje zbrojną napaść:
- na terytorium którejkolwiek ze Stron w Europie lub Ameryce Północnej, na algierskie departamenty Francji, na terytorium Turcji lub na wyspy znajdujące się pod jurysdykcją którejkolwiek ze Stron na obszarze północnoatlantyckim na północ od Zwrotnika Raka;
- na siły zbrojne, okręty lub statki powietrzne którejkolwiek ze Stron znajdujące się na tych terytoriach lub nad nimi albo na jakimkolwiek innym obszarze w Europie, na którym w dniu wejścia w życie traktatu stacjonowały wojska okupacyjne którejkolwiek ze Stron, lub też na Morzu Śródziemnym czy na obszarze północnoatlantyckim na północ od Zwrotnika Raka.


Dla porządku dodam, że powołany artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych stanowi, iż:

Cytat:
Żadne postanowienie niniejszej Karty nie narusza naturalnego prawa każdego członka Organizacji Narodów Zjednoczonych, przeciwko któremu dokonano zbrojnej napaści, do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, zanim Rada Bezpieczeństwa zastosuje środki, konieczne dla utrzymania międzynarodowego
pokoju i bezpieczeństwa. środki podjęte przez członków w wykonaniu tego prawa do samoobrony powinny być natychmiast podane do wiadomości Radzie Bezpieczeństwa i w niczym nie powinny naruszać wynikającej z niniejszej Karty kompetencji i odpowiedzialności Rady do podjęcia w każdym czasie akcji, jaką
uzna ona za konieczną dla utrzymania albo przywrócenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.


Biorąc pod uwagę, że w preambule do Traktatu Północnoatlantyckiego mowa jest o tym że strony Traktatu
Cytat:
Są zdecydowane ochraniać wolność, wspólne dziedzictwo i cywilizację swych narodów, oparte na zasadach demokracji, wolności jednostki i rządów prawa.

co zbieżne jest z definicją i tradycją przyznawania orderu Virtuti MIlitari, uważam, że w takim przypadku Polska znalazłaby się w stanie wojny, i że udział w niej stanowiłby (przynajmniej z założenia, a miejmy nadzieję, że gdyby nie daj Boże do takowej doszło, równiez z praktyki) byłaby to wojna związana z obroną wspólnych wartości, takich jak wolność właśnie. Biorąc pod uwagę, że konfilit taki byłby ze względu na zasięg paktu, wojną światową, wierzę, że zasada "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" nie byłaby tu nadużywana. W takich przypadkach nadawanie Virtuti Militari byłoby jak najbardziej uzasadnione. Rzecz w tym, że taką sytuację dopuszczają również bieżące unormowania. Komponowałoby się to z tradycją wyniesioną z Hiszpanii, czy kampanii 1813-1815, jak i tych z okresu drugiej wojny światowej. Jednak to zupelnie inna sytuacja niż ta, która stanowiła bezpośrednią przyczynę propozycji zmian do statutu orderu VM, a więc tej związanej z udziałem Polski w misji stabilizacyjnej. Myślę, że nie wolno zapominać o dokonaniach naszych żolnierzy podczas tego rodzaju misji, a bicie "coinów" przez dowódców polowych, miast odznaczeń ustanowionych w kraju tego nie zastąpi (i wstyd myśleć, że muszą o to zadbać sami na miejscu). To wymaga zmiany.
 
     
Krzysztof Polak 
bywalec
Pułk 3-ci Piechoty



Wiek: 24
Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 170
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-04-21, 17:29   

Tu jesteśmy całkowicie zgodni :D

Niezależnie jednak od tego problem pozostaje; czy wypada (bo sprawy formalne da się prawie ZAWSZE jakoś załatwić, moim zdaniem rozszerzenie ewentualnej mozliwości przyznawania VM jest kwestią głównie moralną) rozszerzać ustaloną przez długą już, jak na polskie warunki, tradycję, statut "listę" okoliczności, w których mozna przyznawać VM.
Osobiscie uważam, ze nie. VM, KW i KZ ze swej tradycji są odznaczeniami wojennymi. Mimo wszelkich zagrozeń związanych z prowadzonymi w dzisiejszym świecie operacjami o char. policyjnym, nateżenie i skala zagrożeń nie odpowiadają, nawet przyjmowanej dziś za jedyną możliwą wojnę o charakterze lokalnym, tejże skali w czasie normalnego konfliktu. Podam przykład, może nieco przewrotny, na temat policji;
W czasie wojny Policja, jako formacja mundurowa, zbrojna, podległa władzom wojskowym, moze otrzymywać VM i miało to, o ile wiem, kilkukrotnie miejsce choćby w 1939 roku (nie mówię tu o żandarmerii wojskowej). Natomiast w przypadku nawet niezwykle niebezpiecznych akcji nikt o czymś takim nie myśli, choć okazji kilka by się znalazło (mam na myśli np. utajnione akcje sił antyterrorystycznych, czy kilka "walk" drogówki, zwykłych "krawężników", w których funkcjonariusze wykazali sie odwagą godną wojskowych - co więcej, były to sytuacje walki ogniowej, zatem zbrojnej, bliskiej "potyczkom" irackim czy afgańskim.)

Całkowicie zgadzam się, że fakt, iż żołnierze wykazujący się bezsprzecznym poświęceniem, odwagą, dyscypliną w takich akcjach nie moga być "skazani" na wyróżnianie za pomoca wykoncypowanej ad hoc blaszki, zrobionej (lub nie) z inicjatywy i dobrej woli tego czy innego oficera. To rzeczywiście sytuacja skandaliczna i, coby nie powiedziec o "mechanizacji" czy "profesjonalizacji" armii, źle wpływająca na espirit de corps i morale sił zbrojnych.
Rzecz w tym, że, i to jest moje stanowisko, taką nagrodą powinno byc nowe odznaczenie wojskowe, którego statut pozwalałby na szersze jego przyznawanie. Ewentualnie możnaby odświerzyć stare, a zapomniane/zarzucone odznaczenia, np. z lat międzywojnia, kiedy istniało kilka różnych medali, które nie pojawiły się po wojnie. Odpowiednie podniesienie rangi takiego odznaczenia (niezależnie odnowionego czy zupełnie nowego) jest także rzeczą podstawową.
Biorąc pod uwage, że zasób polskich odznaczen wojskowych o charakterze "polowym", za dzielność, odwagę, wybitne zasługi itp. jest an tyle skromny, że nowe odznaczenie nie musiałoby byc uznane za "kość rzuconą na odczepnego", wyjście takie wydaje mi się najlepsze. Przy okazji ten i ów byliby sobie podreperowali reputację taką fetą/uroczystością erekcji nowego odznaczenia...

Sorrki za taki "mentorski ton', ale chciałem, coby wszystko było "jasniutkie jak słoneczko" :mrgreen:
  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
 
   






Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB Assistant
Template created by Qbs.
Template theme based on Unofficial modifications.
Strona wygenerowana w 0,53 sekundy. Zapytań do SQL: 14