Hipolit Bartłomiej Szypowski
Urodził się 1789 r. w Brachonicach powiat Zgierski, przeszedł kampanię
napoleońską, został odznaczony medalem Świętej Heleny. (ustanowionym przez
Napoleona w 1812 r.)
Zmarł w 1875 roku w Grankowiznie pow. Orłowski, pochowany na cmentarzu
w Orłowie.
Zachowała się tablica nagrobna z napisem „oficer byłych wojsk polskich”.
Wg przekazów rodzinnych był z Napoleonem na Elbie, na pamiątkę nosił złoty kolczyk w prawym uchu, co jest uwidocznione na portrecie .
Kazał się pochować na ścieżce, aby ludzie po nim chodzili,
był człowiekiem bardzo skromnym.
Córka Ambrożego Skarżyńskiego-Eleonora wyszła za mąż za syna Hipolota Szypowskiego-Narcyza.
Podczas pierwszej wojny polskiej, Napoleon mocą dekretu podpisanego 9 kwietnia 1807. w Kamieńcu Suskim (Finckenstein) nakazał organizację I Régiment de cheveau-légers (Polonais) de la Garde Impériale:
Cytat:
W obozie naszym cesarskim w Finkenstein dnia 6 kwietnia 1807 roku Napoleon, cesarz Francuzów i król włoski, postanowiliśmy i stanowimy co następuje:
Art. 1-y. Utworzony będzie pułk Lekko-konny polski gwardyi.
Art. 2-gi. Pułk ten składać się będzie z czterech szwadronów, każdy o dwuch kompanijach.
Art. 3-ci. Każda kompanija składać się będzie z jednego kapitana, dwóch poruczników 1-ej klasy, dwuch poruczników 2-ej klasy, jednego wachmistrza – szefa, sześciu wachmistrzów, jednego furjera, dziesięciu brygadjerów, dziewięćdziesiąt siedmiu szwoleżerów, trzech trębaczy, dwuch kowali.
Art. 4-ty. Sztab pułku będzie złożony: z jednego pułkownika dowódcy, dwuch majorów francuzów wziętych z gwardyi, czterech szefów szwadronu, jednego kwatermistrza podskarbiego, jednego kapitana instruktora wziętego z gwardyi, dwuch adjutantów majorów wziętych z gwardyi, czterech podadjutantów majorów wziętych z pomiędzy Polaków, co służyli w legjonach we Francyi, jednego podchorążego, z czterech oficerów zdrowia, z których dwuch 1-ej klasy, a dwuch 2-ej lub 3-ej klasy, jednego podinstruktora w randze wachmistrza – szefa, jednego artysty konowała, dwuch pomocników artystów konowałów, jednego sztabs – trębacza, dwuch trębaczy brygadierów, jednego majstra krawca, jednego majstra rajtużnika, jednego majstra szewca, jednego puszkarza, jednego siodlarza, jednego płatnerza, dwuch kowali.
Art. 5-ty. Żeby być przyjętym do korpusu szwoleżerów, trzeba być właścicielem lub synem właściciela, nie mieć mniej niż 18-tu, a nie więcej nad 40-stu lat wieku i opatrzyć się własnym kosztem w konia, mundur, w rzęd i rynsztunek kompletny, stosownie do wydanego wzoru; co się zaś tyczy osób, któreby nie były w stanie sprawić sobie zaraz konia, munduru, rzędu i rynsztunku, tym dana będzie zaliczka. Koń będzie mieć miary 4 stóp i 9 cali najwięcej, a 4 stóp i 6 cali najmniej.
Art. 6-ty. Szwoleżerowie gwardyi polskiej będą mieli tę samą pracę co strzelcy konni gwardyi. Pobierać będą żywność, furaże i będą mieć massy, stosownie do taryfy oznaczonej przez pułkownika generalnego, dowódcę całej jazdy gwardyi.
Art. 7-my. Koszt pierwszego ekwipowania, jaki będzie zaliczony przez Radę administracyjną tym, coby nie mieli dostatecznych funduszów własnych, potrącany będzie aż do umorzenia żołdu, licząc po 15 soldów dziennie.
Art. 8-my. Rada administracyjna, rachunkowość, rejestra, urządzone będą w taki sam sposób jak w innych pułkach gwardyi konnej.
Art. 9-ty. Osoby, chcące się zaciągnąć do szwoleżerów gwardyi, mają się przedstawić bezzwłocznie księciu Poniatowskiemu, dyrektorowi wydziału wojny, przed którym usprawiedliwiają się z przymiotów i warunków wymaganych w artykule 5-ym. Następnie przedstawiają się majorowi wyznaczonemu do organizacji pułku, który zrobiwszy ich przegląd, wcieli takowych do pułku i zapisze w kontrolę ich wiek, rysopis, kraj, z którego są rodem, nazwisko ojca i matki. Kontrola ta podaną nam będzie do naszego podpisu.
Art. 10-ty. Nasz major generalny, minister wojny, ma sobie poleconem wykonanie tego naszego dekretu.
Obóz cesarski ulokowany był w jednej z najpiękniejszych, o ile nie najpiękniejszej rezydencji ówczesnych Prus Wschodnich:
Jeszcze sześć lat temu wydawało się, że pałac ten jakkolwiek spalony przez Sowietów w 1945 roku ma szanse na zatrzymanie dalszego upadku i być może stopniową odbudowę (patrz: http://napoleon.gery.pl/osen/finkenstein.php ). Niestety ponownie zarasta i każdego lata ubywa jakaś jego część. Zresztą zobaczcie sami. Szerzej o tym i innych zabytkach na szlaku kampanii 1807 już wkrótce.
Pozdrawiam!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Szanowni Państwo!
Niezależnie od ram czasowych stowarzyszenia czuję się zobowiązany przypomnieć, że kpt Daniel Ambroziński, który poległ w Afganistanie, służył w 1 Dywizjonie Szwoleżerów z Leźnicy Wielkiej, który wchodzi w skład 25-ej Brygady Kawalerii Powietrznej. To skłania do refleksji.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Polecam uwadze zainteresowanych informację o pozostałościach somosierskiego pomnika w Niegolewie, zamieszczoną na stronie: http://www.niegolewo.info/ , a za zgodą kol. Nawrota zamieszczoną również u nas: Istniejące-nieistniejące.
Pozdrawiam!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Wysłany: 2009-11-30, 09:12 Odbudowa pomnika w Niegolewie
Dnia 19 listopada o godzinie 13:00 w Niegolewie odbyło się spotkanie przedstawicieli instytucji, osób i organizacji, które odpowiedziały na apel Arsenał - Stowarzyszenie regimentów i pułków polskich 1717-1831 w sprawie odbudowy pomnika somosierskiego w Niegolewie. Przedmiotem spotkania była wizja lokalna na miejscu, w którym pomnik ten znajdował się w przeszłości. Obecni wyrazili swoje poparcie dla idei odbudowy oraz omówili dostępne informacje na temat monumentu i koncepcje związane z jego odbudową, ze szczególnym uwzględnieniem uroczystego przeniesienia figury Matki Boskiej, w jej historyczne miejsce. Omówiono konieczne kroki. W pierwszym rzędzie obejmują one ocenę stanu prawnego nieruchomości, na której pomnik miałby stanąć, dalej ocenę prawna statusu samego pomnika, jak też kwerendę obejmującą dokumentację, ikonografię i zachowane elementy pomnika. Na zakończenie spotkania obecni zwiedzili niegolewski pałac, kaplicę i park. Krótki wycinek z blisko trzygodzinnych rozmów przedstawiamy niżej.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Wczoraj byłem w Chantilly. Wielkie Stajnie częściowo w konserwacji, w szczególności pomieszczenia przedstawiające historię kawalerii. Znikła też, z pewnością na czas konserwacji..., tablica informacyjna prezentująca historię obiektu, na której życzliwie wspomniano naszych szwoleżerów.
Ale nie dlatego piszę niniejszego posta. Otóż zapoznawszy się z programem na bieżący rok, coś gdzieś tam głęboko nieco mnie ukłuło... :
Wielkie Stajnie, będąc Muzeum Konia, oferują zwiedzającym kilka razy w tygodniu zachwycający "koński" spektakl o zmieniającej się co parę miesięcy tematyce. A najbliższy, którego reprezentacja zacznie się w kwietniu a skończy w październiku, zatytułowany Un Prince Russe a Chantilly, nawiązując do pobytu tamże w 1782 roku księcia Pawła - przyszłego cara, przestawi jeździeckie tradycje Rosji...
No cóż, nie powiem, że marzyłby mi się kiedyś taki spektakl ze szwoleżerami w roli głównej, to może nie najlepszy pomysł... ale póki co... tablicy upamiętniającej ich pobyt, o której mówiło się na okoliczność somosierskiej rocznicy, jak nie ma, tak nie ma...
Nie to, żebym się czepiał, uchowaj Bóg! To tylko tak gwoli przypomnienia...
Wiek: 45 Dołączył: 14 Mar 2009 Posty: 108 Skąd: Neumark
Wysłany: 2011-03-15, 07:26
No cóż, to jest dokładnie przedstawiona z francuskiej optyki proporcja między Rosją a Polską.
Ostatnio byłem dwa lata temu w Chantilly, przyznam jednak że o wiele więcej jest w tej miejscowości wspomnień i pamiątek po ks. d'Enghien niż po szwoleżerach. Może patrzyłem tam gdzie nie trzeba, bo więcej czasu spędziłem w zamku.
Dobrze patrzyliście. Z przyjemnością mogę więc powiedzieć, że pracujemy nad umieszczeniem tam tablicy pamiątkowej, oraz zorganizowaniem pokazu kawalerii gwardii. Zainteresowanie przedsięwzięciem wyraziły już Ambasada RP w Paryżu, oraz le Souvenir napoléonien. Ustalamy teraz spotkanie z merem Chantilly. Mamy też wsparcie od kolegów z innych oddziałów kawalerii gwardii, w szczególności od Xème Escadron des Chasseurs à cheval de la Garde. Zależnie od dostępnych środków tablica ma być trzyjęzyczna: francusko-polsko-angielska, lub jedno czy dwujęzyczna.
Proponowany zapis (z tym, że jest to wczesna wersja, która jest przedmiotem konsultacji, również językowych ):
CETTE PLAQUE EST DEDIEE A LA MEMOIRE
DES OFFICIERS ET DES SOLDATS DU
1ER I RÉGIMENT DE CHEVEAU-LÉGERS (POLONAIS) DE LA GARDE IMPÉRIALE
QUI A LOYALEMENT ET HEROIQUMENT SOUTENU L'EMPEREUR NAPOLEON
DE 1807 À 1815 ET DONT LE ÉTAT - MAJOR SITUE À CHANTILY,
SOUS LE COMMANDEMENT DU COLONEL COMTE VINCENT KRASINSKI AU COURS DE CETTE TEMPS.
Nad całością pracują szwoleżerowie z Polski, Anglii i Francji, więc mamy nadzieję, że uda się ten pomysł wcielić w życie.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Bardzo się cieszę! Tuszę, że informacja o wydarzeniu pojawi się na stronach Arsenału odpowiednio wcześniej...
Śladów pobytu Polaków z tamtych czasów spotyka się niewiele... Na cmentarzu Bourillon kilka polskich grobów, których zdjęcia załączam, w tym generała Kazimierza Małachowskiego. Pozostali to : Wincenty Chełmicki i pułkownik Konstanty Borowy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum