Panowie- jesli mogę wtrącić kilka uwag. Kiedyś sztandary były najczęściej malowane, lub aplikowano na nich godła , czyli naszywano. Były oczywiście i haftowane. Różnica cen pomiędzy malowanymi i haftowanymi sztandarami była znaczna. Dlatego częściej decydowano się na malowane. A co do haftu na jedwabiu, to faktycznie nieco delikatniejsza robota ale i tak materiał musiał mieć kanwe, czyli musiał być podszyty płótnem.
W Księstwie pierwsze orły zostały rozdane 3 maja 1807 , wtedy to swoje znaki otrzymali żołnierze należący do; 1 bat. 1pułku piechoty i 1 bat, 2 pułku piechoty oraz 2 bat, 4 pułku piechoty . Kilka pułków otrzymało swoje orły w 1808 i w następnych latach. W sumie w 4PPXW były dwa sztandary .
W jednej z bitew, pod Ocana w dniu 29 listopada 1809, w krytycznym momencie, gdy pod gradem kul armatnich zachwiały się szeregi Polaków i Francuzów, ks. Sułkowski, chwycił orła 2 batalionu 4 pułku i z okrzykiem : „Lepiej umrzeć, aniżeli dać zhańbić honor wojska polskiego” i „Kto Polak ten za mną !” ruszył na Hiszpańskie pozycje . Pułki z furią uderzyły na Hiszpanów i po krótkiej walce odebrały im wcześniej utracone pozycje, decydując tym samym o zwycięstwie Francuzów.*
W muzeum w Warszawie zachował się płat chorągwi z jedwabiu o wymiarach 42 x 51 cm. Na stronie karmazynowej haftowany jedwabiem białym, orzeł polski 28 x 31 cm. Jego korona, dziób, berło i jabłko oraz szpony haftowane srebrem. Pod orłem srebrem haftowany napis: 'Pułk 4'. Na stronie błękitnej haftowany srebrem taki sam orzeł i napis. Z boku haftowany srebrem małymi literami tekst o treści: 'Szyte ręką Zofii Potocki, Żony Pierwszego Pułkownika Regimentu'. Dokoła chorągwi frędzla srebrna. Andrzej Nieuważny w książce „My z Napoleonem” (s. 78) podaje że na chorągwi 4 pułku wyhaftowana była dewiza: „Gdy się chce bronić, nie innych ciemiężyć, hasło Polaka zginąć lub zwyciężyć”. Być może chodzi o drugą chorągiew, bo na zachowanej takiego napisu nie ma.
W każdym bądź razie oba orły z płatami powróciły w 1814 do kraju. Czytamy o tym w liście z 5 maja 1814 roku gen. Dąbrowskiego do płk Kosińskiego. W liście czytamy: 'Mam honor odesłać W. Pułkownikowi dziewięć orłów,…. Były to orły i płachty chorągwi następujących pułków: - dwa orły i dwa płaty chorągwi pułku 4 piechoty ….
Ten drugi to prawdopodobnie krakowski.
Remiku Zacny.
Jedwab do haftu był zupełnie inny niż jedwab "...do ubioru...". Była to materia tkana z surowej przędzy uzyskiwanej z kokonów jedwabników (najstarsze fragmenty europejskich haftów to opactwa we Włoszech i Saint Denis we Francji sięgają XII w. w Bizancjum znano to wcześniej). Według tego co widziałam na własne oczy w Manufacture des Gobelins w Paryżu taki sztandar z epoki napoleońskiej był wyszywany na jedwabiu dość sztywnym (Cny MARO - ów śliski materiał trochę mi "...trąci..." domieszką syntetyku) wyglądającym tak - nie wiem czy opiszę to dobrze - jak gdyby miał fale (i dlatego się mienił) albo liście (taki "...liściasty..." wisi w Musee d'Armee i to całkiem nisko). Taki gatunek jedwabiu nosił nazwę "...bouret..." (po polsku "...bureta...) i miał charakterystyczne, ułatwiające szycie złotem supełki. Na duże proporce używano - to nie pomyłka, takie "...materie..." znał Lewant - specjalnego jedwabiu, gdzie co któraś nitka osnowy była z włókna pokrzywowego lub bawełnianego.
...a skąd to wie medyk. Otóż - chirurdzy musieli świetnie znać nici do szycia ran (jak pisze Rafał Czerwiakowski) "...do haftu..." i rodzaje materiałów na opatrunki, znów to nie przesada na "...kitajce..." (najtańszym jedwabiu z odpadów przędzy) przygotowywano odpowiednik ceraty, tudzież robiono "...lipkie..." plastry.
Muszę sprawdzić czy gdzieś nie mam w domu kawałka takiego właśnie jedwabiu to z przyjemnością zademonstruję.
Drogi Horche.
Atłas był również dwóch rodzajów - jedwabny i bawełniany: ten praktycznie nie do zdarcia (mam serwetkę z początków XIX wieku, piorę, używam i nic się z nią nie dzieje). Na bawełnianym najprawdopodobniej była wyszywana większa część feretronów i baldachimów co pamiętam z Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu i skarbca na Jasnej Górze w Częstochowie - najstarsze to XVIII wiek.
Pozdrowienia
Wiek: 47 Dołączył: 02 Lut 2007 Posty: 172 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-28, 21:35
Nie tylko Nieuwazny ale i Gembarzewski pisal o sztandarze P4PXW z wyhaftowanym mottem: "Gdy sie chce bronic, nie innych ciemiezyc, haslo Polaka zginac lub zwyciezyc". I jest to wlasnie sztandar ze zbiorow krakowskich. Przez muzealnikow jednoznacznie powiazany z okresem insurekcji kosciuszkowskiej lub wojny 1792 roku.
Ciekawostka, ze ten "płat" jest jednostronny (ku zdumieniu samych muzealnikow) Sprawa okazala sie w trakcie wyjmowania go z gabloty w celu wykonania dokladnej repliki na nasze potrzeby. W tej gablocie spedzil z gora 100 lat..
Tak czy siak historycy od Czartoryskich uwazaja, ze to jest wlasnie sztandar opisany przez Gembarzewskiego, ktory zostal niejako przejety tradycją przez P4PXW po Regimencie IV z czasow schylku Rzeczypospolitej.
Oba sztandary sa haftowane.
Wiek: 47 Dołączył: 02 Lut 2007 Posty: 172 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-29, 13:19
Ten sztandar zostal odtworzony na prosbe naszych chlopakow z Polic i tam jest przechowywany. Masz blisko..
Zdjecie mozna zobaczyc w Galerii na naszej stronie w dziale Uroczystosci (2010) w temacie "Police 3 maja - poswiecenie sztandaru"
Widziałem kopię ale mi chodzi o zdjęcie oryginału. Ten Policki nie jest do końca zgodny. A co do zdjecia, to owszem jest i to ładne ale sztandar jest ledwo widoczny.
pozdrawiam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum