W rozwinięciu rozmowy w wątku Żywa historia czy przebierańcy? zastanawiam się, czy nie warto wrócić do próby uporządkowania przedsięwzięć rekonstrukcyjnych. Krąg organizatorów się ustala. Przybywa też zorganizowanych jednostek (t.zn. działających w oparciu o określoną strukturę). Myślę, że to dobry moment, by spróbować najpierw ustalić, a potem przedstawić pogląd środowiska na temat tego jak przedsięwzięcia rekonstrukcyjne winny wyglądać. Holendrzy przyjęli np. następujący podział:
- ćwiczenia,
- biwak,
- bitwa,
- pokaz.
oraz następujące kategorie:
Cytat:
A -status : An event which ought to be attended by all NAN members, or is organized/hosted by the NAN.
B-status : An important event. All NAN member groups are encouraged to attend.
C-status : A member-suggested venue. The NAN is not always aware of the precise contents of these venues, and is not in any way responsible for the contents of these events.
Oczywiście, starając się to uporządkować, możemy starając się zbliżyć do ideału, od niego oddalić. Myślę jednak, że nic nie robienie, raczej nam nie pomoże. Wystarczy przejrzeć wypowiedzi po Olszynce by dostrzec, że przemiana bitwy w imprezę ciąży.
Pozdrawiam!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Wiek: 52 Dołączyła: 12 Maj 2006 Posty: 239 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-27, 10:43
Rzecz mi znana z Francji. Tam jeszcze dochodzi coś określane na naszym gruncie "...hard..." czyli pełna rekonstrukcja np. trzy dni na określonym zamkniętym terenie praktycznie bez łaczności z zewnątrz, połączone z kontrolą wchodzących uczestników żeby nie było owego "...mroku...". Wszystko jest "...z epoki..." umundurowanie, broń, ale i to co na - o ile jest czas - talerzu czy w kociołku, ze starannym podziałem na oficerów i żołnierzy.
Pomysł bardzo mądry i popieram go, gdyż pozwala podnieść poziom ogólny, dobrze imadrze przygotowany pokaz ma bezdyskusyjne walory edukacji żywej, utrzymanej w nurcie zblizonym do archeologii doświadczalnej. Praktyczna odpowiedź na pytanie "...jak było...".
Moja "...działeczka..." czyli medyka, na takich pokazach wychodzi duzo lepiej i bardziej naturalistycznie.
Pozdrowienia
Jeśli chodzi o podział to najlepiej by było gdyby organizatorzy brali więcej odpowiedzialności za słowa; nazywanie niektórych przedsięwzięć "rekonstrukcją" jest nadużyciem i tyle. Dużo uczciwsze byłoby określenie, właśnie pokaz, prezentacja czy inscenizacja. Biorąc pod uwagę nasze skromne ( jak by na to nie patrzeć ) możliwości, śmieszy mnie również określenie "rekonstrukcja bitwy". kiedy nikt nawet nie próbuje zrekonstruować tej bitwy , bo i jak ?? Hm, Napoleon mając do dyspozycji kilka pułków odtworzył pod Lutynią tylko pruski manewr oskrzydlający. A my upieramy się żeby godzinne manewrowanie po polu, z kilkoma efektami dźwiękowymi nazywać "bitwą" ??
Co do kategoryzacji : przedstawiony podział ma sens , kiedy dorobimy się wspólnej dla całego ruchu reprezentacji która w oparciu o planowany kalendarz imprez tak krajowych jak zagranicznych będzie przydzielała "literki". Celowo nie używam słowa stowarzyszenie czy związek, bo to sugerowało by jakąś strukturę formalną. Ale warto by spotkać się przy jakiejś okazji i wypracować wspólny kalendarz, ustalić priorytety i dokonać kategoryzacji. Mam przeczucie że to się nie uda ale można spróbować.
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 922
Wysłany: 2007-02-27, 12:12
harry napisał/a:
Co do kategoryzacji : przedstawiony podział ma sens , kiedy dorobimy się wspólnej dla całego ruchu reprezentacji która w oparciu o planowany kalendarz imprez tak krajowych jak zagranicznych będzie przydzielała "literki".
Są dwa stowarzyszenia: Artylerii Dawnej zarejestrowane w grudniu ub.r. i nasze zarejestrowane we wrześniu 2005. Razem zrzeszają grubo ponad setkę osób. Niekiedy zresztą tych samych Jak wieść gminna niesie czwórka również zdecydowała iść w tym kierunku.
Przy liczebności naszego środowiska (tj. miłośników okresu 1717-1831) szacowanej na 250 (zachowawczo) - 400 osób (optymistycznie), zaczyna to być zupełnie konkretna reprezentacja. Nie ma więc przyczyn by całość odkładać w nieskończoność. Możemy zacząć pracę, a potem (lub równolegle) szukać wspólnego mianownika. Wspólnej dla całego ruchu reprezentacji, obawiam się, że nie będzie jeszcze długo. Smutnym faktem pozostaje, że współpraca lub jej brak zawiązuje się bądź przepada nie wokół linii merytorycznych lecz osobistych sympatii i antypatii. Próba porządkowania w zamyśle jest próbą merytorycznego ustalenia jakie kryteria, jaki mają dawać wynik. Po to byśmy wiedzieli w co się pakujemy, a organizatorzy wiedzieli jaki jest standard, którego należy się trzymać, aby pewne kryterium osiągnąć. Z umownością naszych przedsięwzięć, na którą wskazujesz, oczywiście się zgadzam. Taka jednak natura rekonstrukcji, że nie skupia kilkudziesięciotysięcznych mas wojska, tylko mniejsze lub większe grupy cywilnych pasjonatów w mundurach z epoki. Terminu "rekonstrukcja" używam jednak nieprzypadkowo. Zakłada on zmierzanie do wierności historycznej. Np. spełnianie wymogów, czy osiąganie umiejętności, o których pisze niepij (w różnych miejscach, a ostatnio w wątku Na co nam dowódcy?). Różniąc się z nim w niektórych sprawach, powoli przekonuję się jednak, że stawianie na regulaminowe umiejętności jako zasadniczy punkt odniesienia jest na każdym szczeblu naszej zabawy głęboko uzasadnione. "To że kolumna (...) nie potrafi wykonać żadnego manewru to nie jest przypadek."
Termin "impreza" ma odmienne znaczenie i nie niesie ze sobą takiego jak rekonstrukcja zobowiązania. Impreza może łączyć w sobie wiele elementów, lub też składać się wyłącznie z takich, które rekonstrukcją nie są. Kondycji rekonstrukcji i samej idei myślę, że jednak bliżej w Żywa historia czy przebierańcy? Tu, za pozwoleniem koleżanek i kolegów, chciałbym zmierzać ku określeniu tego o czym we wstępie. Oczywiście, czy to będą kryteria takie jak NAN, czy inne jest do dyskusji, ale od czegoś warto ją zacząć.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 137 Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2007-02-28, 15:25
Co do "literek": podział bardzo rozsądny, ale nadawać je powinni sami organizatorzy. No, może z czasem jakiś Komitet Porozumienia Między Grupami (w skrócie KPMG). Bo oczywiście organizator będzie "śrubował" sobie kategorię.
Ale jeśli będzie jasne co nas czeka na miejscu, to naturalnie wytworzy się podział na imprezy (rekonstruktorów) A-klasy, B itd. Z pożytkiem dla wszystkich.
_________________ Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
Grupy mogłyby we własnym interesie uzależniać swój akces do imprezy od określenia przez organizatora jej charakteru wg proponowanego przez nas 'klucza' - najlepiej chyba posłuzyć się juz istniejącym i funkcjonujacym w świecie rekonstrukcji poza Polską.
Może z czasem rzecz by się upowszechniła jako pozyteczna dla wszystkich praktyka.
To bez sensu.
Kto miałby przydzielać literki?
Organizatorzy zawsze będą zawyżać poziom.
Porozumienie grup? ...nie ma szans z powodu róznych oczekiwań. Dla jednych priorytet to blisko, kolorowo i wysoki żołd, dla drugich chłodno, głodno, ale historycznie.
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 922
Wysłany: 2007-02-28, 20:07
Remi daj szanse pomysłowi zanim go pogrzebiesz. Przydzielanie literek itp. to dopiero efekt ustalenia kryteriów. Na razie same kryteria nie są ustalone. Sięgnijmy po dobre wzory. Może któregoś dnia pozwoli nam się to znaleźć bliżej Jeny niż Olszynki. Czy to jest potrzebne? Podam przykład praktyczny: niektórzy z organizatorów czytują nasze fora by dowiedzieć się jak się przygotowuje przedsięwzięcia rekonstrukcyjne. Czego oczekują uczestnicy, co jest zwyczajem, a co tylko się zdarza. Jeśli będziemy mogli wskazać, że przy przedsięwzięciu (dajmy na to) klasy A, muszą być jednostki z danego okresu, reprezentujące strony, które rzeczywiście w przedstawianym zdarzeniu brały udział. Mamy punkt. Jeśli wskażemy, że obóz winien być wydzielony, a gapie nie powinni sie po nim wałęsać bez kontroli mamy drugi. Jak bywa: sam wiesz. W moim odczuciu coraz gorzej. Ostatnio strzelania mogliśmy sobie posłuchać z głośników, samemu pokrzyczeć PIF PAF i popatrzeć na eksplodujące kretowiska, tudzież jak orkiestra okłada się z wojskiem w papachach kkesami. Prośba więc: ustalmy czego tak naprawdę oczekujemy po rekonstrukcji. Potem zastanowimy sie kto ma przydzielać literki. Na razie to bezprzedmiotowe. Dałem przykład NAN. Dajcie inne. Osobiście podzielam pogląd Pawła, że nie ma co wywarzać otwartych drzwi i warto sięgnąć po sprawdzone wzory, tam gdzie one są. To, że gusta są różne wiadomo. Żadna klasyfikacja tego nie zmieni. Klasyfikacja nie służy zresztą wartościowaniu, lecz określeniu zawartości. Znając tę, każdy przyłoży własną miarę.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Ehhh...
Ja osobiście daję krzyżyk na drogę.
Nie da się ustalić kryteriów, póki te są tak różne w polskich grupach. Brak nam przeważająco liczebnie grupy rekonstruktorów o tych samych kryteriach. Wiadomo, w kupie siła. Ona byłaby wyznacznikiem. Tak jest na zachodzie.
Jak historia pokazała organizatorzy mają w d...e nasze forumowe wywody. Liczą się wybory, przedstawienie dla gawiedzi, itp. Wystarczy że sypną miedzią, a najemnicy i tak się zlecą z całej Europy. Głównie wschodniej.
A gdyby tak zacząć szeroko stosować klasyfikację polskich i zagranicznych imprez wg wzorca np NAN (chyba był już prezentowany na poniatowski.org) oraz uzywać tego wszędzie - moze przyjmie się jak nieszczęsne GRH ? Poza tym trzeba piętnować nadużywanie określenia 'rekonstrukcja' w odniesieniu do każdej mniej lub bardziej udanej inscenizacji czy patriotycznej manifestacji z udziałem czynników. Jest nieporozumieniem i manipulacją np. prowadzenie przeglądu zrekonstruowanych (nakładem naszej pracy i pieniędzy) oddziałów przez miejscowych polityków i jeżeli nie zaczniemy przynajmniej nazywać imprez zgodnie z ich charakterem, będziemy coraz gorzej lub co najmniej zupełnie mylnie odbierani przez ogół i sami zaliczani do kategorii całkowicie nam obcych.
Osobiście czarno to widzę.
Po pierwsze nie istnieje terminologia. Próba stworzenia tekiej (np. przez osobę spoza ruchu - vide ostatnie "Do Broni !") , niczego nie klaruje - wręcz przeciwnie. Poza tym nawet gdybyśmy zaszeregowali grupy (połowa i tak by się obraziła) to przy nazywaniu imprez prawdopodobnie dochodziło by do nadużyć (Jena 2006 - inaczej się zapowiadała !). Niemniej byłoby miło wiedzieć czego się spodziewać.
Niemniej byłoby miło wiedzieć czego się spodziewać.
Nie przesadzajmy. Jesteśmy już duzi i mniej więcej wiemy czego się należy spodziewać. Tym niemniej niespodzianki się zdarzają. Czasami mile czasami nie.
Zacytowany wyżej podział NAN - u opiera się na swoistej rekomendacji wydarzenia. Mamy kategorię A - to wydarzenie monitorujemy lub sami je organizujemy , oraz C - nie ponosimy odpowiedzialności za to co się tam będzie działo. Nie miałbym nic przeciwko temu aby jakieś stowarzyszenie w Polsce (np. Arsenał ) udzielało podobnej rekomendacji. Oczywiście czy zgodzimy się z tą oceną czy nie to już zupełnie inna sprawa, ale jest to jakiś punkt zaczepienia. Zupełnie jasnym jest że jeśli taka rekomendacja będzie udzielna w oparciu o jasne i przejrzyste ( merytoryczne) kryteria będzie łatwiej się z nią zgodzić. Taka kategoryzacja nie może być wykonywana przez samych organizatorów. Oprócz wydarzeń organizowanych przez miłośników epoki, mamy cały szereg imprez związanych z inicjatywami poszczególnych władz, które bardziej związane są z promocją niż rekonstrukcją i jak słusznie zauważył Remik wtedy nasze uwagi nie mają najmniejszego znaczenia. Ważne żeby było wesoło i żeby było się czym pochwalić.
Cytat:
Osobiście czarno to widzę.
Ja też Przejrzałem właśnie listę wydarzeń które rekomendowaliśmy dla członków naszego stowarzyszenia i szczerze mówiąc nie zawsze mam pełną świadomość jakich kryteriów użyliśmy. Ba, pewien jestem że czasami były to przesłanki zupełnie niemerytoryczne.
Metoda punktowa proponowana przez Marcina ma sporo zalet, o ile poszczególnym warunkom przyporządkujemy odpowiednią wagę. Dla przykładu o ile za wydzielony obóz dałbym jeden punkt, to za zorganizowanie jasnego i sprawnego systemu wart dałbym już trzy, bo to akurat tworzy właściwy klimat, którego oczekiwałbym od organizatorów. Jeśli stworzymy taki katalog kryteriów, to okaże się że wydarzenie może "zdobyć " maksymalnie 20 punktów. Potem możemy sobie poprzydzielać literki np. 15-20 punktów wydarzenie klasy A.
Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 137 Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2007-03-01, 11:59
Wiecie jak się robi wynalazki?
Wszyscy wiedzą że "to się nie da zrobić".
Przychodzi facet, który o tym nie wie i nagle się okazuje że jednak można!
Zanim coś z marszu skrytykujemy i sobie odpuścimy, najpierw się może zastanówmy po co? a potem jak? to zrobić.
Sądzę, że najpierw należy określić w miarą obiektywne kryteria oceny. Potem zobaczyć, co proponują organizatorzy. Po policzeniu punktów - nadajemy literkę.
A kto ma to robić?
Przede wszystkim osoby współorganizujące z naszej strony (do takich ludzi jak Horche czy Ziółkowski mam w tej sprawie zaufanie). Weryfikacja - to zadanie choćby tego forum. Jeśli np. nie będzie zagwarantowanego zamkniętego dla publiczności obozu to impreza nie będzie dla nas na "A", choćby jej "ojcowie" zamówili reklamę w TV.
_________________ Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
Musielibyśmy więc ustalić kryteria tej oceny
1. Termin (czy rocznica, czy teżnie, czy miejsce bitwy, czy niekoniecznie)
2. Typ bitwy, inscenizacji, rekonstrukcji (wcześniej zaplanowany, lub nie, czas potyczki)
3. Obóz (zamknięty t/n, warty t/n, namioty tylko historyczne t/n)
4. Oddziały biorące udział (te, ktore historycznie brały udział w bitwie t/n, jakość oddziałów przebrani harcerze czy supergrupy )
5. Czas imprezy
6. ?
Każdy punkt musiałby być odpowiednio punktowany (skala do opracowania) ilość punktów można by rozwijać w nieskończoność.
I teraz najważniejsze - sam nie potrafiłbym określić żadnej imprezy na której byłem wg tych kryteriów, nie mówiąc już o imprezach dopiero planowanych.
Pozdrawiam
Kierunek chyba dobry.
Termin - punktowanie ma sens tylko w przypadku rekonstrukcji bitwy, pozostałe przedsięwzięcia można śmiało oddzielić od magicznej Daty. Porządne manewry klasy A można zrobić gdziekolwiek i kiedykolwiek, podobnie z biwakiem albo pokazem.
Miejsce - bliskie prawdy historycznej ale też bez przesady, biwakowanie pod linią wysokiego napięcia i na skraju autostrady nie dodaje uroku. O ile to by było autentyczne pole bitwy bez nowoczesności w zasięgu wzroku to 5 punktów
Oddziały biorące udział: tu najszybciej możemy się pokłócić ,ale chyba wszyscy się zgodzą że obecność "pozorantów" albo "miejscowej ludności w strojach ludowych" znacznie obniża rangę przedsięwzięcia.
A jak potraktować pirotechnikę ? Punkt za czy przeciwko ? Duża ilość efektów piro sprawia że wydarzenie jest efektowne, ale czy zgodne z zasadami rekonstrukcji ?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum