Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
My z Napoleonem?
Michał Majewski 
bywalec
Michał Majewski



Wiek: 36
Dołączył: 12 Cze 2008
Posty: 98
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-01, 03:34   

Darek napisał/a:
a nie chłop pańszyźniany, któremu było wszystko jedno komu i w jakim mundurze będzie służył, bo to dla niego było jedno zło.


Ooo tu się nie zgodzę. Dla chłopów walczących w obronie konstytucji i w XW chyba jednak było jasne, że KOnstytucja 3 maja daje im Prawa, a Konstytucja XW nawet większe. Jak przyszedł zabór rosyjski to sytuacja chłopa pogorszyła się diametralnie.. jest atka znamienna scena w popiołach, bodajrze w części piewszej, brat głównego bohatera i jego ordynans..

Zresztą przykład francuskiej armii rewolucyjnej jasno pokazuje, że czasem chłopi bili się świadomi i (i przynajmniej tak im się wydawało, że) wiedzą o co
_________________
Ab uno disce omnes. - Po tym jednym (przykładzie ich łajdactwa) sądź ich wszystkich. (Vergilius)
 
     
Darek 
bywalec



Wiek: 42
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 570
Skąd: z garnizonu
Wysłany: 2009-01-01, 04:48   

Cytat:
Dla chłopów walczących w obronie konstytucji i w XW chyba jednak było jasne, że KOnstytucja 3 maja daje im Prawa

Tak, ale to były jedynie jednostki. Większość myślała jedynie o podstawowych problemach życia.
 
     
Maria J. Turos 
bywalec


Wiek: 55
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 444
Wysłany: 2009-01-01, 19:04   

Michał Majewski napisał/a:

Służenie w innej armii kiedyś było zawodem.

Oj dziwny to był obowiązek dla mojego Monsieur Baldaufa, kiedy w zachowanych w Fort Vincennes spisach oficerów z 1814 przy nielicznych nazwiskach jest uwaga iż żołdu nie pobiera.
Przy Jego, Fryderyka Kitza i Ferdynanda Gulicza - jest. Czyli coś więcej.
...może bez wielkich słów ale COŚ co umyka jak zawsze, bo społeczność tworzą jednostki.
 
     
Koroniarz 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 1572
Wysłany: 2009-01-02, 00:46   

Darek napisał/a:
Tak, ale to były jedynie jednostki. Większość myślała jedynie o podstawowych problemach życia.

Okres od 1795 do 1815 to był czas przełomu. Ponieważ początek rozbiorów zbiega się z epoką napoleońską przestaje dziwić, że w pamięci zbiorowej 5 lat Księstwa Warszawskiego (licząc okres od roku 1807 do 1812), zajęło miejsce tak poczesne. Dr Czubaty wyrażał opinię, że to wówczas kształtowała się polska świadomość narodowa. Mam przemożne uczucie, że gdyby proces ten był ograniczony do jednego stanu, to Polacy nie przetrwaliby zaborów jako naród, a w powstaniach zabrakłoby ochotników. Z tych względów skłaniam się też ku stanowisku Michała, które pokrywa się z bliską mi tradycją. Fakt, że pamiętamy szlachtę, a nie "Ten tłum idący za lawetą, Nieświadom, co mu niesie los!" jest pochodną okoliczności, że w Polsce, inaczej niż w krajach, które weszły w rewolucję przemysłową wolne, to kultura szlachecka stanowiła wyróżnik względem zaborców (Austriacy byli katolikami, Moskale Słowianami, etc.), podczas gdy w Europie zachodniej to była raczej klasa średnia ze swoją obyczajowością, a różnicowanie względem sąsiadów odbywało się tam na nieco innej płaszczyźnie. Jan Nowak-Jeziorański w jednej ze swoich wypowiedzi stwierdził wręcz, że w Polsce pod zaborami przyjmowanie wartości związanych z kulturą szlachecką przez osoby awansujące społecznie było przez cały okres rozbiorów wyrazem solidarności narodowej. Coś w tym jest, nawet jeśliby rzecz pociągnąć dalej w czasie i przytoczyć jako przeciwwagę wypowiedź p. Bartoszewskiego, który twierdził, że dopiero Niemcy podczas drugiej wojny wykazali nawet najbardziej zakutym kmiotkom, że nie unikną bycia Polakami.

Pozdrawiam!
_________________
"Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
 
     
Maria J. Turos 
bywalec


Wiek: 55
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 444
Wysłany: 2009-01-02, 18:36   

Koroniarz napisał/a:
Mam przemożne uczucie, że gdyby proces ten był ograniczony do jednego stanu, to Polacy nie przetrwaliby zaborów jako naród, a w powstaniach zabrakłoby ochotników.
Pozdrawiam!

Mogę się pod tym tylko podpisać, gdyż awans społeczny często - gęsto krytykowany sprawiał, iż to właśnie [mówię o Śląsku, a więc terenach specjalnie nie szlacheckich] ci nie-szlachcice zdobywali wykształcenie, kultywowali mowę rodzinną, zwyczaje [tu druk "Postylli" nic nie szkodzi że luterańskiej w księgarni Korna - to moi przodkowie we Wrocławiu, tam też ukazywały sie podręczniki dwujęzyczne dla sztygarów kopalni, ale i pierwszy tomik Kasprowicza, bo mało kto pamięta iż pobierał nauki w Szkole Politechnicznej i nawet był dziarskim "...burszem..." jakiejś konfraterni od czegoś tam z hutnictwem, a w początkach XIX wieku podręcznik chirurgii Fijałkowskiego znany w Księstwie i przez długi czas, praktycznie do Esmarcha uważany za jeden z lepszych chirurgii wojennej w Niemczech, takiej "...na żywo...", tak można by mnożyć, bo to i biblioteka Karola Miarki i Szkół Domowych]. Szlachta - jako stan - jak by na to nie patrzeć jednak sama, bez tego "...oddolnego wsparcia..." niewiele by sama zdziałała.
A tak a propos: bardzo ciekawy jest tekst a la raport z 1863 roku w "Wiener Medzinische Woschenschrift" autorstwa polskiego chirurga w tymże Wiedniu pracującego, który na wieść o Powstaniu wyjeżdża do Galicji i prowadzi szpital tuż przy granicy [Zwierzyniec m. in.]. W swoim tekście dość szczegółowo pisze o pochodzeniu pacjentów: no i mamy tam pomocników drukarzy, uczniów, leśnika, pracownika "...drogi żelaznej..." i wielu jeszcze [nawet kleryk mu się trafił].
Aby w pełni potwierdzić Pana tezę Mości Panie Koroniarzu już zamówiłam rzeczoną pozycję i mam nadzieję lada dzień dostanę z Wiednia odpowiedź i wersję CD.
A tak a propos - myślę o żywych lekcjach historii jakimi mogły być dla dzieci robotników - kamieniarzy nagrobki powstające w warsztatach ich Ojców [te z Powązek]. Trudno, by taki szkrab nie pytał sie taty, co to jednego dnia kuł litery cyrylicą, a drugiego "...były sztabsmedyk w byłem woysku polskiem..." co to było za wojsko i co to była za Polska.
Stąd potem ten zryw chociażby w 20 - tym roku pod Warszawą. To się z "...powietrza..." nie wzięło.
Podobnie książki - właśnie [nie powiem gdzie bo mi wstyd za tych co to tam rzucili] znalazłam "Bibliotekę Romansów i Powieści". No i czytam - a co a "Nasza Olszyna" romansidło ale z podtekstem, bo ta "...olszyna..." to Olszynka Grochowska, ułan jest hoży, dzielnie walczy i walecznie umiera, a ona go kocha. To nie była literatura "...górnego..." lotu [cena jeszcze w kopiejkach i "...dazwoleno cenzuruju..." ot prosty romans i nawet się cenzor nie przyczepił].
Podobnie było z kolędami - a właśnie mamy ich czas.
Pozdrowienia jak zawsze
 
     
Maria J. Turos 
bywalec


Wiek: 55
Dołączyła: 12 Maj 2006
Posty: 444
Wysłany: 2009-01-06, 16:32   

...jeszcze a propos książek. Tuż po II Wojnie Światowej, w czasie gdy ponoć ukazywały się tylko "...tezy Biura Politycznego..." albo "Timur i jego drużyna" co było pozycją dla młodzieży najczęściej wznawianą - od Gebethnera poczynając, przepiękna jak na możliwości druku i papier edycja - a na "...cegiełce na Dom Partii..." kończąc.
Ano właśnie - "Bitwa pod Raszynem" Przyborowskiego.
Znów dodam śmieszny cytacik [totalnie zapomniałam Autora] "...i coś w tym jest - i jest, że niech ja skonam..."
Pozdrowienia
 
     
Hahn 
bywalec



Wiek: 45
Dołączył: 14 Mar 2009
Posty: 107
Skąd: Neumark
Wysłany: 2009-03-14, 00:58   

Michał Majewski napisał:
Cytat:
jest atka znamienna scena w popiołach, bodajrze w części piewszej, brat głównego bohatera i jego ordynans..


Tak, jest też inna, z dziedzicem Nardzewskim i komisarzem Hiblem. Taka zupełnie inna, jeżeli o wymowę chodzi. Ordynans starszego Olbromskiego był wolny, bo tak się jego panu podobało.
 
     
Prusak 
bywalec



Wiek: 34
Dołączył: 11 Sty 2006
Posty: 199
Skąd: Festung Danzig
Wysłany: 2010-03-18, 14:16   

co o tym powiecie;
http://www.flickr.com/pho...57617820486335/
_________________
Infanterie Regiment No 52,1 Westpreussische Infantrie Regiment,Freikorps von Krockow,Royal Marines Infantry.
 
     
Adam Zwoiński 
bywalec
10 Regiment Koronny



Wiek: 34
Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 175
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-04-09, 22:52   

Polski legionista w barwach rewolucyjnych :) ) Zakłądając, że jest to poprawny merytorycznie rysunek ( czyli detale są historyczne )
_________________
Piechota Regimentu Działyńskiego pod Maciejowicami twardo odpierała Moskali bagnetami
 
     
M.A.R.O. 
bywalec
P4PXW


Wiek: 47
Dołączył: 02 Lut 2007
Posty: 172
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-10, 18:21   

Ksztalt czapki wskazuje, ze rysowane to bylo nie przez polskiego rysownika. Na tych naszych "kwadratowych pudlach" wielu zagranicznych rysownikow poleglo z kretesem..
To na pewno jest legionista, ale jaki? Legia Wloska czy Naddunajska? Obie Legie na jakims etapie naszaly dokladnie takie barwy. Sporo takich rysunkow znajdziecie w ksiazce o Lansjerach Nadwislanskich, bo ksiazka jest nie tylko o kawalerii. Sa tam rysunki w konfederatkach usztywnianych i juz w czapach rogatych, sa podane barwy z roznych okresow i wiele innych ciekawostek.
 
     
Krzysztof Komaniecki
początkujący


Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 42
Wysłany: 2010-04-14, 10:33   

Jeśli można się podłączyć. To są akwarele Hoffmana i dotyczą legii naddunajskiej. Z tych rysunków korzystał B.Gembarzewski. A co do czapek to M.A.R.O. ma absolutnie rację, prawie wszyskie zebrane przeze mnie "obce " rysunki czapek są błędne na wszystkie mozliwe strony.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
 
   






Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpbb3 Assistant forum phpbb