Dziękuję, że mój "gniot" przypadł do gustu. Czy taki styl pisania o historii odpowiada?. Mam bowiem ochotę "ruszyć" szerzej temat medycyny i medyków wojskowych w czasach Księstwa Warszawskiego - tu moja wiedza współczesna plus dodatki z rekonstrukcji [rzecz prosta: historycy często piszą iż chirurdzy robili to co najprostsze - więc podam taki przykład, ktoryś z Kolegów - zupełnie współcześnie - oparzył się prochem wiadomo, że nawet najlepsze mydło śladów od razu nie zmyje i sama byłam "...w kropce..." jak to oparzenie wygląda]. A dodajmy, że to była jedna czy dwie salwy a nie cały dzień bitwy.
To są takie "...smaczki..." ale chyba warto spróbować. Obraz Grossa dostanie komentarz po moim powrocie z Paryża - i będzie to równiez coś w takim stylu jak o Raszynie - o ile mogę tak pisać.
Pozdrawiam
Maria J. Turos
Bożesz ty mój, toć tylko tak. Styl jest przejrzysty, zwięzły i wszystko w temacie, a nie zwykłe ‘lanie wody’.
Jestem pod wrażeniem.
Wracając do wątku, to na zamieszczonym rysunku od Val- de –Grace'a, przedstawiającym służbę medyczną,
to za nimi widać ambulans (?) z napisem Div D Ambulanse. Czy istniała może cała wyspecjalizowana dywizja (departament ?) ambulansów i czy dysponuje może Pani wyobrażeniami innych pojazdów ‘medycznych’?
Mam jeszcze jedno pytanko.
Czy cały system służby medycznej doby napoleońskiej powstał właśnie w tym czasie, czy może miał swe początki jeszcze w armii królewskiej. Czy wszystkie wozy transportowe uległy udoskonaleniom wynikłym z doświadczeń i zwiększonemu zapotrzebowaniu na takową pomoc, czy może pozostały takie same jak. Nurtuje mnie bowiem pewna myśl i spokoju dać nie może.
Skoro okazało by się, iż same wozy pozostały takie same jak wcześniejsze, to można by pokusić się o próbę ‘wpasowania’ ich i do armii I Rzeczypospolitej, podobnie jak artyleria francuska odcisnęła swe piętno na naszej.
hej.
Odpisuję "na żywo" bo za plecami mam bibliotekę owej wspaniałej szkoły medycznej Val - de - Grace. Po pierwsze dziękuję za komplementy o moim "gniocie" nie przypuszczałam, że to wzbudzi przychylną ocenę. Co do napisu. Były powołane specjalne kompanie transportowe [nie tylko Breidt] do ewakuacji rannych. J. D. Larrey wymusił by w każdym korpusie było ich przynajmniej kilka [oczywiście wiadomo o Marszałka Davout było 100%, zaś u Masseny - jak Bozia dała czyli wcale]. Furgony były dwóch rodzajów czterokołowe z czterokonnym zaprzęgiem, bardzo cięzkie i nieruchawe [w muzeum,które zwiedzałam wczoraj mają taki model, można sobie nawet usiąść na koźle] oraz mniejsze w formie normalnych wozów z płócienną budą [na tym płótnie barwy ciemnobrązowej - u Bieleckiego jest tu błąd - były wypisywane znaki gwardii czy korpusów].
Czy tak było za króla Ludwika - a po cóż szukać tak daleko, mamy wzory z I Rzeczpospolitej i po powrocie do Warszawy zaraz coś przygotuję chociazby z Czerwiakowskiego - ale nie tylko.
Generalnie cieszę się, że pomysł "...chwycił...".
Następny tekst będzie o Iławie Pruskiej, bo mam tu doskonałe źródła, zaś popołudniami nie chce mi się łazić po zatłoczonym Paryżu.
Pozdrowienia i podziękowania raz jeszcze
Maria J. Turos
[ Dodano: 2006-06-12, 16:20 ]
Dodaję, bo poszłam sprawdzić do sali muzealnej. Konkretnie ta rycina, która jest przedmiotem zainteresowania - wydana jako pocztówka - przedstawia przygotowania do wymarszu w 1806 roku czyli po Jenie do Polski. Jest to ambulans "...przypisany..." do V dywizji - niestety nic więcej nie ma, zaś wiadomo, że J. D. Larrey nie obsługiwał jeszcze wtedy Gwardii, czyli autor obrazeczka trochę sobie pododawał, acz stylowo.
Pozdrawiam
Odniesienia do malarstwa i literatury przemawiają chyba do większości z nas. I to dzięki nim niejedna osoba trafiła do ruchu rekonstrukcyjnego. Stanowią też ważny krok w całej naszej podróży w czasie, gdyż ta przecież do czytania regulaminów ograniczać się nie może. Trochę nie na temat, ale jak najbardziej a propos pozwolę sobie zauważyć, że pieśni i muzyki z tamtego okresu w powszechnej pamięci zachowało się niewiele. Przeglądając różne śpiewniki znajduje się głównie utwory polskie wcześniejsze, lub późniejsze. Szkoda, bo Mazurek Dąbrowskiego nie był jedyny, a do lektury sprzydałoby się czegoś posłuchać (zwłaszcza, że sam conradowski medyk ładnie miał przygrywać):
Joseph Conrad w "POJEDYNEK. OPOWIEŚĆ WOJSKOWA" napisał/a:
Cienie nocy opadały na mały piękny ogród i wzruszającą grupę, od której dochodziły go szepty niepokoju i współczucia, zmieszane ze słabymi dźwiękami o innym charakterze, jakby niezupełnie rozbudzony inwalida próbował kląć. Porucznik d'Hubert odszedł.
Przeszedł przez milczący dom i pogratulował sobie, że zmrok przysłoni przechodniom widok jego zakrwawionej ręki i podrapanej twarzy. Ale tej awantury nic nie potrafi przysłonić. Ponad wszystko obawiał się osławienia i śmieszności i z przykrością stwierdził, że skradał się przez boczne uliczki jak morderca. Smutne jego rozważania przerwały niebawem dźwięki fletu, płynące przez otwarte okno oświetlonego pokoju na piętrze schludnego domu. Ktoś grał z wytrawnym wirtuozostwem, a poprzez fioritures melodii słychać było regularne stukanie nogi wybijającej takt o podłogę.
Porucznik d'Hubert zawołał po nazwisku; było to nazwisko chirurga wojskowego, którego znał bardzo dobrze. Dźwięki fletu ustały, a muzyk, trzymając jeszcze w ręku instrument, ukazał się w oknie i spojrzał w ulicę.
- Kto tam? To ty, d'Hubert? Co cię tu sprowadza? Nie lubił, gdy mu przeszkadzano w porze, w której grywał na flecie. Był to człowiek, którego włosy posiwiały w niewdzięcznej służbie, jaką jest opatrywanie ran na polach bitew, gdzie inni zdobywają zaszczyty i sławę.
- Prosiłbym cię, abyś natychmiast poszedł do Feraud. Wiesz, porucznika Feraud? Mieszka, idąc stąd, przy drugiej z rzędu ulicy. Zaledwie parę kroków.
Co mu się stało?
Ranny.
- Jesteś tego pewny?
- Pewny? - krzyknął d'Hubert. - Przychodzę stamtąd.
- To śmieszne - powiedział postarzały chirurg .„Śmieszne" było jego ulubionym wyrażeniem, ale gdy je wymawiał, wyraz jego twarzy nigdy z tym nie harmonizował. Był to człowiek tępawy. - Chodź do mnie - dodał. - Będę za chwilę gotów.
- Dziękuję ci. Zaraz! Umyję sobie ręce u ciebie. Porucznik d'Hubert zastał chirurga, jak rozbiera swój flet i poszczególne części systematycznie układa w futerale. Chirurg odwrócił głowę.
- Woda tam, w kącie. Chcesz sobie ręce umyć?
- Tamowałem krwotok - rzekł porucznik d'Hubert. - Ale lepiej byś zrobił, gdybyś się pospieszył; upłynęło już więcej niż dziesięć minut.
Chirurg nie przyspieszył swych ruchów.
- Co takiego? Zabrakło bandaża? To śmieszne. Cały dzień pracowałem w szpitalu, ale ktoś mówił mi dziś rano, że ani go nie draśnięto.
- Zapewne nie ten sam pojedynek - mruknął niechętnie porucznik d'Hubert wycierając ręce w gruby ręcznik.
- Nie ten sam... Co? Inny? To musiałby być diabłem, żeby jednego dnia stawał dwa razy. - Chirurg spojrzał uważnie na porucznika d'Hubert. - Skąd ty masz taką podrapaną twarz? Obydwie strony i... symetrycznie. To śmieszne.
- Bardzo! - żachnął się porucznik d'Hubert. - Może ci się wyda również, że jego zranione ramię jest także śmieszne. Długi czas będziecie mieli obydwaj czym się bawić.
Doktor był zdumiony i zaskoczony szorstką goryczą słów porucznika d'Hubert. Razem wyszli z domu,, ale na ulicy postępowanie porucznika zdumiało go jeszcze bardziej.
- Nie pójdziesz ze mną? - zapytał.
- Nie - rzekł porucznik d'Hubert. - Sam znajdziesz jego dom. Drzwi frontowe będą prawdopodobnie otwarte.
- Dobrze. Gdzie jest jego pokój?
- Na parterze. Ale lepiej zrobisz, jeśli przejdziesz dom i zajrzysz wprost do ogrodu.
Ta zdumiewająca informacja skłoniła chirurga do wymuszenia z pominięciem dalszych rozhoworów. Porucznik d'Hubert wrócił na swą kwaterę żywiąc w sercu gorący i dokuczliwy gniew. Obawiał się plotek swych kolegów prawie tyleż, co gniewu swych przełożonych.
W każdym razie wyglądam kolejnego eseju z dużym zainteresowaniem. Czy w muzeum można robić zdjęcia i czy zdjęcia furgonu medycznego nie mogłaby ich Pani dołączyć do kolejnego artykułu?
Na "...dzień dobry..." w Val - de - Grace dostałam album "200 lat medycyny wojskowej" gdzie jest wszystko co dusza zamarzy. Jak na złość nie wzięłam"cyfrówki", ale to nic straconego, bo przyjeżdzam tu po raz kolejny w październiku i zamówię sobie całą dokumemntację fotograficzną i co bym jeszcze chciała. Codziennie w przerwie na kawę zwiedzam sobie jedną salę dość dokładnie i dostaję zawrotów głowy co tu mają.
Kolejny esej będzie dotyczył czegoś co nas szczególnie szokuje w opisie rzezi pod Iławą Pruską. Metody - niestety - selekcji rannych nie zmieniły się do dziś tylko, że albo ktoś jest historykiem, albo zajmuje się medycyną. Tu widzę iż to można pogodzić: kończę wykład z medycyny ratunkowej i idę to samo zobaczyć na obrazie Grossa tyle że w wersji sprzed 200 lat.
Co do gry na flecie. Ja aż tak dobrze nie gram, a historycznie - przypuszczam stosowano to jako formę psychoterapii - grali J.D. Larrey [śpiewał zresztą też i nie zawsze salonowe "kawałki"] i Jego przyjaciel Ribes. No cóż mogę spóbować będzie przyjemnie.
Polecam stronę www.napoleo1er.com gdzie są fotografie i dwa maleńkie filmiki [autorstwa jenego z wykładowców z Val - de - Grace B. Baldivii] - może by coś takiego i u nas np. w Pułtusku albo w Ciechanowie czy w Modlinie. Jestem gotowa i oczekuję propozycji.
Pozdrowienia z Paryża
Maria J. Turos
[ Dodano: 2006-06-14, 15:31 ]
Dodaję, zachowało się trochę francuskich melodyjek z tamtych czasów - można przecież założyć, że medyk studiował we Francji i zetknął się z takimi śpiewkami typu "O królu Arturze" czy "Winnica muszkieterów" [te akurat zapisał - a racze nagryzmolił - w swoim notatniku J. D. Larrey] i to akurat umiem grać. Czy to odpowiada. A tak a propos - bo wracam "na styk" gdzie składa się zgłoszenia do Pułtuska i czy "Arsenał" coś działa - może obmyśleć tu jakąś inscenizację.
Pozdrawiam raz jeszcze.
Nawiązując do wcześniejszej "muzycznej" wypowiedzi rozpocząłem na forum wątek Z pieśnią na ustach. Mam też pierwsze teksty od kolegów.
Maria J. Turos napisał/a:
A tak a propos - bo wracam "na styk" gdzie składa się zgłoszenia do Pułtuska i czy "Arsenał" coś działa - może obmyśleć tu jakąś inscenizację.
Co się tyczy Pułtuska, to współorganizatorami są: Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki, rosyjska Fundacja “Imperium Historii” oraz czeski “Projekt Austerlitz”. Zgłoszenia były zamykane jakoś półtora miesiąca temu. Z Austerlitz pamiętam, że Czesi byli przy ich przyjmowaniu bardzo skrupulatni. Jak będzie tym razem, trudno powiedzieć. Z oddziałów stowarzyszonych w Arsenale do Pułtuska wybiera się Legia Polsko-Włoska z Nysy oraz ochotnicy operujący w ramach Pułku 2 Piechoty Księstwa Warszawskiego. Pozwoli jednak Pani, że odwrócę pytanie: gdyby pomyśleć o sformowaniu szpitala polowego, to jaki Pani zdaniem winien mieć etat rekonstrukcyjny? Myślę, że jeśli nie na tę to którąś z kolejnych batalii możnaby pomyśleć o zorganizowaniu jednostki medycznej w ramach stowarzyszenia. Miałoby to w moim odczuciu same zalety: po pierwsze popularyzowałoby historię medycyny, po wtóre osób z przeszkoleniem medycznym (chociażby z zakresu pierwszej pomocy) nigdy za wiele, po trzecie tak ochotnicy jak i "ludzie luźni" chodzący za różnymi oddziałami mogliby pomyśleć o ukierunkowaniu w ten sposób swych działań. Osobiście będę do tego koleżanki ze stowarzyszenia i innych chętnych namawiać. Co do inscenizacji, to pomysł nader ciekawy. Jak by ją Pani widziała?
Ot aleś mi waćpan "...zabił ćwieka...". Siedzę sobie w Val - de - Grace odpoczywam po dniu wykładów i myślę. Francuzi mają Service de Sante de Grande Armee [znaków diakrytycznych w laptopie niestety nie mam] my możemy mieć Lazaret Generalny Księstwa Warszawskiego [coś takiego wspomina Zembrzuski w swojej pracy z 1919 roku o historii chirurgii wojennej - powstał przed tragiczną wyprawą na Moskwę, wcześniej to było tak jak napisałam w "gniocie"].Uważam, iż coś takiego może być, choć czy ja się nadaję na Lafontaine'a po prostu nie wiem. Może raczej Lazaret Legii [zawsze zapomnę numeracji - w każdym razie tej pod dowództwem Księcia Józefa Poniatowskiego - jeśli jest rekonstruowany II Pułk Piechoty i coś tam jeszcze]. Tytulaturę zostawiam do uzgodnienia. Jakoś "...chodzę..." za Legią Nadwiślańską, ale mogłaby to być formacja międzygrupowa, zresztą to sugerowałam inscenizując 3 - go Maja przysięgę no i tak "wykorzystano" mnie w Raszynie. Nawer ktoś sie pytał w czyją historycznie wcielam sie skórę co było bardzo sympatyczne. Rzeczywiście pokazy mogłyby byc ciekawe - pomijam, że normalny kurs z ratownictwa też by się nam przydał. Czyli po powrocie do kraju oczekuję propozycji. Nie wiem w takim razie jak planować wyjazd do Pułtuska, bo zglosiłam akces z Legią Nadwiślańską, ale przypuszczam zupełnie współczesny medyk na obozowisku się przyda.
Pozdrowienia z Paryża, rzeczywiście muzeum "...powala na kolana...", ale będę mogła korzystać z niego nie tylko wzrokowo, lecz i dokumentacyjnie.
Po powrocie oczekuję propozycji, bądź rozmowy jakie koncepcje.
Po powrocie oczekuję propozycji, bądź rozmowy jakie koncepcje.
Doskonale więc. Tym bardziej wygladamy Pani powrotu. Tymczasem mam pytanie, które nasunęło mi się przy okazji lektury "BANKNOTY POLSKIE - Niezwykła historia kraju i pieniądza". W cz. 3 "Królestwo Polskie po kongresie wiedeńskim" na stronie ostatniej jest zamieszczone takie oto ogłoszenie z epoki:
Powszechny Dziennik Krajowy napisał/a:
Rozmaitości 3 lipca 1829 r.
W tych dniach przybył do Warszawy osobliwy kaleka. Wieśniak z okolic miasta Końskie maiący lat około 40, przed 10 laty cierpiał niezmierny ból głowy, oczy mu zaczęły puchnąć, poczem zupełnie wypłynęły, nos odpadł, usta się zrosły, i teraz między zwykłem mieyscem ust i nosa, ma otwór którym wkłada pokarm, a reszta twarzy przedstawia okropny widok.
O czym tu może być wogóle mowa, nawet jeśli przyjmiemy część objawów za licentia poetica, ówczesnego dziennikarza? Nie jest to zresztą jedyne ogłoszenie "medyczne":
Goniec Krakowski - Uwiadomienia maj 1829 napisał/a:
Podpisany obiąwszy Aptekę dotychczas exystuiącą przy Ulicy Grodzkiey w Krakowie pod znakiem ZŁOTEJ GŁOWY, i zaopatrzywszy w przyzwoitą ilość naynowszych Prepratów; poleca swe usługi Szanownej Publiczności, oraz zawiadamia: iż nadszedł do niego transport Wód Mineralnych Lekarskich, które po cenie umiarkowaney pozbywać przyrzeka.
W cz. 1., poświęconej okresowi insurekcji koościuszkowskiej znajdziemy ogłoszenie następujące:
Korrespondent Narodowy y Zagraniczny Ner 60. - wyd. Karol Malinowski, maj 1794 napisał/a:
Hieronim Hentz Nożownik i Chirurgicznych insstrumentów Mayster f\daie sławy godney Publiczności osobliwie medycznym Chirurgom do wiadomości, iż u niego każdego czasu, dobremi elastycznemi piórami opatrzone rupturowe passy z mieyscowemi kołami i bez nich, do każdego gatunku ruptury podług żądania, dostac mozno, i tak choroba tego wyciaga, a których osób nie mógł by sam widzieć, niech raczą mu opisanie ciała urazy zgrubością iego przyssać i podług tego iuż będzie wiedział, każdemu za pomierną cenę się przysłużyć.
oraz
Gazeta Wolna Warszawska No 1. - wyd. Antoni Lesznowski, maj 1794 r. napisał/a:
U JPana Nahke w tutejszym Saskim Porcellanowym Magazynie, nadeszły wcale świeże następujące prawdziwe Mineralne Wody, jak to:
Seydrzycka gorzka - Butelka po: Złł: 6.
Selcerska - Butelka po Złł:: 5.
Pyrmontska - Butelka po Złł: 8.
Jeszcze można dostać tamże Seydrzyckiey gorzkiey Soli w zapieczętowanych Pakiecikach dwa łóty trzymaiących pod groszy 10. Saskiego pachnącego Mydła z Migdałów zrobionego, w flaszce po złł: 3.
W cz. 2, poświęconej okresowi Księstwa Warszawskiego,
Gazeta Warszawska No 62 napisał/a:
Obwieszczenie, listopad 1807"
Za zezwoleniem Naywyższey Dyrekcyi Lekarskiey Xiestwa Warszawskiego Mam honor donieść, iż w mieście tuteyszym iako lekarz praktyczny i okulista zostawać będę. Nayusilniey starać się zawsze będę zasłużenia sobie na zaufanie którym mnie kto obdarzyć zechce. Dla ubogich na oczy chorujących, którzy by chcieli pomocy i rady moiey użyć, przed południem od godziny 9 do 10, a po południu od 2 do 3. i wszystjow co prawdziwego lekarza należy i co kunszt i umieiętność dozwala czynić będę. Mieszkam w Rynku Nowego Miasta pod Nrem 343, na drugi piętrze.
D. Ernst Gottfr. Kriekow. Lekarz Praktyczny i Okulista z Lipska
Odpowiadam na pierwsze - to efekt głodu, a raczej jedzenia nieoczyszczonego i nieprzewianego ziarna w którym znajdował sie sporysz. Doprowadzał do marwicy tkanek obwodowych połaczonych ze straszliwymi bólami. Na Pomorzu panował jeszcze wówczas trąd - opisany i przebadany prze Hansena nie w Afryce ale w Norwegii. No i na zakończenie - powszechne choroby weneryczne - kiła wrodzona, która dawała nos siodełkowaty i inne tego typu "...kwiatki...". Widzę, że po powrocie do kraju będę musiał "...uskutecznić..." ostrą prasówkę - bo jestem daleko w tyle.
Wracam w sobotę, z prawie gotowym - tylko przegrać - tekstem komentarzem do obrazu Grossa i nie tylko. Cieszę się, że mogę się na coś przydać.
Pozdrawiam
Maria J. Turos
Wiek: 27 Dołączył: 21 Kwi 2006 Posty: 214 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-06-21, 17:00
Nareszcie miałem czas dokładnie przestudiowac artykuł Pani Doktor i jestem pod ogromnym wrażeniem! Znakomity merytorycznie (i metodologicznie ) a przy tym lekki i kwiecisty! Tak sie powinno pisać historię
_________________ Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
Dziękuję za komentarz imć Pana Hrabiego - czy to oznacza, że może być tak dalej. Teraz zacznę ostrzej i z trochę większą ilością szczegółów. A te nie zawsze są przyjemne. Pozdrawiam
Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 185 Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2006-06-24, 20:58
Moje trzy grosze: Podobno trąd zniknął z Europy w XVII wieku - wtedy zlikwidowano m.in. na Pomorzu (Frombork!) przytułki dla chorych. Czy te przypadki to endemity czy ogniska choroby przywleczonej?
_________________ Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
Trąd dość długo występował endemicznie wokół wybrzeży Bałtyku. Najpóźniej zniknął z południowej Norwegii i z Finlandii - np. przytułek dla trędowatych był jeszcze w pocz. XX wieku przy monasterze prawosławnym w Waałamie
Witam!
Pozwolę sobie dorzucić swoje pytanko.
Przeglądając raporty składane na ręce dowódcy dyw. wołyńskiej w roku 1791/92,
natrafiłem w nich na informacje o występowaniu „choroby węgierskiej” ,
czy udałoby się Pani znaleźć trochę danych na jej temat?
Pozdrawiam – D.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum