Bitwa pod sokolda

Bitwa pod Sokołdą

Arsenał Varia Skomentuj

Bitwa pod Sokołdą

Wiedza o historii tego miejsca uległa zatarciu. Przetrwała pamięć o jakiejś bitwie lecz mylnie przypisywano ją czasom późniejszym o ponad trzydzieści lat. Powstanie Styczniowe było dla naszych przodków tak ważnym i tragicznym przeżyciem, że pokryło mgłą niepamięci wydarzenia wcześniejsze, często zlewając je w jedno. Już w okresie przed II wojną światową leśnicy ufundowali w Kopnej Górze pomnik poświęcony pamięci Powstańców 1863 roku. Zresztą wydawało się to dość oczywiste. Teren Puszczy Knyszyńskiej był miejscem działań partii powstańczych; zawitali oni również do Sokołdy (choć bitwy tu, jak się okazało, nie stoczyli).

Nie przypuszczano, że dziwnym zrządzeniem losu wcześniej trafił tu oddział polskich żołnierzy walczących w powstaniu listopadowym. Walczących daleko stąd, bo w leżącym za ówczesną granicą Królestwie Polskim. Skąd więc tu się wzięli?
Wiele udało się już odtworzyć z dziejów oddziału pułkownika Zaliwskiego. Wiele elementów rozsypanej w okruchy układanki czeka jeszcze na odkrycie. Ze starych pamiętników, raportów, kościelnych zapisów, dawnych map wyłania się obraz wydarzeń sprzed blisko 180 lat a także obraz ludzi biorących w nich udział. To obszerna historia na długą opowieść. Oto jej najważniejsze elementy.

Poszukiwania powstańczej mogiły trwały trzy lata. W dniu 15 grudnia 2009 roku szczątki żołnierzy z 1831 roku, po blisko 180 latach, ujrzały światło dzienne. Szczątki odkryte w sondażowym wykopie nie pozostawiały wątpliwości, że znaleźliśmy tak długo poszukiwane miejsce pochówku. Poszukiwania i analiza dokumentów, zapisów i ustnych relacji, badania struktury gleby przy użyciu georadaru, odwierty ujawniające przemieszanie warstw gleby, badanie próbek na zawartość fosforanów pochodzących z rozkładających się szczątków: wszystko to przyniosło długo oczekiwany efekt.
Jest to chyba jedyna znana mogiła powstańców listopadowych na terenie Podlasia. Nie jest to dziwne, zważywszy że nasze tereny zostały po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku wcielone do Carstwa Rosyjskiego. Powstanie które wybuchło w Królestwie Polskim nie objęło białostocczyzny, choć działały tu nieliczne lokalne oddziały partyzanckie. Skąd więc wzięli się tu żołnierze polskiej armii?
Usiłując rozpalić ogień powstania na bratniej, oderwanej przemocą Litwie wyruszył tam z terenu Królestwa korpus generała Giełguda. Towarzyszył mu liczący 1200 żołnierzy oddział pułkownika Zaliwskiego. Po przegranej bitwie pod Wilnem Zaliwski został odcięty od głównych sił polskich wobec czego podjął jedyną możliwą w tej sytuacji decyzję: przedrzeć się przez Puszcze Augustowską i Knyszyńską do Warszawy. Ścigany przez Rosjan, tropiony i osaczany, odparłszy rosyjski atak nad Kanałem Augustowskim gdzie został dopadnięty, dotarł w nasze strony. Wiemy z zachowanej pisemnej relacji,  że w dniu 3 lipca 1831 roku wszedł do Szudziałowa. Był to dzień odpustu, a więc chyba nieprzypadkowo wybrany. Wszak jednym z celów litewskiej wyprawy było budzenie w mieszkańcach tych ziem uczuć patriotycznych, odradzanie w nich patriotycznego ducha. Po procesji i mszy św. czasie której błogosławiono broń żołnierzy i modlono się za poległych powstańców przyjęto do oddziału ochotników. Liczący około tysiąca żołnierzy kolumna piechoty i kawalerii wyruszyła w dalszą drogę. Trudno powiedzieć co działo się z nimi przez kolejne trzy dni. Wypoczywali w jakimś leśnym ostępie lecząc rannych i chorych, szkoląc ochotników? Kluczyli po Puszczy tropieni przez Rosjan? Tak czy inaczej w dniu 7 lipca oddział doszedł do Sokołdy gdzie zatrzymał się na nocleg. Nad ranem zaatakowali, prawdopodobnie podprowadzeni przez zdrajcę, Rosjanie. Zaskoczony oddział poszedł w rozsypkę. Wielu żołnierzy naszej piechoty obozujących nad brzegiem rzeki próbowało przedostać się wpław na drugą stronę.  Na domiar złego w ciemnościach wpadła na nich nocująca bliżej wsi kawaleria. Oddział został rozproszony. Wielu żołnierzy padło od kul, wielu utonęło…
Wkrótce po tym na pobojowisko przybył ksiądz z pobliskiego Szudziałowa. Zapewne powiadomili go o bitwie jego ocaleli z rzezi parafianie, zaledwie kilka dni wcześniej przyjęci do oddziału. Dla pamięci potomnych ksiądz pozostawił zapis w parafialnej Księdze Zmarłych:

„Roku Pańskiego tysiącznego osiemsetnego trzydziestego pierwszego miesiąca czerwca dwudziestego piątego dnia rano we wsi Sokołdzie wojsko polskie w przechodzie na spoczynku rozlokowane, napadnięte przez wojsko rosyjskie, w części pobite, w części potopione w rzece Sokołdzie. Wojsko polskie pobite, grzebanem było bez żadnej zwłoki zaraz w różnych miejscach wsi Sokołdy przez sołdatów wojska rosyjskiego. Jednemu tylko żołnierzowi polskiemu ciężko ranionemu uprosiłem pozwolenia dać ostatnią absolucyją i namaszczenie Oleju Świętego jako przypadkowie iadący do chorego i tamże w Sokołdzie zachwycony. Potopieni żołnierze w liczbie pięćdziesiąt sześciu pochowani zostali w innej mogile na tej stronie rzeki przed groblą do rzeki, idąc po prawej stronie pod górą. Niech odpoczywają w pokoju.
Ks. Andruszkiewicz”

Zapomniana bitwa pod Sokołdą dzięki zaangażowaniu pasjonatów lokalnej historii stowarzyszeniu Collegium Suprasliense oraz Nadleśnictwa Supraśl znajdzie wreszcie godne miejsce na mapie miejsc pamięci narodowej Podlasia. W październiku 2010 roku przeprowadzone zostały badania archeologiczne i ekshumacja, zaplanowane są badania antropologiczne. Udało się rozdzielić poszczególnych żołnierzy, więc każdy z nich zostanie złożony w oddzielnej trumnie. Staramy się by w przyszłym roku powstał na terenie przylegającego do pola bitwy arboretum wojskowy cmentarz, niewielkie mauzoleum. To nie w porządku by szczątki ludzi poległych również za naszą wolność spoczywały w rowie, pomiędzy szosą a płotem.

 

Nim dojdzie do złożenia żołnierskich szczątków w miejscu ostatecznego spoczynku, w dniu 12 grudnia b.r. organizator chce doprowadzić do uroczystości przeniesienia ich, tymczasowo, do kaplicy cmentarnej w Supraślu. O godzinie 14:30 odprawiona zostanie msza św. za dusze poległych, którzy zostaną wprowadzeni do kościoła. Następnie przejście konduktu żałobnego, przy blasku pochodni, w asyście grupy rekonstrukcyjnej w historycznych mundurach, harcerzy, drużyny „Strzelców”. Apel poległych i salwa honorowa będą towarzyszyć złożeniu szczątków w kaplicy.

Krzysztof Łaziuk

(Materiał otrzymany i udostępniony dzięki uprzejmości p. Joanny Kamińskiej)