Jan matejko bitwa pod raclawicami 1794

Bitwa pod Racławicami 1794

Arsenał 1717-1794 Skomentuj

Jan Matejko Bitwa pod Racławicami 1794

Bitwa pod Racławicami

1.   PLANY I PRZYGOTOWANIE INSUREKCJI

Myśl wznowienia walki powstała w obozie księcia Józefa jeszcze przed zawieszeniem broni w 1792 r. Nie  zrealizowano jej wtedy, odłożono walkę do pomyślniejszej chwili. Jako wodza i naczelnika narodu wysunięto już wtedy Kościuszkę, jednego z bohaterów amerykańskiej rewolucji narodowej. Od razu zaczęła się rozwijać tajna organizacja spiskowa wśród działaczy obozu patriotycznego i wojska. W 1793 r., pod wpływem ciosu rozbiorowego i zagarnięcia połowy prawie pułków polskich, sprzysiężenie zaczęło przeć do wybuchu. Liczono jeszcze wojsko polskie na 36.000, z czego do 14.000 w Krakowskiem, ponad 5.000 w Warszawie. Na lewym brzegu Wisły było Rosjan zaledwie 8—9.000, ogółem 23.000 w Koronie, 6.000 na Litwie, około 30.000 w ziemiach nowo zabranych; Prusaków około 8.000 rozprószonych w całym nowym zaborze.

Na wrześniowej naradzie w Podgórzu, na którą przybyli z Saksonji Kościuszko i Zajączek, wysuwano plan uderzenia częścią sił stojących w Krakowskiem i garnizonem warszawskim na wojska okupacyjne w stolicy i jednoczesnego wzniecenia powstania w Wielkopolsce; po oswobodzeniu stolicy podjętoby ofensywę na prawym brzegu Wisły, wojsko litewskie (12.000) podjęłoby walkę o własnych siłach, a pułki zagarnięte w służbę rosyjską (objęte już sprzysiężeniem) związałyby nieprzyjaciela w południowych ziemiach zabranych. Siły wojska stałego wzrosłyby oczywiście przez uzbrojenie mieszczan i chłopów. Ten plan „podgórski” upadł, gdyż Kościuszko uznał przygotowania za niedostateczne pod względem objęcia spiskiem całości wojska, mieszczan i przygotowań materialnych; żądał zorganizowania powstania Kurpiów; żądał też nowych wysiłków, by pozyskać pomoc zagraniczną (Francji, Turcji, Szwecji) o którą dotychczas zabiegano bez wyniku. Wybuch poszedł w odwlokę. Tymczasem Rosjanie przesunęli część sił do Warszawy i na lewy brzeg Wisły. Oddziały polskie rozkwaterowano bardzo luźno, niemal kompaniami i szwadronami. Wreszcie przyszła redukcja wojska i aresztowania, grożące rozbiciem organizacji.

Mimo niesłychanego pogorszenia warunków walki sprzysiężeni, obawiając się zupełnego obezwładnienia Polski, parli do wybuchu. Plan, wypracowany teraz, przewidywał rozpoczęcie powstania w Krakowie, odciągnięcie w tym kierunku sił rosyjskich z Warszawy, po czem nastąpiłoby oswobodzenie stolicy. Nie mogąc doczekać się rozpoczęcia akcji przez Kościuszkę, który uzależniał ją od stopnia gotowości, brygadier Madaliński zebrał: 12 marca w Ostrołęce niezredukowaną jeszcze brygadę 1-szą wielkopolską kawalerii narodowej (do 1.200 koni), ruszył z nią na Mławę, w kordon pruski, wśród utarczek z Prusakami przeszedł Wisłę pod Wyszogrodem, demonstrował ku Warszawie, bił się z oddziałami pruskimi pod Rawą i poszedł na Opoczno i Końskie, gdzie połączyło się z nim parę dalszych szwadronów i kompanij piechoty. Nieszkodliwie, bo zbyt późno, ścigany przez oddziały rosyjskie, dążył w Krakowskie, na wytkniętą planem podstawę wyjściową wojny insurekcyjnej.

Samowolny ruch Madalińskiego zaalarmował przedwcześnie Rosjan, którzy wzmacniają swe siły nad Wisłą, i Prusaków, którzy rozpoczynają mobilizować wojsko do rozprawy z powstaniem. Naodwrót z sił polskich, rozłożonych w Sandomierskim i Kieleckim, tylko dwa bataliony z Zawichosta i jeden z Kielc ruszyły w stronę Krakowa. W Lubelskim ruszyło się tylko parę szwadronów.

Powstanie było faktem dokonanym. Ruchawkę trzeba było zamienić w wielki ruch narodowy. Kościuszko stanął 23 marca w Krakowie, świeżo opuszczonym przez oddział rosyjski, a 24 marca akt powstania obywateli mieszkańców województwa krakowskiego wypowiadał wojnę Rosji i Prusom, powołując naród polski do wojny.

2.   ORGANIZACJA SIŁY ZBROJNEJ 1794 ROKU

Naczelnik   Najwyższy   Siły  Zbrojnej  Narodowej,   Tadeusz Kościuszko,  rozpoczynając w Krakowie  24  marca 1794  wojnę o  niepodległość,  rozporządzał  jednym  batalionem  regimentu II (Wodzickiego) i jednym III (Czapskiego) w łącznej sile 800 ludzi,

1  brygadą Manżeta (10 szwadronów).   W tym czasie zbliżał się do Krakowa  brygadier  Madaliński  ze swą dawniej już zbuntowaną brygadą, do 1.000  koni, i nadciągały  trzy  bataljony dalsze, III i VI regimentu.   Te oddziały, razem do 4.000 ludzi, stanowiły jedyną czynną siłę insurekcji w chwili wybuchu.   Ogólna liczba wojska, pozostałego po zaborach moskiewskich i częściowo dokonanej-redukcji, sięgała jeszcze 26.000 ludzi, do czego przybędzie około 4.000 żołnierza,  który,  zagarnięty w służbę imperatorowej, wysiłkiem rozpaczliwym  zdołał później przedrzeć się do swoich.  Siła ta, gdyby była nawet skoncentrowana na jednej podstawie operacyjnej, rozporządzalna, zdolna do manewrowania, byłaby  znikomo  słaba   wobec   potęgi   militarnej   Rosji  i Prus, z którymi wojować miano; Austria bowiem zachowywała rodzaj nieżyczliwej neutralności.    Jednakże  wojsko  to rozrzucone było słabymi  załogami po całym  obszarze pozostałych ziem Rzeczpospolitej wszędzie strzeżonymi przez przeważające liczbą wojska rosyjskie. Podejmując  działania wojenne,  Kościuszko  tuż przed pierwszą bitwą miał dopiero 4.000 żołnierza regularnego i nie mógł liczyć na rychłe  ściągnięcie  sił  dalszych.   Stąd  mowy być nie mogło o normalnym budowaniu wojska; jeśli walczyć miano z nadzieją zwycięstwa,  trzeba  było  improwizować   doraźnie   siłę   zbrojną. Naczelnik widział w Ameryce Północnej wielki  wysiłek narodu, walczącego o swą niepodległość; wiedział o współczesnych niesłychanych wysiłkach, czynionych przez Francję (masowe powołanie pod broń; wszyscy Francuzi ogłoszeni jako podlegli rekwizycji na obronę Ojczyzny). Uważa, że „postawić od razu 100.000 wojska liniowego jest trudno w naszych okolicznościach, lecz postawić masę 300.000-ną łatwo przyjdzie…” Dąży zatem Kościuszko do powołania pod broń ogółu mieszkańców kraju.

Wojsko regularne zamierzano kompletować według etatu 100.000-go, przyjętego przez Sejm Czteroletni. W tym celu brano w oswobodzonych okolicach l rekruta pieszego na 5 dymów, a l rekruta konnego na 50. Rył to zatem pobór ogromnie intensywny, na miarę konfederacji tyszowieckiej. Rekrut, jak dawne wyprawy dymowe, stawać miał odziany, oporządzony, uzbrojony. Rekrutem pochodzącym z tego poboru musiano, zależnie od kadrów i materiału wojennego, rozporządzać zupełnie dorywczo. O systematycznym kompletowaniu wojska w toku rozpaczliwej wałki powstańczej nie mogło być mowy. Prócz rekruta z poboru napływał licznie ochotnik z wszelkich warstw narodu, i to zarówno do jazdy, jak do innych broni. Ochotnikiem przeważnie uzupełniała się artyleria, inżynieria, zwłaszcza zaś strzelcy piesi, których liczba i znaczenie wzrasta nieustannie. Jest to broń doborowa, ulubiona, o charakterze wybitnie narodowym.

Oprócz poboru i zaciągu, dostarczających żołnierza do wojska, Kościuszko wprowadził służbę w milicji. Do milicji szedł rekrut, nie mieszczący się w kadrach wojska regularnego, nadto, na specjalny rozkaz, wszyscy mężczyźni lat 18—28. Milicja ta, tworzona zwłaszcza po miastach, organizowana w bataliony, współdziałała z wojskiem regularnym; w razie potrzeby kompletowano z niej niekiedy regimenty piesze. Wreszcie, wszyscy mężczyźni lat 18—40, poprzednimi kategoriami nieobjęci, tworzą pospolite ruszenie, ogólne już, wszechstanowe. W ten sposób Kościuszko usiłuje urzeczywistnić ideę powszechnej służby wojennej. Z tych formacyj drugorzędnych tylko milicja miejska (municypalność, gwardia narodowa) miewała większe znaczenie militarne. Pospolite ruszenie było, przy stanie kultury ówczesnego chłopa i braku umiejętnych dowódców, formacją nadto luźną.

Organizacja wojska kościuszkowskiego natrafia na trudności nieprzezwyciężone pod względem technicznym: brak broni i amunicji. Powstanie wprowadza piki, broń francuskich gwardyj narodowych; zamiast piki występuje u nas kosa, na wprost osadzona. Wiadomo już, że Francuzi kombinują ogień tyralierski i działowy z gwałtownymi uderzeniami piechoty w kolumnach na bagnety. Tak, w kolumnach i pędem, nacierać mają kosynierzy. Także taktykę piechoty regularnej Kościuszko upraszcza, czyni gwałtowniejszą i ogranicza strzelanie; nie używa się już ognia plutonowego; po paru salwach, danych całym batalionem, każe Kościuszko uderzać na bagnety. Dla braku karabinów trzecie szeregi miewają przeważnie kosy; w milicji tylko pierwsze miewają broń palną; drugie i trzecie uzbraja się w kosy i w piki. Tworzy się Oddziały regularne, w stroju chłopskim, uzbrojone w same kosy (bataliony grenadierów).

W jeździe Kościuszko wprowadza zmianę bardzo pomyślną dla jej dyscypliny i zwartości; towarzysze formują odtąd osobne szwadrony; większość szwadronów składa się z samych szeregowych. Szeregowym odbiera się karabin, potrzebny do uzbrojenia piechoty; cała jazda dostaje lance.

Przy zastosowaniu wszystkich tych metod, zmierzających do wydobycia maximum siły bojowej z narodu, Kościuszko zdołał rozwinąć potężnie siłę zbrojną narodową; w ciągu wojny 8-miesięcznej około 150.000 ludzi pochwyciło za broń, z czego 100.000 prawie przypada na wojsko regularne, które zatem wchłonęło w siebie w ciągu wojny przeszło dwa razy tyle ludzi, ile liczyło przy jej rozpoczęciu. Mimo wciąż ponawiających się klęsk liczba walczących przez szereg miesięcy wynosi 70.000 ludzi. Na owe czasy czyn to niezwykły, świadczący o istotnym geniuszu organizatorskim Naczelnika Kościuszki.