Jan chelminski bitwa pod mozajskiem w dzienniku konstantyna janty

Bitwa pod Możajskiem w dzienniku Konstantyna Janty

Arsenał 1795-1815 Skomentuj

Jan Chełmiński Bitwa pod Możajskiem w dzienniku Konstantyna Janty

Marszałek Bessieres na czele gwardii

Konstatyn Janta

Dziennik wojny moskiewskiej w roku 1812

W szczególności obrotów głównej kwatery cesarza Napoleona

(5-9 września 1812 roku)

 

Noc zeszła w polu. Powietrze już zaczęło być ostre. Mając chwilę wolnego czasu, bawiłem się uwagami nad krajem rosyjskim, dotąd przebytym i postępowaniem wojska naszego. Co do pierwszego, wyznać mi tu należy, iżem się zdziwił nadzwyczajnie, znalazłszy go nad me wyobrażenie tysiąc razy lepszem. Nie zobaczyłem w nim, jak mi się marzyło, pustyń, ale wsie porządne, takież domy i obory chłopów, obfitemi ogrodami jarzynnemi otoczone. W miastach wszędzie było widać postęp w przemyśle i guście. Pola urodzajne i dobrze uprawne, ochędostwo nawet po chutorach chłopskich, wszystkie piece moskiewskie i kominy mających, powszechne. Co do drugiego, zważywszy ów rażący we wszystkich działaniach nieporządek, ową chęć łupiestwa i gorszące znieważanie świątyń rosyjskich, od czego zawsze naprzód zaczynano, do których Rosjanie tyle nabożeństwa i uszanowania mają, poczuwać zacząłem, iż lud ten, zabobonny, poburzony od swych popów i ślepo rządowi swemu, nienawidzącego [sic!] Francuzów, posłuszny, wszystko poświęci, aby się krzywd swoich pomścił jakimkolwiek bądź sposobem i nas hańbą okrył. Wszystko w dalszem nastąpiło czasie.

D. 5 września

Spodziewano się walnej bitwy, ale do niej nie przyszło. Cofali się przez dzień cały z oporem i za wsią Borodino zajęli stanowisko za osypanemi od siebie bateriami. Kazał cesarz uderzyć marszałkowi Ney[owi] z korpusem 3-cim na redutę na prawem naszem będącą skrzydle. Przyszło do żwawej utarczki. Po uczynionym przez gen. Kirgenera rozpoznaniu wskazano na wały reduty i szturmem ją wzięto; w niej 5 dział zdobyliśmy a pijana załoga prawie w pień wycięta. Poczem lewe skrzydło ros. o 700 sążni od tego miejsca stanęło obozem. Nasi zajęli zdobyte szańce Borodino (gdzie główna kwatera cesarza) i całą linię między tymi miejscami.

Noc z 5-go na 6-ty będzie dla mnie jedną z najpamiętniejszych dla swej okropności. Ledwo żeśmy się wzięli do spoczynku po dziennych trudach, aż oto o godzinie 11 przynoszą memu generałowi rozkaz cesarza, aby natychmiast udał się do zdobytej reduty, aby wzniósł wały od strony Moskali, a ze strony przeciwnej będące, aby zniszczył. Stosownie więc do tego, wziąwszy 3 kompanie saperów, udaliśmy się do reduty. Wystawić tu sobie trzeba noc najciemniejszą, wiatr tak gwałtowny, że się ledwie na nogach można było utrzymać, jęk rannych, bez opatrzenia w przekopach leżących, dalej cichość ponurą na całej linii, mało oświecające horyzont ogniska wojskowe i obawę ustawną, aby nieprzyjaciej co chwila reduty nie usiłował odebrać albo przynajmniej robocie naszej szkodzić. Wszystko to niewymowne na umysłach czyniło wrażenie. Wśród tych wszystkich powabów pracowaliśmy do 3-ciej rano, o którym czasie dzieło zupełnie ukończono.

D. 6 września

Upłynął na przygotowaniach obu stron do walnej bitwy, na sypaniu nowych baterii i wzajemnych rozpoznaniach.

D. 7 września

Wojsko wielkie, mające na prawem skrzydle Polaków, na lewem zaś Włochów, w środku cesarza z gwardiami, etc. etc., wystąpiło o 4-tej rano przed cesarzem, który wraz z królem neapolitańskim, otoczony licznym i wspaniałym orszakiem generałów i oficerów, objechał wśród okrzyków szeregi, miał do wojska przemowę, po czem korpusy przy odgłosie muzyk wojskowych, wygrywające pieśni narodowe przed bitwami, zwyczajne, poszły do boju około 6-tej rano.

Pierwszy raz w życiu miałem sposobność przypatrzenia się bitwie w otwartem polu, do której przeszło 200 000 ludzi należało. Najstraszniejszy ogień z dział trwał przez dzień cały i nad wieczorem dopiero zwolniał. Francuzi przeszło 100 000 razy z dział wystrzelili. Ognia z ręcznej broni ani nie można było usłyszeć. Nieprzyjaciel, fanatyzmem i gorzałką zagrzany, odważnie dostwawał pola, a generałowie jego dosyć zręcznie kierowali obrotami. I tak duże rzeczy były główną przyczyną , iż skutek rozprawy nie tak był świetny, jakiego się Cesarz spodziewał. Prócz albowiem szczupłej liczby niewolników i otrzymania pola bitwy, nic żeśmy więcej nie zyskali.

W dniu tym cesarz przypatrywał się walce spokojnie spod reduty, około której pracowaliśmy w nocy, a nad wieczorem przypatrzyłem mu się, jak z zimną krwią przejeżdżał pole bitwy wśród tęgiego ognia i czynił swe rozporządzenia do zdobycia okopów moskiewskich na lewem naszem skrzydle, co wicekról włoski z[e] swoim korpusem wypełnił. Za nadejściem wieczora cofnęli się Moskale, a my na pobojowisku stanęli. Cesarz nocował w Borodino.

Rozprawa ta kosztowała nas do 12 000 ludzi w zabitych, rannych, wziętych  i do 100 generałów i wyższych oficerów. Moskale stracili 25 000 żołnierzy . Generał Bagration , wódz ich naczelny, raniony (później z tego umarł), a 16 innych generałów ros. częścią zabitych, częścią rannych. Obrotów z naszej strony mało użyto i śmiało powiedzieć można, że wygraną winni byliśmy większej liczbie od Moskałów walecznych wojsk sprzymierzonych.

W nocy zaraz zaczął się nieprzyjaciel cofać. Konnica nasza postępowała za nim.

D. 8 września

Cesarz ruszył do Możajska. Noc zeszła we wsi pod tym miastem. Do chlewa, który nam się na kwaterę dostał, natłoczyło się pełno dygnitarzy państwa i generałów, a między innemi minister Daru, intendent generalny Dumas etc. etc. Wszystkie te wysokie matadory tuliły się pokornie do biednych, nikczemnych oficerków, i miały się jeszcze za szczęśliwe, że na gnoju mogły noc pod przykryciem przepędzić i nie być od deszczu padającego zmoczeni.

D. 9 września

Po niejakim oporze wojsko weszło do Możajska, miasta niewielkiego, które prócz kościoła pięknego, składu gotyckiego, i kilku domów w rynku, nie miało innych ozdób.