Andrzej Nieuważny

Andrzej Nieuważny – Pro Memoria

gbrPMZ Felietony 0 Komentarzy

Andrzej Nieuważny

Andrzej Nieuważny

Andrzeja poznałem w latach osiemdziesiątych. Był to 1984 czy może 1985, Andrzej miał prelekcję w Klubie Miłośników Militariów Polskich, temat dotyczył oczywiście epoki napoleońskiej, samego tematu już nie pamiętam, ale utkwił mi w pamięci sposób wygłoszenia prelekcji – Brawurowy! Godzinny wykład bez chwili nudy, czy zająknienia, ciszę tworzyły tylko krótkie pauzy abyśmy mogli choć przez chwilę zastanowić się nad tym co usłyszeliśmy…

Po prelekcji podszedłem do Andrzeja. Zaimponował mi. Był zdaje się dopiero po studiach a już miał dorobek, publikacje. Przedstawiłem się, zaczęliśmy rozmawiać o prelekcji, a potem o moich zainteresowaniach, kilka minut rozmowy wystarczyło bym miał wrażenie, że znamy się już bardzo długo, na koniec obiecał pożyczyć mi jakieś książki, umówiliśmy się, że wpadnę do niego na Chmielną (wtedy jeszcze Rutkowskiego). Andrzej mieszkał z rodzicami ale zdaje się, że już planował przeprowadzkę to Torunia. Spotkanie było krótkie, dziś mam wrażenie, że byłem tam chwilę, a może było całkiem długie tylko czas tak szybko płynął, bo pamiętam, że przez tą „chwilę”obejrzałem wiele książek z jego bogatego księgozbioru.

Przez następne lata widywaliśmy się rzadko, ale regularnie na konferencjach czy otwarciach wystaw. Andrzej zawsze pędził, miał mało czasu, ciągle nad czymś pracował, ale przy tych krótkich spotkaniach znajdował pięć minut by porozmawiać. W Toruniu udało mi się tylko raz go odwiedzić, podziwiałem jego bibliotekę, a spotkanie było jak zawsze krótkie, za krótkie…

Odszedł za wcześnie, choć czy można powiedzieć, że jest czas w którym powinno się odejść? Odszedł człowiek który zostawił rodzinę, ale i studentów, przyjaciół i tych wszystkich głodnych wiedzy, pochłaniających jego publikacje pisane lekko, wartko, pełne faktów jak w tamtej prelekcji z lat osiemdziesiątych.

Drogi Andrzeju, będzie nam Ciebie brakowało!

Piotr  M. Zalewski