199 rocznica bitwy pod lipskiem plakat

199 rocznica bitwy pod Lipskiem

Arsenał Batalie i pokazy Skomentuj

 

Za dwa dni 199 rocznica śmierci ks. Józefa Poniatowskiego pod Lipskiem. Jak w latach minionych nie zabraknie tam polskiej warty honorowej. O bitwie tej i ostatnich chwilach ks. Józefa pisało wielu. Przypomnijmy opis 19 października 1813-ego roku pióra Askenazego:

„Wstał zimny, wietrzny, pochmurny, ranek 19 października. Siwa, gęsta mgła podnosiła się z bagnistego nadrzecza, rozkładała po ogromnej równinie, przesycała oparami świeżej krwi, łączyła z mżącym gdzieniegdzie, przejmującym do szpiku, jesiennym deszczem, z dymem palących się przedmieść lipskich i nieustających salw armatnich i karabinowych, tak gęsta, że o kilkadziesiąt kroków trudno było widzieć.  Już cała prawie armja na drugą stronę przeszła, kiedy wtem, po 11 zrana, przedwcześnie wysadzony został w powietrze przez saperów francuskich most na Pleissie. Ks. Józef, mając przy sobie kilkuset ledwo ludzi, nagle został odcięty.  Wycofywał się on właśnie z zachodniego przedmieścia lipskiego, Borny, na czele szczupłej eskorty kirasjerów i krakusów, szarżując raz po razie nacierających rojami tyraljerów nieprzyjacielskich.   Wtedy po raz trzeci otrzymał postrzał w rękę, lecz, owinąwszy ją chustką, na koniu pozostał.   Otaczający go sztab, generałowie Małachowski, Grabowski i inni, wobec odciętego odwrotu i niemożności dłuższej obrony, błagali go, aby się poddał, osobę swoją dla kraju zachował. On nie słuchał.  Oczy miał krwią nabiegłe, twarz nienaturalnym pałającą rumieńcem, znużony był, wyczerpany śmiertelnie, osłabiony od ran, zgorączkowany, nawpól przytomny; odpowiadał na wszystko: ,,Trzeba umrzeć mężnie”, U fant mourir en brave. Rzucił się wpław do Pleissy, ale już koniem kierować niezdolny, porwany był siłą prądu.   Wpadł za nim do rzeki młody kapitan francuski, Bléchamp, w chwili gdy uwalniał się od tonącego konia i wydobył na brzeg przeciwny. Ruszył Książę dalej pieszo do Elstery przez błotniste ogrody, już wszędy napełnione tyraljerką nieprzyjacielską. Tutaj po raz czwarty odebrał kulę w bok; słaniając się, padł w objęcia paru, dotrzymujących mu jeszcze kroku, oficerów. Po chwili odzyskał przytomność, dosiadł z trudnością podanego świeżego konia, ale chwiał się na siodle. Ociekał krwią, był już zapewne ranny śmiertelnie, śmierć miał w spojrzeniu i wyrazie; ale na ponawiane błagania towarzyszów nie odpowiadał już wcale, tylko coś z gniewnem uniesieniem mówił bez związku o Polsce i o honorze. Wtem, na widok nadbiegającej nieprzyjacielskiej piechoty, porwał się raptem sił ostatkiem i skoczył z koniem do Elstery. Tu ostatnią kulę odbiera w lewą pierś, przeszyty na wylot, osuwa się z konia i po krótkiem pasowaniu się — znika pod wodą.

Tak żył i umarł książę Józef Poniatowski.”

Całość przeczytać można w biografii ks. Józefa, którą zamieszczaliśmy w częściach na naszych stronach: Szymon Askenazy: „Książe Józef Poniatowski – Od Moskwy do Lipska – 1810—1813”, jak też w artykułach:

oraz obejrzeć na zdjęciach naszej Cyfrowej galerii i w filmie wyprodukowanym na potrzeby TVP Historia.